Recenzja do: Happy! (2017 )
Recenzje

Niegdyś genialny detektyw, teraz zamienił się w pijaczynę – typa spod ciemnej gwiazdy, parającego się realizacją zleceń na morderstwa. Historię Nicka Saxa opowiada serial wyprodukowany ostatnio przez Original Film, Sony Pictures Television oraz Universal Television, bazując na komiksie Granta Morrisona i Daricka Robertsona. Pilot produkcji został wyemitowany przez SyFy 6 grudnia.

Opis brzmi zachęcająco. Zwiastun wydaje się absurdalny, a zarazem niesamowicie przyciągający. Lekka forma i nieprzyzwoity humor z tragedią w tle, którą przejmuje się raptem dwóch bohaterów. Mimo wszystko to właśnie wokół tego pełnego grozy wydarzenia kręci się spora część fabuły. Mając opisać ten serial w kilku słowach, wystarczyłoby powiedzieć: perwersyjnie groteskowy. Nie wiem, czy da się określić inaczej charakter scen rozgrywających się w ciągu czterdziestu pięciu minut seansu.

Nicka (granego przez Christophera Meloni) poznajemy podczas fantazjowania o własnej śmierci w łazience baru, którego jest stałym bywalcem. Nie jest to szablonowa forma zakończenia żywota. Jego wyobraźnia podsuwa mu dość wyrafinowany obraz: po samobójczym wystrzale z dwóch pistoletów, jako świeżo upieczony denat z sielankową niefrasobliwością stepuje do dźwięków tandetnej świątecznej piosenki (pogruchotana kość czołowa i strugi krwi w ogóle nie przeszkadzają mu w celebrowaniu własnej śmierci). Niestety, ta zachęcająca wizja jest niczym więcej niż wytworem rozochoconego alkoholem umysłu.

Sax później przyznaje, że nie da się go zabić, przy okazji stając się mistrzem trafnego opisywania swojego życia w kilku słowach. Porównuje je bowiem do „pandemonium wiecznie cyrkulującej toalety, która nigdy się nie spłucze". Po barowych perypetiach otrzymuje zlecenie na kolejną misję: zabójstwo braci Scaramucci. Logistycznie wszystko rozplanował perfekcyjnie, niestety nie wziął pod uwagę losowych zdarzeń, które krzyżują gładkie i bezproblemowe zakończenie zadania. Najmłodszy z rodzeństwa wrócił właśnie z pogrzebu Starego Dona, przy którego łożu śmierci czuwał do samego końca. Stał się tym samym powiernikiem potwornych informacji przekazanych przez umierającego oraz bezcennego hasła, za które wiele osób jest w stanie poddać człowieka brutalnym torturom i zabić. Nick znajduje się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Wszystko wskazuje na to, że młody Scaramucci po postrzale, leżąc zbroczony krwią na śniegu, mówi Saxowi hasło. Stawia tym samym bohatera w poważnym niebezpieczeństwie ze strony Pana Blue, który za wszelką cenę chce je zdobyć.

Hayley jest małą dziewczynką, która marzyła, żeby choć jedno z jej życzeń zostało spełnione przez kultowych Whishes. Jeżdżących po kraju, występujących w telewizji i spełniających po trzy marzenia dzieci. Niestety Haley i jej mama spóźniają się na ich pokaz i nie są w stanie dostać się pod samą scenę. Dziewczynka dostrzega jednak okazję, aby zostać zauważoną przez idola, oddala się od opiekunki. Przechodzi przez ogrodzenie i próbuje z boku sceny zwrócić na siebie uwagę występujących. Pech chciał, że przykuła atencję pewnego starszego pana ubranego w czapkę i strój Mikołaja, który oddawał mocz na pobliskie drzewo. Które dziecko nie chciało znaleźć się choć na moment w fabryce prezentów świętego Mikołaja? Chyba każde o tym marzy. Mężczyzna, którego spotyka dziewczynka, wygląda jak emerytowany elf świętego, który postanowił korzystać z życia, zatopić się po uszy w alkoholu i narkotykach oraz otworzyć konkurencyjny biznes do tego, w którym poprzednio pracował. Z tą różnicą, że u niego nie trzyma się w pudłach zabawek dla dzieci. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej – on trzyma w pudłach dzieci jako zabawki. Tam właśnie zabrał ze sobą Haley. Jej jedynym ratunkiem okazał się wymyślony przyjaciel – tytułowy niebieski koń Happy. Okazał się wiele bardziej realny niż mogłoby się wydawać, ponieważ udaje się na poszukiwania Nicka Saxa, aby ten uratował Haley z rąk wariata. O dziwo udało mu się go odnaleźć w ogromnym mieście i przekazać wiadomość o zaginięciu dziewczynki.

Zapewne możesz zadawać sobie pytanie, jakim cudem serial o takiej tematyce może być lekki i rozrywkowy. Co ruch intrygi, morderstwa i w końcu porwanie dziecka. Twórcom udało się dokonać prawie niemożliwego – zamienić ten tłusto kryminalny materiał w lekkostrawną komedię. Głównie dokonali tego za pomocą postaci niebieskiego konia Happy, który pozbawia serial powagi i realizmu. Do tego ścieżka dźwiękowa, w której królowały świąteczne hity, co tym skuteczniej oddalało uwagę widza od tragedii. Ujęcia były niestabilne, często sceny walki ukazane były w przekrzywionych kadrach, do tego przejścia między scenami są mało charakterystyczne dla seriali kryminalnych.

Przez ponad połowę odcinka widzowi towarzyszy dezorientacja. Co chwilę zmieniana jest scena i historia, dopiero później zaczynają się scalać w jednolitą całość (oczywiście jak na standardy tego serialu). Szczerze mówiąc, pilot był momentami tak mocno niespójny, że nawet po dwukrotnym obejrzeniu nie mam pewności, czy dobrze interpretuję niektóre sceny. Liczę mimo wszystko czekam na rozwiązanie tych kwestii w kolejnych odcinkach. Najgorszym problemem podczas seansu było chyba przypisanie nazwisk konkretnych osób do wydarzeń i funkcji. Co robią bracia Scaramucci? Czy Smoothie pełni tutaj inną funkcję niż nazwa napoju? I kim jest ten wielki Wujek Blue? Oczywiście, oglądając odcinek po raz kolejny, wiele z tych faktów się łączy, wiadomo już z grubsza, kto jest kim, ale bądźmy szczerzy, kto robi rewatch tego typu seriali? Mam wrażenie, że nikt poza osobami, które muszą później napisać treściwą i sensowną recenzję, w innym wypadku to strata czasu.

 

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
6
„Happy!” jest tym typem serialu, który nie zapada na długo w pamięci. Jest zabawny, oglądanie sprawia przyjemność, można pośmiać się z bardziej lub mniej wyrafinowanego humoru. Niestety to tyle, podejrzewam, że nie jest w stanie wywrócić do góry nogami życia równie bardzo, jak nie ma zdolności pozostawania w myślach widza na dłużej niż 24 godziny po obejrzeniu.
Ocena czytelników
8.5

Plusy

  • momentami naprawdę rozśmiesza
  • dobry do obejrzenia w ramach odpoczynku po ciężkim dniu
  • lekka i niewymagająca forma

Minusy

  • chaos i sporo niedopowiedzeń

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Happy!

Serial jest adaptacją komiksu Granta Morrisona i Daricka Robertsona pod tym samym tytułem. Nick Sax to zapijaczony i skorumpowany były policjant, który został płatnym …