Recenzja do: Suits (2011 )
Recenzje

Odchodzący bohaterowie zawsze wprowadzają w serialu mętlik. Wówczas najciekawszą kwestią będzie to, jak zostaną pożegnani, jak koniec końców zapamiętają ich fani. Meghan Markle odchodzi, by stać się księżną, Patrick pewnie w obawie przed fantazją scenarzystów. Chociaż po seansie tych dwóch finałowych odcinków trochę obawiam się tego, co będzie dalej, trzeba przyznać, że bohaterowie dostali takie zakończenie, na jakie zasłużyli.


Naprawdę nie lubię, gdy z serialu odchodzą czołowi bohaterowie. Oczywiście w tym wypadku wiem, co nimi kierowało i co zmusiło ich do podjęcia takiej, a nie innej decyzji, jednak gdzieś w kącie głowy tli mi się myśl, że to już koniec pewnej ery i niezależnie od tego, jak dobry będzie sezon ósmy, to już po prostu nie będzie to samo.  

(Nie)spodziewane odejście

Sezon siódmy w moim odczuciu zupełnie nie przygotował nas na odejście i Meghan i Patricka, wcielających się w rolę kolejno Rachel i Mike’a. Chociaż o tym, że Markle poślubi księcia Harry’ego, mówiło się już dawno, oficjalne informacje wypłynęły w grudniu, na miesiąc przed  premierą drugiej części obecnego sezonu. Czy bohaterowie w jakikolwiek sposób pokazywali, że zaraz ich historia zmieni bieg? Nie. Zachowywali się tak, jak na przestrzeni wszystkich sezonów, to znaczy głupio i nieodpowiedzialnie.  

Tak jak w przypadku niedawno przeze mnie omawianego Scandalu, odnoszę wrażenie, że ten niemal finałowy sezon był takim powrotem do przeszłości: to znaczy bohaterowie po raz kolejny poczuli na szyi oddech podjętych wcześniej decyzji; okazuje się, że machlojki i kombinowania nigdy nie wychodzą na dobre i jeśli rzeczywiście przez ułamek sekundy to jakoś ratuje sytuację i ich tyłki, to w dalszym rozrachunku wiadomo, że prędzej czy później ktoś dopomni się sprawiedliwości, czy oddania przysługi, a to nigdy nie kończy się dobrze. Nigdy.

W ogniu sercowych zawirowań

Siódmy sezon to kolejne zawirowania na linii Harvey i Donna, i ja naprawdę jestem pełna podziwu dla scenarzystów, którym nadal chce się wymyślać jakieś kosmiczne intrygi, podstawiać Harvey’owi kolejne kobiety, na których przykładzie będzie się musiał przekonać, że jemu przeznaczona jest ta jedna jedyna. Myślałam, że ten schemat znudzi się szybko, bo ile można wałkować ten sam temat, ile można uświadamiać bohaterów i widzów, jaka jest kolej rzeczy. Czy widzą to wszyscy oprócz tej dwójki? 

W tym sezonie większa uwaga została również rzucona na Louisa i jego życie uczuciowe. Choćby przez terapie, na które uczęszcza mężczyzna, mamy szansę poznać jego motywacje do tego, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej, dlaczego jest taki opryskliwy i dlaczego uwziął się na tę jedną kobietę, która akurat wyjątkowo jest poza jego zasięgiem. Chociaż momentami denerwował mnie równie mocno, jak w poprzednich odsłonach Suits, scenarzyści dodali mu trochę ludzkiej twarzy, takiej, że można było chociaż przez ułamek sekundy zapałać do niego sympatią (dziwię się, że to piszę). Trochę odpowiedzialności też na niego spadło, w związku z odejściem kolejnej głównej bohaterki, gdzie okazało się, że firma ma teraz dwa filary i są nimi o dziwo Harvey i Louis, i to też zaliczam bardzo na plus.

Chybione zaskoczenie

Co mnie zaskoczyło, to właśnie te dwa ostatnie odcinki, bo do ich momentu – chociaż wiedziałam, że Meghan i Patrick odejdą – nie miałam zielonego pojęcia, na jakiej zasadzie to się wydarzy. Nie było żadnych haczyków, podpowiedzi ani niczego innego, co mogłoby nas naprowadzić na odpowiedni tor. Zaczynając tę intrygę gdzieś w połowie finałowych odcinków, trochę mnie zawiedli, bo to serio wyglądało, jakby potraktowali ich po macoszemu, a historię napisali gdzieś w przerwie, na kolanie. 

 


Koniec końców jednak wszyscy bohaterowie gdzieś tam zaplątani w swoich historiach dostali w moim odczuciu takie zakończenie, na jakie zasłużyli. Trochę różne oczywiście od moich oczekiwań, niemniej może w tym wypadku wypada się cieszyć ich szczęściem i czekać, co przyniosą kolejne sezony (bo do obsady ma dołączyć Katherine Heigl na przykład). Na pytanie, czy nie mogli tego skończyć teraz, odchodząc godnie, kiedy wszyscy bohaterowie zyskali jakieś szanse na inne, może normalniejsze życia, nie odpowiem, a to dlatego, że jestem łatwo przywiązującą się bestią, więc kolejnych Suitsów będę pewnie pożerać z głodem w oczach.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
10
Muzyka
9
Scenariusz
8
Serial pomimo wielu już sezonów nadal trzyma poziom. Gra aktorska trzyma nas przy ekranie, a kolejne intrygi i problemy bohaterów sprawiają, że czujemy z nimi jakąś więź. Czekam na kolejny sezon z nową obsadą.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • aktorzy w garniturach :)
  • scenografia
  • muzyka
  • wciągające intrygi

Minusy

  • trochę po macoszemu potraktowane zakończenie
  • usilne problemy na linii Donna - Harvey
  • odejście Patricka i Meghan

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Suits

Środowisko adwokatów od zawsze cieszy się uznaniem i szacunkiem ze strony przedstawicieli klas niższych. Przynależność do tej elitarnej grupy jest marzeniem Mike'a, …