Recenzja do: Succession (2018 )
Recenzje

Tam, gdzie władza, biznes i wielkie pieniądze, nie ma miejsca na sprawiedliwość, poprawne stosunki rodzinne czy sentymenty. Liczy się, by osiągnąć cel, po trupach (w dosłownym tego słowa znaczeniu). Rodzina, z którą najlepiej wychodzi się na zdjęciu (ale to też niekoniecznie) to tylko przykrywka do rozgrywających się po cichu biznesów, układów i przekłamania, że jesteśmy razem przeciwko komuś. A „Succession” i jej bohaterowie są idealnym potwierdzeniem tej teorii.

Logan Roy jest nie tylko głową całej rodziny, ale też głową wielkiego przedsiębiorstwa, podobno piątego co do wielkości na terenie Stanów Zjednoczonych. Limuzyny, przepiękne mieszkania, wielki przepych – tak można w jednym zdaniu streścić kilka pierwszych minut pierwszego odcinka serialu. Później jest tylko lepiej. Choć nie wszystko w „Succession” krąży wokół pieniędzy, smutnym faktem jest to, że bohaterowie mają wszystko, czego pragną, oprócz tego jednego: kompletnej władzy nad przedsiębiorstwem, zbudowanym przez ich ojca. 80-latek – bo w początkowych odcinkach bohaterowie zbierają się, by świętować okrągłe urodziny Logana – w oczach swoich dorosłych już dzieci wypada niezbyt wiarygodnie; młode pokolenie obawia się, że jego coraz bardziej chaotyczne zachowanie może z czasem zaszkodzić całej firmie, wobec czego zaczynają walkę o… jego miejsce. Heroiczną, bo przecież każdy chciałby stanąć na czele tak wielkiego, medialnego imperium, jakim jest Waystar Royco.

Succession, Sukcesja, serial, HBO, recenzja, seriale HBO, najlepsze seriale HBO, dramaty

Dość szybko okazuje się, że próba przejęcia władzy to tylko wierzchołek problemów, z jakimi bohaterowie muszą się zmagać na swojej drodze do zwycięstwa na przestrzeni tych siedmiu odcinków. Głęboko chowane animozje wychodzą na światło dzienne dopiero wtedy, kiedy konieczność do tego zmusza, aż w końcu Logan popada w problemy zdrowotne, mieszając tym samym plany dzieci co do ostatecznego przejęcia firmy. 

Tam, gdzie napięcie można pokroić 

Tłem do politycznych zagrywek, przejmowania władzy za plecami tych, którzy nie powinni o tym wiedzieć, były relacje między poszczególnymi członkami rodziny. Nie trzeba było być Sherlockiem, by widzieć, jak wychowanie w tak despotycznej – nie bójmy się tego słowa – rodzinie wpłynęło na wzajemne postrzeganie. Głęboko chowane pretensje, urazy czy żale dość szybko wypływały na powierzchnię, kiedy dochodziło do tego, kto chce lepiej dla firmy, a kto bardziej troszczy się o swoje cztery litery. Chociaż można bohaterom zarzucić, że przecież mieli czas na to, by przetrawić w sobie te dawne niesnaski, prawda jest taka, że nie mieli do tego zbytniej okazji czy szansy. Problemy rodzinne, małżeńskie, uzależnienia, nowi partnerzy – to wszystko wprowadzało do domu Royów jeszcze większy mętlik.

Nie sposób nie powiedzieć, że rodzina Royów jest dysfunkcyjna. Mimo zapewnień Logana, że wszystko to, co zrobił, każdy czyn, którego się dopuścił, zrobił dla dobra swoich dzieci, to przez pryzmat poszczególnych wydarzeń jakoś trudno w to uwierzyć. Kiedy te jego dorosłe pociechy, którym rzekomo się poświęcił, próbują przejąć władzę, buntuje się, bo to należy jednak do niego, on to zbudował, i boi się, że ktoś może to zniszczyć.

Succession, serial, HBO, Sukcesja, recenzja, seriale HBO, najlepsze seriale HBO, dramaty

Napięcia nigdy dość

Trzeba przyznać, że aktorzy mieli tu trudny orzech do zgryzienia. W większości ich role sprowadzały się do wyrażania bardzo złożonych i gwałtownych emocji – to w gestach, pojedynczych mrugnięciach okiem czy grymasach schowana była siła przekazu opowiadanej historii. Jeszcze większej pikanterii, w momencie gdy bohaterowie byli o krok od skoczenia sobie do gardeł, dodawała muzyka, która odpowiednio wzmagała napięcie (jakby i tak nie było go w nadmiarze) lub tonowała emocje między bohaterami, co bardzo wpływało również na mnie, siedzącą przed ekranem. Co prawda zakończenie siódmego odcinka nie jest pozbawione elementów, których najchętniej bym się pozbyła, ale mimo wszystko to wciąż dobrze opowiadania historia. 

Prawdą jest, że zarówno montaż, jak i wspomniana już muzyka świetnie ze sobą współgrały; sugestywne zbliżenia na bohaterów w momencie konfrontacji, soundtrack, który dodawał tempa, ogromne emocje widoczne w mimice twarzy – wszystko do siebie pasowało i wywoływało w odbiorcy dokładnie takie uczucia, jakich można spodziewać się po tym serialu. Tym bardziej, że przecież my, ludzie, lubimy się przyglądać nieszczęściom innych, nawet jeśli nie chcemy się do tego przyznać – a tych nieszczęść w „Succession” nie brakuje.

Sukcesja, Succession, serial, HBO, recenzja, seriale HBO, najlepsze seriale HBO, dramaty

Z rodziną najlepiej na zdjęciu?

Na pierwszy i ostatni rzut oka „Succession” to trochę serial o rodzinie skrzywdzonej. Chociaż mają pieniądze, władzę, chociaż wydaje się im, że mogą dużo (a w zasadzie wszystko), to tak naprawdę szybko okazuje się, że jest niemalże odwortnie; sami nakładają na siebie ograniczenia, bo mądrzy są zazwyczaj w gdybaniu i planowaniu przejęcia firmy. Kiedy przychodzi do czynów, wszystkich zaczyna paraliżować obawa o to, co będzie „potem”. Dysfunkcyjność w pewnym stopniu popycha ich do tego ciągłego knucia, nikt sobie nie ufa, wszyscy się sprawdzają i dochodzą do wniosku, że nadszedł wreszcie idealny moment do tego, by w końcu zacząć troszczyć się wyłącznie o siebie, swoją rodzinę i swoją przyszłość. Nie bez powodu z rodziną wychodzi się dobrze jedynie na zdjęciu.

Chociaż w ogólnym rozrachunku „Succession” na pewno wybija się spośród innych seriali o podobnej tematyce, to jednak zakończenie siódmego odcinka pozostawiło mnie z dużym znakiem zapytania. Po siedmiu epizodach, po obietnicach zawojowania świata, po kłótniach i próbach jakiegoś popracowania nad tym, co gnębi bohaterów, spodziewam się w finale jakiejś bomby, czegoś co pozostawi we mnie poczucie, że koniecznie muszę obejrzeć następny odcinek, że potrzebuję drugiego sezonu. Mam nadzieję, że te oczekiwania zostaną spełnione –wówczas ta okrągła ósemka na pewno się utrzyma na koniec sezonu.

Premiera „Succession” już 4 czerwca. Serial będzie dostępny na platformie HBO GO.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
9
Scenariusz
7
„Succession” jest idealnym przykładem na to, że pieniądze nie dają szczęścia, a w zasadzie je odbierają. Bohaterowie wychowujący się w tak dysfunkcyjnej rodzinie nie mieli prawa być ponad to; serial to dobry dramat obyczajowy, który, mam nadzieję, pokaże jeszcze, na co go stać, w ostatnich odcinkach.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • muzyka
  • aktorstwo
  • świetne budowanie napięcia
  • spore emocje

Minusy

  • wulgarność

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Succession

Historia skupia się na rodzinie Royów, a konkretnie na Loganie Royu i jego czwórce dzieci. Mężczyzna prowadzi jeden z największych koncernów medialnych i rozrywkowych …