2
Recenzja do: Suburra (2017 )
Recenzje

Jeśli niezbyt cię kręcą gangsterskie klimaty i zwykle omijasz produkcje o przestępczości zorganizowanej, a mimo to nie potrafisz się oderwać od serialu, który właśnie tę tematykę porusza, to znaczy, że twórcy robią to dobrze. Tak właśnie jest w przypadku „Suburry”.

Nie pamiętam, co zdecydowało o tym, że w ogóle wzięłam się za oglądanie tej pozycji, choć zdecydowanie nie pasuje do tytułów, po które przeważnie sięgam. Tymczasem pochłonęłam pierwszy sezon dość szybko. Był dobry, może nie powalający, ale z całą pewnością zachęcał do śledzenia dalszej akcji. Druga seria natomiast przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Błyskawicznie dałam się wciągnąć w sieć intryg, kłamstw, przekrętów i spisków.

Suburra, sezon 2, Netflix, recenzja, serial, włoskie seriale, seriale po włosku, Aureliano

Dojrzałość gangstera

Nowy sezon wita nas kilkumiesięcznym przeskokiem czasowym. Przyjaźń trojga głównych bohaterów wygląda na zerwaną: Spadino jest zajęty byciem głową rodziny po tym, jak jego starszy brat wylądował w szpitalu, Aureliano próbuje odnaleźć siostrę, by przejąć rodzinną ziemię i chronić tak cenny teren przed innymi, z kolei Gabriele robi oszałamiającą (i nieco nieprawdopodobną – później wychodzi na jaw dlaczego) karierę w policji. Jednocześnie przyglądamy się Cinaglii, będącemu na finiszu swojej kampanii politycznej, którą na dniach mają zwieńczyć wybory. Nad nimi wszystkimi unosi się niepokojące widmo Samuraja, nadal pozostającego jednym z najbardziej wpływowych i zarazem niebezpiecznych włoskich przestępców.

To, co jako pierwsze rzuca się w oczy, to ogromna metamorfoza, jaką przeszedł właściwie każdy bohater. Oczywiście pojawiają się nowe postacie drugoplanowe, zobaczymy też kilka starych twarzy, ale w centrum zainteresowania nadal pozostaje wymieniona na samym początku trójka, w pierwszym sezonie tak nieokrzesana i prawie „niewinna”, teraz znacznie mądrzejsza i zdolna do wszystkiego. Chyba największą metamorfozę przeszedł Aureliano, i nie mówię tutaj o oczywistych zmianach w wyglądzie. Zaostrzyła się niemalże każda cecha jego charakteru, z tymi negatywnymi włącznie, przez co stał się najbardziej charyzmatycznym bohaterem tego sezonu. Spadino niby pozostał w wielu aspektach dość porywczym, impulsywnym człowiekiem, ale i u niego łatwo dostrzec zmianę (widza może wręcz zaskoczyć jego poczucie odpowiedzialności). Tylko Lele zdaje się od nich nieco odstawać – zwłaszcza na tle relacji tamtej dwójki i ich rosnącej więzi – pozostając bardziej pionkiem niż realnym uczestnikiem gry, choć udało mu się zrehabilitować w finale. Nic z tego nie byłoby możliwe, gdyby nie świetni aktorzy obsadzeni w tych rolach: Alessandro Borghi, Giacomo Ferrara i Eduardo Valdarnini. Odgrywane przez nich postacie dojrzewają na naszych oczach.

Suburra, sezon 2, serial, Netflix, recenzja, włoskie seriale, seriale po włosku, Aureliano, Gabriele, Lele, Spadino, Alberto

Zbrodnia w ładnym opakowaniu

Fabuła w drugim sezonie w dalszym ciągu krąży wokół tak pożądanych przez wielu terenów Ostii, choć nie zabrakło też wątków politycznych (wybory, problem uchodźców we Włoszech), rodzinno-obyczajowych czy nawet romansowych. W najbardziej brudne interesy Rzymu zamieszani są nie tylko urzędnicy, politycy czy gangsterzy, ale też zwierzchnicy Kościoła czy zwykli cywile. Podczas seansu po prostu nie można się nudzić. Nawet jeśli na ekranie nie rozgrywa się akurat jakiś pościg czy strzelanina, to i tak uwaga widza jest cały czas podtrzymywana, bo napięcie rośnie wraz z kolejnymi odcinkami, a potyczki słowne ogląda się w serialu z równą ciekawością. Do tego została zachowana idealna równowaga kompozycyjna: rodzinna drama Spadino, dążenie do władzy Aureliana i doświadczenie, jakie zbiera w policji Gabriele, dostają równoważną ilość czasu antenowego. To wszystko oczywiście przenika się wraz z Cinaglią, Samurajem i jego zwierzchnikami. Innymi słowy, fabuła tworzy spójną i naprawdę dobrze przemyślaną całość.

Poza wciągającą akcją „Suburra” chyba najbardziej mnie ujmuje dbałością o kwestie techniczne. Poszczególne ujęcia są niezwykle dopracowane – szczególnie podoba mi się gra światła, która nie tylko wpływa na estetykę kadru, ale też odgrywa decydującą rolę w budowaniu nastroju. Ponadto jestem zachwycona ścieżką dźwiękową; wiem, że nie każdemu przypadnie ona do gustu, ponieważ, jakby nie patrzeć, stanowi dość ciekawą mieszankę. Z jednej strony mamy utwory spokojne, stonowane (z powtarzającym się, znanym już z pierwszego sezonu motywem, w którym dominują skrzypce), a z drugiej, zwłaszcza w scenach, gdy tempo wydarzeń przyspiesza, dostajemy porządną dawkę włoskiego rapu. Co za tym idzie, nastawienie widza może się zmienić o 180 stopni w ciągu zaledwie kilku minut, przez co wczucie się w daną sytuację nie stanowi żadnego problemu.

Suburra, sezon 2, Netflix, recenzja, serial, seriale po włosku, włoskie seriale, Cinaglia

Czekam na powrót do Rzymu

Zakończenie sezonu zarówno odpowiedziało na pewne pytania, jak i stworzyło kolejne. Czy mam nadzieję na powstanie trzeciej serii? Oczywiście. Najnowsza odsłona „Suburry” okazała się lepsza od poprzedniczki, bardziej naładowana akcją i emocjami, a relacja między odbiorcą a bohaterami zdecydowanie się pogłębiła. Myślę też, że zmniejszenie liczby odcinków do ośmiu wyszło serialowi na dobre; dzięki temu treść nie była dodatkowo rozciągnięta przez zbędne zapychacze. Jeśli zatem lubicie produkcje o takiej tematyce, jest to absolutny must watch. A jeśli zwykle unikacie takiego gatunku, to tym bardziej spróbujcie, bo może się okazać, że odkryliście coś nowego i fajnego. 

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
9
Scenariusz
8
Drugi sezon „Suburry” okazał się nie tylko godnym następcą pierwszego, ale także zawiesił poprzeczkę jeszcze wyżej. Odcinki wypełnione były akcją i emocjami – a to wszystko w doskonałej oprawie wizualnej i muzycznej.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • ciekawa, wciągająca fabuła
  • rewelacyjne zdjęcia
  • świetnie dopasowana ścieżka dźwiękowa
  • przemiana głównych bohaterów
  • umiejętne łączenie różnych wątków

Minusy

  • postaci kobiece schodzą na drugi plan
  • główny antagonista nieco mniej wyrazisty

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Mnie 1 sezon tak średnio wszedł, że nie pamiętam jak się zakończył. Powodem tego były dwie rzeczy. Po pierwsze Gomorra, czyli inny serial włoski na tematy gangsterskie, który jest lepszy z serii na serię i po prostu nie wytrzymuje porównania 1 seria Suburry z jakimkolwiek sezonem Gomorry. A po drugie jest to prequel rewelacyjnego filmu pod tym samym tytułem do którego poziomu nie doskakuje w ogóle w 1 serii. A jak Tobie podszedł film Suburra? Jeśli nie oglądałaś to polecam.

    Ciekaw jestem też jak długo będą serial kręcić, bo w końcu przecież dojdą do historii znanej z filmu.

    • Julia Deja
      Julia Deja
      @Aivalar

      @michax: Wszyscy porównują „Suburrę” do „Gomorry”. Tego drugiego nie widziałam, może kiedyś zacznę. Pierwsza seria „Suburry” nie jest jakaś wybitna, ale według mnie druga bije ją na głowę.

      A filmu jeszcze nie oglądałam :)

Powiązane

Seriale

Suburra

Gangster o pseudonimie Samurai, z pomocą lokalnej mafii, stara się przekształcić nadmorskie miasteczko we włoskie Las Vegas. Nie wszystko będzie szło jednak po …