Recenzja do: Strange Angel (2018 )
Recenzje

14 czerwca premierę miał pilot nowego serialu od CBS All Access, „Strange Angel”. O produkcji nie zrobiło się głośno w mediach społecznościowych, pytaniem więc jest – dlaczego? Czy ten serial zasługuje na uwagę?

„Strange Angel” jest luźną adaptacją powieści George’a Pendle’a „Strange Angel: The Otherworldly Life of Rocket Scientist John Whiteside Parsons”, która to oparta jest na prawdziwej historii naukowca Jacka Parsonsa, dzięki któremu Ameryka znacznie rozwinęła się w inżynierii rakietowej. Pole do popisu mieli więc twórcy ogromne, jedynym ich ograniczeniem była wyobraźnia. Szkoda, że zawiodła. Ale po kolei…

 

Na koniec świata i jeszcze dalej

Akcja serialu rozgrywa się w latach 30. ubiegłego wieku i opowiada o losach Jacka Parsonsa – szalonego naukowca, którego największym marzeniem jest wysłać ludzi w kosmos. Podczas Wielkiego Kryzysu zmuszony był rzucić studia, by utrzymać rodzinę, zaczął więc pracować jako dozorca w fabryce chemikaliów. Nie pozwolił jednak, by jego ambicje tak szybko umarły i pod osłoną nocy razem ze swoim najlepszym przyjacielem, Richardem, przeprowadza eksperymenty. Kiedy go poznajemy, pełen jest energii i zaangażowania w projekt. Razem z żoną mieszka w domu na przedmieściach, a niedługo po rozpoczęciu odcinka obok nich wprowadza się Ernest, wraz z kozą i kurami. Zaraz potem ma się zrobić jeszcze dziwniej – nowy sąsiad lubi łamać zasady, a do tego bierze udział w okultystycznych rytuałach. Brzmi ciekawie? Nawet bardzo. Przez to zastanawiam się, co poszło nie tak.

strange angel, pilot, recenzja

 

Nieschematyczny temat, schematyczna opowieść

Siadając do tego niemal godzinnego seansu, liczyłam na coś oryginalnego i interesującego. Niestety przyszło mi się rozczarować. Pilot „Strange Angel” jest odcinkiem nijakim, w którym niby dzieje się dużo, ale tak naprawdę niewiele. Doskonale to widać podczas przedstawiania przez bohaterów swoich eksperymentów: widz nie czuje absolutnie nic, a przecież powinien, bo nad Jackiem i Richardem ciąży ogromne niebezpieczeństwo. Wystarczy jeden mały błąd w obliczeniach, by wybuchła nie tylko rakieta, ale i oni. Mimo to odcinek dłuży się i nudzi, żaden wątek nie był w stanie wzbudzić we mnie głębszych emocji. Nie wynagradzają tego nawet bohaterowie, każdy jest bowiem schematyczny i nie ma do zaprezentowania niczego nowego. Nawet ekscentryczny Ernest nie jest tak inny, jak próbują nam go przedstawić twórcy.

strange angel, pilot, recenzja, ernest

Pilot „Strange Angel” uważam za zmarnowany potencjał. Temat, jak i materiał źródłowy, pozwalały twórcom zaszaleć i zaprezentować nam serial, jakiego jeszcze nie było. Ci jednak postanowili pójść po linii najmniejszego oporu i wyprodukowali odcinek bezpieczny, a jednocześnie nudny. Możliwości jednak nadal jest w tym wiele i chcę myśleć, że im dalej tym będzie lepiej. Dam temu serialowi jeszcze jedną szansę, bo może się z niego rozwinąć coś naprawdę interesującego.

Miło dla oka

Dużym plusem „Strange Angel” jest jego strona wizualna. Aktorzy grają co prawda tylko poprawnie, ale kolorystyka scen i kostiumy przykuwają oko. Miło patrzy się na dawne Los Angeles, wygląda klimatycznie. Szkoda tylko, że nie można tego samego powiedzieć o muzyce. Ona tam po prostu jest; ani nie przeszkadza, ani nie zachwyca.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
7
Muzyka
5
Scenariusz
5
Pilot „Strange Angel” to odcinek nijaki, bez wyobraźni i choćby grama oryginalności. Patrząc jednak na jego temat, trzymam kciuki, że był to tylko wolny start, a kolejne odcinki przyniosą ze sobą.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • ciekawy temat

Minusy

  • schematyczny i nijaki scenariusz
  • schematyczni bohaterowie

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Strange Angel

Adaptacja książki George'a Pendle'a pod tym samym tytułem. Akcja rozgrywa się w latach 40. XX wieku. Jack Parson to niezwykle błyskotliwy pracownik fabryki chemicznej, …


Aktualności