Recenzja do: Star Trek: Picard (2020 )
Recenzje

Marka „Star Trek” istnieje w świadomości fanów science fiction (i nie tylko) od kilkudziesięciu lat. Przez cały okres swojego istnienia potrafiła wielokrotnie pokazać, jak istotną pełni rolę w popkulturze, czego dowodem jest olbrzymia liczba fanów na całym świecie. Platformy streamingowe, które ożywiły biznes serialowy, przypadkiem rozbudziły także sam gatunek sci-fi, który na czele ze „Star Trekiem” wraca do łask wśród widzów.

Star Trek: Picard, premiera, sezon 1, odcinek 1, CBS

Ożywianie

Kilka lat temu stacja CBS ogłosiła, że zamierza przywrócić do życia odcinkową formę opowieści o Gwiezdnej Flocie. Decyzja została zapewne podjęta na fali popularności filmów pełnometrażowych, które niejako stały się rebootem całości, a w dalszej perspektywie zalążkiem dla fabuły „Star Trek: Picard”. Wskrzeszenie czegoś, co przez dziesiątki lat kreowało wizję nowoczesnego science fiction, nie było łatwe. Głównie dlatego, że minęło już sporo czasu od premiery ostatniego serialu z franczyzy, który do tego nie został zbyt dobrze przyjęty przez fanów. „Star Trek: Discovery” miało zmienić ten stan rzeczy, ale tylko podzieliło i tak mocno rozdarty fandom. „Picard” miał zatem za zadanie pokazać, że da się dostosować całą markę do potrzeb nowoczesnej telewizji i odbiorców, którzy szukają czegoś zgoła innego niż dawniej.

Star Trek: Picard, premiera, sezon 1, odcinek 1, CBS

Picard z „Picard” to nie Picard

Sam pomysł stworzenia opowieści o dalszych losach jednego z ulubieńców fanów, Jeana-Luca Picarda, wydawał się niemożliwy do spartolenia, tymczasem okazuje się, że nawet dysponując potężnym materiałem źródłowym, można popełnić błędy w najmniej oczekiwanych miejscach. Sama fabuła pozostaje bez większego zarzutu, ale trzeba pamiętać, że to nie czasy, kiedy premierowy odcinek serialu musiał wciskać w fotel. Teraz robi się to zupełnie inaczej, czego dowodem jest właśnie „Star Trek: Picard”. Dodatkowo niejako odgórnie serial sam w sobie musiał ulec pewnym schematom, których wymaga się od opowieści będącej kontynuacją losów dobrze znanego bohatera. W skutek tych dwóch istotnych potrzeb fabuła pierwszego odcinka była zbalansowana, spokojna i powolna, dając widzom czas na przyzwyczajenie się do nowej formy dobrze znanego im bohatera. Problem w tym, że Picard ze „Star Trek: Picard” to w żadnej mierze nie Picard znany ze „Star Trek: The Next Generation”.

Star Trek: Picard, premiera, sezon 1, odcinek 1, CBS

Problem

Jean-Luc spędza czas na emeryturze wraz ze swoim wiernym psem, w dobrze znanej z poprzedniej serii rodzinnej winnicy na południu Francji. Od samego początku widać, że jego podeszły wiek jest nie bez wpływu na jego charakter. Picard zmiękł, zupełnie inaczej podchodzi do wielu sytuacji, które spotyka. Niestety, ale widać, że Patrick Stewart miał poważne problemy z powrotem do roli, przez co serial musiał pójść na pewne ustępstwa. Widać to szczególnie w dialogach, które zostały jakby celowo okrojone dla roli Stewarta, pozostawiając mu do odegrania tylko pojedyncze słowa albo proste i krótkie monologi. CBS chyba tak bardzo zapaliło się do pomysłu serialu o Picardzie, że nie zwróciło uwagi na fakt, że Stewart może nie podołać roli. Jedyny przebłysk minionej epoki widać w momencie, kiedy Picard mówi o współczuciu i wartościach opartych na empatii. Wtedy istotnie zaczyna się odczuwać, że Jean-Luc nadal tkwi gdzieś głęboko w Stewarcie i miejmy nadzieję, że aktor wydobył go w porę, a reszta sezonu będzie tego potwierdzeniem.

Star Trek: Picard, premiera, sezon 1, odcinek 1, CBS

Tylko dla fanów

Największym problemem „Star Trek: Picard” jest to, że serial został w całości stworzony dla oddanych fanów całej franczyzy czy chociażby wyłącznie losów Picarda. Scenariusz został napisany w bardzo hermetyczny sposób, opierając się na mnogości mniejszych i większych nawiązań nie tylko do „Star Trek: The Next Generation”, ale także do „Star Trek: Voyager” i filmu z 2009 roku. Pomieszano tutaj dwie linie czasowe, tą z serialu i filmu, co wygląda obiecująco, ale tylko dla osób, które te linie znają przynajmniej w stopniu dobrym. Takie zamykanie się na nowych fanów w momencie, w którym chce się odbudować cała markę, nie jest najlepszym pomysłem i nawet jeśli te Easter eggi wywołują ciarki na ciele fanów, to całą resztę widowni pozostawiają samym sobie. Nie ma tutaj mowy o budowaniu historii, która w pewnym momencie zostanie dobrze wyjaśniona. „Star Trek: Picard” wymaga od widzów, aby znali „The Next Generation”, inaczej naprawdę ogromna liczba istotnych elementów po prostu im umknie, a serial przez to wyda im się odseparowany od nich samych.

 

„Star Trek: Picard” w swoim pierwszym odcinku pokazało, że CBS nie do końca jest pewne kierunku, w którym chce pchnąć całą markę. Z jednej strony tworzy serial, jak „Star Trek: Discovery”, który otworzył się na nowych fanów, z drugiej daje światu „Star Trek: Picard”, który robi rzecz odwrotną. Pozostała część przygód Picarda zapowiada się obiecująco, ale jeśli klimat obecny w premierowym odcinku utrzyma się w dalszych odcinkach, to całość serialu niestety będzie jedynie miłym prezentem dla niewymagających fanów franczyzy, nie wnosząc nic istotnego do świata „Star Trek”.

Serial „Star Trek: Picard” można obejrzeć na platformie Amazon Prime.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
6
Największym problemem premierowego odcinka, jest jego zamknięcie się na nowych widzów, nie znających starszych seriali z uniwersum. Dalsza część sezonu zapewne będzie wyglądać podobnie, dlatego serial wydaje się skrojony tylko dla wybranych.
Ocena czytelników
5

Plusy

  • Trzymanie się kanonu

Minusy

  • Tylko znając TNG można zrozumieć pełnię odcinka
  • Patrick Stewart i jego problem z wejściem w rolę

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Star Trek: Picard

Kontynuacja przygód kapitana Picarda, który zrezygnuje z odpoczynku na emeryturze i rozpocznie kolejną misję z członkami swojej dawnej załogi.


Aktualności