2
Recenzja do: The Marvelous Mrs. Maisel (2017 )
Recenzje

Ameryka, złote lata 50. Co za czasy! Kobiety są piękne i eleganckie (w większości), mężczyźni przystojni i eleganccy (również w większości), a strefy dla niepalących praktycznie nie istnieją, bo przecież dopiero w latach 60. zaostrzono przepisy dotyczące sprzedaży i reklamowania wyrobów tytoniowych. A w tym wszystkim – relatywnie młoda Żydówka z dobrej rodziny, której talent nie do końca wpisuje się w standardy przyjęte przez epokę.

Poznajcie Midge!

Oto Miriam Maisel. Znajomi mówią do niej Midge. Na pierwszy rzut oka – Perfekcyjna Pani DomuTM.. Mimo dwójki dzieci zachowuje idealnie proporcje ciała, dba o siebie w taki sposób, że jej mężowi nawet nie przychodzi do głowy, że ona to nie natura. Kładzie się spać później niż on i budzi się wcześniej – a wszystko po to, żeby zawsze widział ją w nienagannym stanie. Dba o dzieci. Dba o dom. Dba o swojego męża, ach, jak ona dba o męża! Pomaga mu przy jego największej pasji – komedii. Prowadzi notatnik, w którym zapisuje, które żarty zostały dobrze przyjęte przez publiczność. Analizuje kolejne podejścia i daje mu rady, co może zrobić, żeby być zabawniejszym. Wyobraźcie sobie więc szok, który przeżywa Midge, kiedy po nieudanym występie Joel (wspomniany wcześniej mąż) oznajmia jej, że nie jest szczęśliwy, ma romans ze swoją sekretarką i chce odejść.

Muszę się przyznać: jest coś, o czym opowiadając wam o pani Maisel nie wspomniałem. Oprócz tego, że spełnia się w roli matki i żony, jest szalenie inteligentna, a jej język jest tak cięty, że mógłby przecinać skały – mogłaby swobodnie mierzyć się nawet z dzisiejszymi mistrzami słownej szermierki. Ma wysokie poczucie własnej wartości i nie ma zamiaru się poniżać. Joel się wyprowadza, a ona, opróżniając butelkę wina, trafia na scenę, na której jej mąż odniósł porażkę... I wiecie co? Jest fenomenalna – chociaż kompletnie pijana.

Nie złote, tylko pozłacane

Tym, co urzekło mnie w „The Marvelous Mrs. Maisel”, jest fakt, że twórcy nie boją się odczarowywać lat 50., ale też nie odmawiają im uroku. Główna bohaterka, mimo bycia inteligentną i zaradną, nadal mocno przejmuje się tym „co ludzie powiedzą” i poświęca mnóstwo czasu na dbanie o swój wizerunek. Trenować, ale niezbyt ostentacyjnie. Jeść, ale nie za dużo. Podoba mi się fakt, że odpowiedzialna za stworzenie serialu Amy Sherman-Palladino potrafi ze smakiem kroczyć po cienkiej linii pomiędzy krytyką a hołdem. Dzięki temu pozostawia widzowi coś, czego w wielu dzisiejszych serialach brakuje – możliwość samodzielnej oceny.

Pomaga w tym świetna obsada – główni bohaterowie są wiarygodni i wielopłaszczyznowi. Rachel Brosnahan wydaje się stworzona do roli Midge – w każdej scenie wypada naturalnie i uroczo, a na dodatek zawsze, bez wyjątku, wygląda świetnie. Doskonale radzi sobie z przedstawieniem bohaterki rozdartej między marzeniem, a wychowaniem i standardami narzucanymi przez patriarchalne społeczeństwo. Chciałbym pochwalić tutaj każdego, ale gdybym (pod groźbą oglądania do końca swoich dni występów Amy Schumer) mógł wyróżnić jeszcze tylko jednego członka obsady, byłby to bez wątpienia wcielający się w rolę Abe'a Weissmana (ojca Miriam) Tony Shalhoub. To świetnie napisana postać: kochający ojciec, któremu nie jest łatwo przystosować się do nowej sytuacji i rozmawiać o swoich uczuciach. Sceny, w których dochodzi do interakcji całej rodziny Weissmanów są szalenie zabawne, ale też pełne emocji.

Czy ten stand-up śmieszy?

Ocena humoru w przypadku komediodramatów zawsze jest dla mnie trudna. Nie ukrywam – mało było momentów, w których zaśmiewałem się w głos, ale przez cały czas trwania serialu towarzyszyło mi poczucie rozbawienia – co dla mnie jest zupełnie wystarczające. Sceny z rodziną Weissmanów są autentycznie zabawne, z kolei jeśli chodzi o sam stand-up głównej bohaterki...

Ujmę to tak: nie jestem wielkim fanem kobiecego stand-upu. Zwykle są to żarty, które albo mnie zwyczajnie nie bawią, albo słyszałem je setki razy, albo mogłyby być zabawne, ale nie potrafię ich w żaden sposób odnieść do siebie. „The Marvelous Mrs. Maisel” dało mi szansę spojrzenia na temat od innej strony – zanim usłyszałem żarty, poznałem historie, które za nimi stoją, poznałem osobę, która je opowiada. Dzięki temu... nadal nie wszystko mnie bawi. W serialu pojawia się sporo odniesień do popkultury lat 50., których zwyczajnie nie łapię. Przewija się też sporo feministycznych treści przemycanych pod postacią żartów. To nie tak, że się z nimi nie zgadzam – wręcz przeciwnie – może tylko nie postrzegam ich do końca jako żartów. Tym bardziej: fakt, że serialowa publiczność się śmieje, uważam za fajny pstryczek w nos dla epoki.

Umalowane, wypachnione

„The Marvelous Mrs. Maisel” wygląda oszałamiająco – kostiumy są bardzo dobrze dopasowane, scenografia buduje klimat... Mówiąc kolokwialnie: „postaranie” wylewa się każdą szczeliną. Mocno dopracowanej warstwy wizualnej dopełnia ścieżka dźwiękowa, na której znajdziemy utwory takich artystów jak Frank Sinatra czy Julie London.

Podsumowując: „The Marvelous Mrs. Maisel” to świetnie zagrany, inteligentny i zabawny serial, który na pewno zagości w mojej tegorocznej topce. Serdecznie wam go polecam – zwłaszcza jeżeli szukacie łatwych do polubienia bohaterów. Przy okazji dostaniecie nienatarczywy komentarz na temat epoki.

Pierwszy sezon „The Marvelous Mrs. Maisel” dostępny jest na platformie Amazon Prime od 29.11.2017. W chwili powstawania recenzji polska wersja językowa nie była dostępna.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
8
Muzyka
8
Scenariusz
9
„The Marvelous Mrs. Maisel” to zabawny, szalenie inteligentny serial. Pełno w nim barwnych, łatwych do polubienia bohaterów, a wcielający się w nich aktorzy serwują nam występy z najwyższej półki. Dołóżcie do tego, że seria jest interesującym, niełopatologicznym komentarzem na temat epoki, a otrzymacie pozycję, której nie wypada ominąć.
Ocena czytelników
9.5

Plusy

  • Bardzo dobrze napisani i zagrani bohaterowie
  • Ciekawy komentarz do epoki
  • Dopracowane scenografia i kostiumy

Minusy

  • Nawiązania do popkultury lat 50. mogą być niezrozumiałe
  • Ścieżka dźwiękowa, mimo że dopasowana i klimatyczna, niektórym może wydawać się sztampowa

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Mateusz Myślicki
    Mateusz Myślicki
    @MateuszMyslicki

    Doskonała recenzja panie Rafale. Jak to było? Przemyślana, inteligentna i wielopłaszczyznowa. Obejrzę.

  • Julia Deja
    Julia Deja
    @Aivalar

    Szczerze mówiąc nie planowałam obejrzenia tego serialu, ale chyba zmieniłam zdanie :D

Powiązane

Seriale

The Marvelous Mrs. Maisel

Lata 60 XX wieku, Manhattan. Miriam „Midge” Maisel wiedzie idealne życie, wspierając swojego męża w marzeniu zostania sławnym komikiem. Pewnego dnia sielanka zostaje …