Recenzja do: Snowpiercer (2020 )
Recenzje

Adaptacje filmów na seriale i odwrotnie to bardzo niebezpieczny biznes, o czym mogliśmy przekonać się już wielokrotnie. Popkultura, która jest w zasadzie jednym wielkim powtarzaniem w kółko tych samych trendów, powinna zatem poradzić sobie z tym zadaniem wyśmienicie, ale niestety tak nie jest. „Snowpiercer” w wersji odcinkowej doskonale pokazuje, w jakich miejscach popełnia się największe błędy, ale co dziwne, nikt nie wyciąga z nich żadnych wniosków.

Snowpiercer, sezon 1, recenzja, pilot, TNT

Film i serial

Wersja filmowa z 2014 roku, którą wyreżyserował Joon-Ho Bong, późniejszy zdobywca Oskara za „Parasite”, była doskonałym remedium dla całego gatunku sci-fi. Pomysł nie był co prawda oryginalny, bo bazował na serii komiksów, ale wprowadził do kina coś świeżego, mrożąc nie tylko świat na ekranach, ale także krew w żyłach widzów przed nim. Fabuła była prosta, ale sprawnie rozpisana, a bohaterowie wyraziści, mimo jasnego podziału na dobrych i złych. Tak naprawdę trudno doszukać się większych minusów w tym filmie. Dlatego też wiele osób zdziwiło się, że postanowiono ponownie zabrać się za ten pomysł, tym razem w formie odcinkowej. Świat zdecydowanie nie potrzebował kolejnej wersji „Snowpiercer”, bo film był dziełem kompletnym. Krowę dającą pieniądze trzeba jednak doić do oporu, dlatego też stacja TNT nie zważając na nic, zabrała się do pracy.

Snowpiercer, sezon 1, recenzja, pilot, TNT

Nic nowego

Fani zarówno komiksów, które miały swój urok, oraz filmu z 2014 roku mieli nadzieję, że serial pójdzie w stronę pierwowzoru, pokazując widzom, że świat „Snowpiercera” nie jest wcale taki mały i klaustrofobiczny, jakby się mogło wydawać. Po premierowym odcinku serialu, można być niestety pełnym obaw, czy wizja stacji TNT w ogóle zakładała jakiekolwiek innowacje. Pierwsze minuty pokazały krótkie sceny z desperackiej próby wdarcia się na pokład ostatniego pociągu, będącego ratunkiem dla całego naszego gatunku. Cała reszta odcinka to marna imitacja, scena w scenę tego, co widzieliśmy na srebrnym ekranie i ogląda się to z dużą irytacją, a na pewno z wielkim znudzeniem. Nieco ponad 40 minut seansu to powtórka z rozrywki, strasznie niedobry w smaku odgrzewany kotlet, wpychany w nas siłą. Dodatkowo twórcy serialu wprowadzili do fabuły absolutne idiotyzmy, które każą widzowi wątpić w sens tego, co w ogóle dzieje się na ekranie.

Snowpiercer, sezon 1, recenzja, pilot, TNT

Dla fanów

Dalsza część serialu musi pójść inna drogą niż filmu, bo zmieniono głównego bohatera i sposób, w jaki pasażerowie na gapę mają zamiar podjąć walkę o przetrwanie. Premierowy odcinek w zasadzie powinien być dla twórców najistotniejszy, bo ma za zadanie wprowadzić widzów do świata „Snowpiercer”, zaciekawić ich i sprawić, aby wrócili po więcej. Niestety nie spełnił swojej roli. Główny bohater jest irytujący do bólu, tak samo jak wszyscy pasażerowie z tylnych wagonów. Brak wśród nich jakiegoś wyraźnego lidera, który poprowadziłby ich do walki. Zamiast tego każdy działa tam na własna rękę, poddając się emocjom i własnemu egocentryzmowi. Frazesy głoszone przez głównego bohatera nie mają żadnego oparcia w rzeczywistości świata z serialu, bo został on źle zbudowany już na samym starcie, nie dając widzom większego wglądu w motywacje ludzi pokazanych na ekranie. Zupełnie jakby twórcy założyli, że każdy, kto obejrzy premierowy odcinek, będzie dobrze wiedział, co dzieje się w tym świecie. Oby nie skończyło się to tak, że przed ekranami zostanie właśnie tylko ta garstka oddanych fanów.

 

Wizualnie „Snowpiercer” nie robi większego wrażenia, ale nie można też spodziewać się nie wiadomo czego po planach ograniczonych do zaledwie kilku metrów kwadratowych. W tym jednak konkretnym przypadku, serial przebił film, ale kosztem unikatowego klimatu z pełnometrażowej wersji, której bród i syf, był realny, niemalże odczuwalny na skórze. Tutaj tego brakuje, przez co trudniej nam postawić wyraźna granicę pomiędzy pasażerami na gapę, a tymi z wyższych klas. Jak będzie wyglądało to w pozostałej części serialu? Wszystko wskazuje na to, że niestety bez zmian.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
4
Premierowy odcinek "Snowpiercer" w żadnym momencie nie zaskakuje, przez co staje się wyjątkowo nudnym seansem. Najgorsze w tym jest to, że nie widać możliwości poprawy w dalszej części sezonu.
Ocena czytelników
5

Plusy

  • efekty wizualne

Minusy

  • główny bohater
  • brak wyrazistych charakterów
  • fabuła zakłada, że widz zna filmową wersję
  • fatalne wprowadzenie w świat na pokładzie pociągu

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.