Recenzja do: Marvel's Runaways (2017 )
Recenzje

„Runaways” to kolejny serial nakręcony na podstawie komiksu Marvela. Kilka dni temu na Hulu wyemitowano trzy pierwsze odcinki produkcji, kolejne będą ukazywać się na platformie co tydzień.

Gert (grana przez Ariele Barer) to feministka z kolorowymi włosami, próbująca udowodnić ludziom ze swojego otoczenia, że kobiety nie potrzebują mężczyzn. Albo raczej, że teza o niższości kobiet nie powinna być nigdy nawet postawiona. Gdyby oceniać po samym wyglądzie, Nico (Lyrica Okano) mogłaby uchodzić za głównego antagonistę całej serii. Pod mocnym makijażem i czarnymi ubraniami kryje się jednak krucha osobowość, która teraz chroni się przed kolejnym zranieniem po śmierci siostry. Alex (Rhenzy Feliz) spędza czas samotnie, brak nowych znajomych bardzo martwi jego rodziców. Gra w gry komputerowe, a w czasie nawet najsilniejszej presji potrafi zachować zimną krew i wpaść na błyskotliwe rozwiązanie problemu. Jego przeciwieństwem jest muskularny Chase (Gregg Sulkin), chodzący na imprezy i będący duszą towarzystwa. To syn słynnego odkrywcy, po którym odziedziczył geniusz, ale niestety jest traktowany przez ojca bardzo surowo i agresywnie. Molly (Allegra Acosta) to najmłodsza ze wszystkich dziewczyna, adoptowana przez rodziców Gert. Poznajemy ją, kiedy przeżywa bóle pierwszej menstruacji, wtedy też odkryła, że posiada niezwykły dar – nadludzką siłę, która budzi się w niej w momentach największej paniki. I w końcu Karolina (Virginia Gardner), najbardziej pogodna postać serialowa, jaką miałam okazję poznać; uśmiech nie schodzi jej z twarzy, co wiąże się ściśle z religią założoną przez jej dziadka i wpływającą na jej wychowanie. Od urodzenia nosi na ręce bransoletkę, która oznacza przynależność do Kościoła, a gdy zdjęła ją pierwszy raz, jej ciało wyglądało, jakby było wypełnione kolorami i światłem.

Już dzięki ogólnym opisom postaci można mieć pewność, że serial nie będzie nudny. Różnobarwnie dobrane osobowości dają nie tylko wiele powodów do sporów, ale też komiczne sytuacje pokazujące kontrast między bohaterami. To bardzo dobra baza pod porywającą fabułę, która zadowoli nawet bardzo wymagającego widza.

Kiedyś do paczki najlepszych przyjaciół należało siedem osób, jednak śmierć jednej z nich – siostry Nico, sprawiła, że grupa się rozpadła. Każdy przeżywał żałobę po utracie bliskiej osoby na swój sposób. Żadne z nich już nie było takie samo jak przed tragedią, weszli w nowe towarzystwa, wyrobili inne nawyki, dlatego tak niewyobrażalne było ponowne zjednoczenie. Mimo to po otrzymaniu od Alexa wspólnego zdjęcia z przeszłości i po kilku nieprzyjemnych zbiegach okoliczności udało im się znów spotkać w składzie niemal takim samym jak dawniej.

Kluczowa jest wiedza o genezie przyjaźni głównych bohaterów. Połączyła ich znajomość rodziców, a raczej ich współpraca w organizacji charytatywnej PRIDE. Dorośli spotykali się ze sobą, omawiając sprawy fundacji, a dzieci grały w gościnnym domku w Twistera i inne gry, nie przejmując się, co robią ich opiekunowie. Oficjalny opis serialu na Hulu otwiera zdanie: „Every teenager thinks their parents are evil. What if you found out they actually were?”. Chyba nic nie wyraża sedna serialu lepiej. Po wstępie, podczas którego poznajemy i oswajamy się z bohaterami, rozpoczyna się akcja. Rodzice okazują się okropni nie tylko z perspektywy buntowniczych nastolatków. Podczas ponownego spotkania grupy znajomych odbywa się zebranie fundacji. Zupełnie tak, jak dawniej, z tą różnicą, że tym razem chęć wykradnięcia z barku ojca Alexa alkoholu doprowadziła młodych do ujawnienia zaskakującej tajemnicy ich opiekunów. Młodzi bohaterowie przypadkiem stają się świadkami tajemniczego, rytualnego obrzędu, w którym brali udział rodzice. Polegał na poświęceniu w ofierze młodej dziewczyny.

Kiedy piszę o koszmarnych rodzicach, nie mogę zapomnieć o fatalnej grze aktorskiej niektórych z nich. Podejrzewam, że oziębłość i opanowanie Wilderów (Angel Parker oraz Ryan Sands) było tutaj celowym zabiegiem, ale gdzieś została zagubiona granica. Ogólnie kreacja postaci była nieco sztywna i sztuczna, przerysowana, charakter starszego pokolenia był jakby podniesiony do potęgi. Nie wiem, czy dzięki temu producenci chcieli mieć pewność, że widz nie przeoczy ani jednego aspektu w ich obrazie, niestety przesadzili i stało się to irytujące. Młodzi aktorzy, którzy debiuty mają już za sobą, na ogół bardzo dobrze wcielili się w role; były sceny, kiedy to wszystko wydawało się absurdalnie sztuczne i nienaturalne, ale w tym przypadku można przymknąć oko.

Często sugerowana jest ocena postaci przez ukazywanie konkretnych epizodów z ich życia: czy warto uważać kogoś za dobrego czy raczej złego? Mam wrażenie, że to swego rodzaju forma gry na uczuciach, przez którą w kolejnych rozwiązaniach scenariusza widz dozna zaskoczenia lub rozczarowania. Osoby, które teraz najbardziej przypadną nam do gustu, później mogą okazać się największymi złoczyńcami i odwrotnie, ci, do których czuło się największą niechęć – uratują całą sytuację. To mimo wszystko czyni ten serial dynamicznym, ciekawym i zdecydowanie godnym polecenia.

Trzy pierwszego odcinki w dużej części oparte były na retrospekcjach pozwalających poznać część tajemnic PRIDE. Wciąż jednak serial nie stawia przed widzem całej historii na tacy. Jest to złożona opowieść, w której rolę tych dobrych odgrywają młodzi, a złych – rodzice. Brzmi jak typowa teenage drama? Może trochę, ale tym razem wchodzimy na zupełnie inny poziom. W produkcjach, do których zostaliśmy przyzwyczajeni, owszem, dzieci, w tym przypadku nastolednia paczka Alexa, często okazywały się rozwydrzonymi potomkami bogaczy, ale rodzice zazwyczaj nie byli mordercami jak Wilderowie, Steinowie czy Yorkersowie. „Marvel's Runaways” to z jednej strony serial niewymagający ze względu na formę, z drugiej nietypowy dla tego gatunku, co komplikuje przewidzenie dalszych losów bohaterów.

Jakiej grupie odbiorców jest dedykowany? Na pewno nie tylko szalonym fanom Marvela. Aprobatę znajdzie również w gronie zwykłych widzów, niemających wiele wspólnego z komiksami. Na pewno nie polecam go osobom, którym zależy na ambitnym, dającym do myślenia seansie; tutaj skupiamy się głównie na humorze, szoku i dinozaurze w piwnicy. Oczywiście serial pozostaje w głowie, ale nie w formie przemyśleń nad przemijaniem czy błędami popełnionymi w życiu. Sytuacje są po prostu momentami zabawne, absurdalne i mrożące krew w żyłach. W dwóch słowach – naprawdę dobre.

Gra aktorska
6
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
8
Szokuje i mrozi krew w żyłach, a jednocześnie wprawia w dobry nastrój swoim specyficznym humorem. Nie czytałeś komiksu? Nie ma się czym przejmować, serial mimo wszystko będzie bawił równie mocno i nie powinieneś się zgubić w fabule podczas seansu.
Ocena czytelników
6.5

Plusy

  • Wciągająca fabuła
  • Estetyczne zdjęcia

Minusy

  • Mało dynamiczna gra aktorska
  • Uboga ścieżka dźwiękowa

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Marvel's Runaways

Bohaterami serialu jest szóstka nastolatków, których drogi rozeszły się po śmierci dawnej koleżanki. Po odkryciu prawdy o swoich rodzicach przyjaciele muszą jednak …