Recenzja do: Shetland (2013 )
Recenzje

Za nami finał piątej już serii brytyjskiego kryminału „Shetland” – i muszę przyznać, że podróż ta była wyjątkowo udana. Nie będę ukrywała, że jestem ogromną wielbicielką tej produkcji, bo mam w niej wszystko to, co w serialach kocham: piękne krajobrazy, bohaterów z krwi i kości oraz naprawdę dobrą fabułę, za którą częściowo odpowiedzialna jest Ann Cleeves, gdyż seria „Shetland” bazuje na książkach jej autorstwa. UWAGA: SPOILERY

Sielskość z nutką grozy

Mogłoby się wydawać, że na sielskiej wyspie, gdzie każdy zna każdego i wszyscy są ze sobą w jakiś sposób połączeni – czy to więzami krwi, czy pracą lub innymi zaszłościami – raczej nie ma miejsca na krwawe zbrodnie, sąsiedzkie utarczki czy problemy wielkiego świata. Jeśli jednak uważnie śledziliście poprzednie sezony, doskonale wiecie, jak bardzo pozory mogą mylić. Także i w piątej serii na naszą spokojną, niby będącą na uboczu wyspę dociera zło, i tym razem to zło jest nie byle jakie.

Shetland, serial, sezon 5, recenzja, BBC

Serial zaczyna się od mocnego akcentu: oto na brzegu morza przypadkowy biegacz znajduje szczątki ludzkie. Nie ma na nich żadnych znaków szczególnych prócz tego, że zostały potraktowane ługiem, zapewne dla zatarcia linii papilarnych i uniemożliwienia identyfikacji. I tak zaczyna się drobiazgowe, iście benedyktyńskie śledztwo, które obejmie swym zasięgiem także najbliższe Perezowi osoby. Po raz pierwszy do Jimmy'ego dotrze, że w swej pracy ma do czynienia z prawdziwymi gangsterami, którzy mogą zagrażać nie tylko jemu, ale i jego najbliższej rodzinie, za którą – jak przystało na prawdziwego, opiekuńczego ojca – czuje się niezwykle odpowiedzialny.

Ewolucja bohaterów

Wiemy, że Jimmy Perez jest człowiekiem doświadczonym przez los – wciąż przeżywa śmierć ukochanej żony i choć na przestrzeni pięciu sezonów było kilka kobiet, które z chęcią rozweseliłyby jego smutne oczy, to on staromodnie był wierny swej zmarłej ukochanej. W piątej serii dopuszcza jednak do siebie myśl, że można być szczęśliwym z kolejną kobietą, nie bezczeszcząc przy tym pamięci żony. Powiem szczerze, że czekałam na ten wątek z niecierpliwością i bardzo mu kibicowałam, jednak zakończenie mnie zasmuciło, zresztą Jimmy'ego chyba też.

Shetland, sezon 5, serial, recenzja, BBC

Inną sympatyczną bohaterką jest Tosh – samodzielna, wyemancypowana sierżantka, która jednak po dramatycznych przejściach w poprzednich sezonach wciąż zmaga się z traumą. Choć Tosh sprawia wrażenie bardzo energicznej i pewnej siebie, w głębi jest nieśmiałą, kruchą i podatną na zranienia osobą. W tym sezonie spotyka nieśmiałego, dość gapowatego informatyka (z dziada pradziada), który uparcie i nie zrażając się wszystkimi przeszkodami, które los rzuca mu pod nogi, toruje sobie drogę do serca Tosh. Bardzo miło się na nich patrzy, mam więc nadzieję, że scenarzyści nie zepsują tego w następnych sezonach.

Tragedia na wyspie będzie jednocześnie dla bohaterów pewnego rodzaju katharsis, szansą na poukładanie różnych spraw, na zmianę życia, na „pozbieranie się” i dorośnięcie (zwłaszcza w przypadku Duncana). Bo przecież to wciąż, mimo wszystko, mała, rodzinna wyspa, na której każdy zna każdego i wszyscy są w ten czy inny sposób ze sobą połączeni.

Serial nie jest obecnie dostępny w Polsce.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
10
Muzyka
10
Scenariusz
9
O tym, że seriale stawiają sobie za punkt honoru edukowanie swych widzów, wie chyba każdy. Scenarzyści „Shetland” postanowili tym razem poruszyć kwestię handlu ludźmi oraz imigrantów (podobnie zresztą jak inny znakomity tytuł, spin-off „The Missing” – „Baptiste”). Dla mnie piąty sezon „Shetland” był na znakomitym poziomie i nie mogę się doczekać szóstej – podobno finałowej – serii.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • przepiękne widoki (Lerwick...)
  • wciągająca, nieśpieszna fabuła
  • bohaterowie z krwi i kości, niemal każdego można polubić
  • wspominałam już o przepięknych widokach?
  • cudny dom Jimmy'ego Pereza
  • porusza bardzo ważną tematykę

Minusy

  • krótkie sezony

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale