1
Recenzja do: Shadowhunters (2016 )
Recenzje

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o kasacji serialu inspirowanego cyklem Cassandry Clare, może nie wpadłam w rozpacz, ale zrobiło mi się nieco przykro. Zdawałam sobie sprawę z ogromnych wad tej produkcji, jednak lubiłam ją sobie obejrzeć, tak do kotleta, tym bardziej że mam sentyment do książek. Ale jeśli ewentualna kontynuacja „Shadowhunters” miałaby się okazać na takim samym poziomie jak sezon 3B – a szczególnie finał – to na Anioła, jak dobrze, że to anulowali.

Shadowhunters, sezon 3B, recenzja, serial, Dary Anioła, adaptacja, ekranizacja, Freeform, skasowany, seriale skasowane w 2018 roku, Lilith, Jonathan

Jak zepsuć coś, co jeszcze było dobre, część pierwsza: bohaterowie, którzy mnie nie obchodzą

Jednym z powodów, dla których, mimo oczywistych minusów, trwałam w związku z tym serialem i było nam w tej relacji całkiem dobrze, są postacie. Lubiłam Magnusa, Aleca, Izzy, lubiłam nawet tego psychopatę Sebastiana/Jonathana, bo był interesujący. Co prawda nie byłam w stanie wybaczyć twórcom, jak bardzo zniszczyli Jace’a – o Clary się nie czepiam, irytowała już w powieściach – jednak z czasem przywykłam i oglądanie ich przygód było całkiem przyjemną rozrywką. Problem w tym, że w trzecim sezonie chyba postanowiono zrobić wszystko, żeby każdy z bohaterów stracił wyrazistość swojego charakteru i zaczął zachowywać się zupełnie odwrotnie. Z Magnusa zrobiono podróbkę Jęczącej Marty, Alec wyłączył rozum, Izzy zrobiła się miękka jak moje serce na widok małych kotków, a Jonathan... Jonathan po prostu przestał robić jakiekolwiek wrażenie. Zupełnie nie udało się przedstawić jego wewnętrznego rozdarcia, tej kwintesencji walki dobra ze złem z przewagą tego drugiego; zamiast fascynującego antagonisty, dostałam nieprzekonującą marudę z rozdwojeniem jaźni. Trudno czuć jakiekolwiek zagrożenie od kogoś tak przerysowanego i niebudzącego żadnych większych emocji, więc autentycznie dziwiłam się, że pozostali się go obawiają.

W miarę trwania sezonu 3B zaczęłam rozumieć, że... ci bohaterowie przestają mnie obchodzić. Że nie dbam, kto z nich zginie, a kto dostanie swój happy end. Nawet Malec, para, której kibicowałam od samego początku i niejednokrotnie traktowałam jako światełko w tunelu kiepskich rozwiązań fabularnych czy okropnych efektów wizualnych, straciła cały urok. Dramy w relacjach między postaciami może miałyby jakieś przełożenie na zdynamizowanie akcji, gdyby nie to, że twórcy najwyraźniej nie zamierzali zostawiać widzom żadnego elementu zaskoczenia (po co były te perturbacje w związku Magnusa i Aleca, skoro i tak zapowiedziano, że będzie ślub?).

Shadowhunters, sezon 3B, Magnus, serial, Dary Anioła, adaptacja, ekranizacja, recenzja, Netflix

Obsada niestety też sprawiała wrażenie, jakby jej się nie chciało. W Alberto Rosende (Simon) czy Aishy Wainwright (Maia) dostrzegałam jeszcze jakieś próby zagrania czegokolwiek, ale za bardzo nie mieli ku temu możliwości. Harry Shum Jr. (Magnus), Emeraude Toubia (Isabelle) i Matthew Daddario (Alec) wyraźnie stracili ochotę na bycie w tym serialu. Na temat „gry aktorskiej” Katherine McNamary (Clary) mogłabym napisać osobną recenzję. Wielu ludzi uważa, że w finale pokazała klasę, a moim zdaniem pokazała wyżyny swoich umiejętności, które nie są zbyt spektakularne – nie sądzę, że z tej dziewczyny da się wyciągnąć cokolwiek więcej. Wydawała mi się po prostu ładnie ubraną laleczką, której ktoś kazał wystąpić w serialu bez żadnego większego przygotowania (jest w tym też wina twórców; ewidentnie bardziej zależało im na tym, by Clary miała staranny makijaż i nienaganną fryzurę, niż była wiarygodna jako postać). Co do Dominica Sherwooda (Jace), to jestem zdania, że to aktor z potencjałem, po prostu ta rola nie była dla niego, a i sposób jej napisania nie ułatwił mu zadania.

Część druga: prowadźmy wątki w bezsensowny sposób, może się nie zorientują

Fabuła sezonu 3B niestety woła o pomstę do nieba. Akcja koncentrowała się głównie na Jonathanie, pragnącym za wszelką cenę zdobyć miłość Clary; nieco w tyle pozostawała jeszcze Lilith, jego demoniczna matka. Wokół tego rozgrywały się jakieś prywatne dramy, rozkwitały nowe związki, niektóre się rozpadały... Zdaję sobie sprawę, że w produkcjach skierowanych przede wszystkim do nastolatków romanse czy konflikty zwykle zajmują dużo czasu, ale wcale nie musi się to dziać kosztem całej osi fabularnej. Skutkiem tego wątek z czarnym charakterem wydaje się napisany na kolanie, a zalążki pozostałych rozwiązują się bardzo szybko. Znacznie dłużej zajmuje danemu bohaterowi zastanawianie się, czy jego druga połówka na pewno kocha, niż wymyślenie sposobu na pokonanie przeciwnika, zagrażającego tak naprawdę całemu światu.

Shadowhunters, serial, Netflix, Freeform, sezon 3B, recenzja, skasowany, seriale skasowane w 2018 roku, Jace, Alec, Izzy, Simon, Luke

Pojawiające się w sezonie 3B motywy rzadko mają jakieś tło czy logikę. Po prostu są, żeby urozmaicić odcinki i stworzyć iluzję, że naprawdę coś się dzieje, że akcja rzeczywiście prze dynamicznie do przodu, a nie stoi w miejscu. Zadyma z wampirami? Kończy się błyskawicznie. Przemiana wewnętrzna Jordana? Dzieje się niemalże poza kadrem. Rodzina Simona? Zostaje porzucona, zapchana pojedynczym spotkaniem bohatera z siostrą. Przecież to nic takiego, że jako wampir musiał zrezygnować z normalnego życia. Opowieść o Kainie? Zanika. Serum umożliwiające na zmianę z powrotem w człowieka? Pojawia się znikąd i potem oczywiście wygodnie okazuje się, że musiało zostać zniszczone. Konflikt między Magnusem a innym czarownikiem? Z czasem zamienia się we współpracę, chociaż nie widać racjonalnego powodu. Jest tego wiele, wiele więcej, ale o niektórych rzeczach zwyczajnie zapomniałam, bo były mało ważne – i dla mnie, i najwyraźniej dla twórców – a na pierwszy plan i tak wysuwały się takie pierdoły jak melodramatyczne rozstanie Maleca czy fakt, że Clary trochę odbiło.

Część trzecia: oczu kąpiel

O efektach specjalnych na zabójczo paskudnym poziomie już wspominałam. Właściwie „Shadowhunters” od samego początku prezentowało bardzo mierny poziom w tym zakresie – powinnam była się przyzwyczaić, ale jak zobaczyłam wygląd Edomu (postacie wyglądały tam jak wklejone do tapety na Windowsie) czy demoniczną postać Lilith, to aż zapłakałam. Ze śmiechu i nad własnym wzrokiem. A, drodzy twórcy: to, że wprowadzicie jakieś pseudo slow motion w scenach bójek, nie sprawi, że ukryjecie mankamenty kiepskiej choreografii walki.

Shadowhunters, recenzja, sezon 3B, Freeform, Netflix, skasowany, seriale skasowane w 2018 roku, Clace, Jace, Clary

Właściwie od strony audiowizualnej podobały mi się tylko dwie rzeczy. Ciuchy (bo lubię sobie popatrzeć na ładnych ludzi w ładnych ubraniach – a w „Shadowhunters” imprezuje się sporo. Nawet jeśli istnieje możliwość apokalipsy) oraz muzyka. Soundtrack to niezaprzeczalnie jeden z najlepszych elementów serialu, do niego nie jestem absolutnie w stanie się przyczepić.

Po czwarte: zakończmy to kupą

Osobny akapit muszę poświęcić blisko dwugodzinnemu odcinkowi finałowemu, bo jeszcze nigdy nie widziałam tak zaprzepaszczonej możliwości. Rzadko który skasowany serial dostaje szansę pozamykania wszystkich wątków. Tutaj trafiła się taka opcja. I co? Jajco. Twórcy, zamiast zaprezentować nam porządną, widowiskową walkę z Lilith i Jonathanem, z obojgiem rozprawiają się w dwóch krótkich scenach, by resztę poświęcić... kolejnym melodramatom, romansom i planowaniu ślubu. Gdyby antagoniści zostali chociaż w godny finału sposób unicestwieni, i tak zostałoby mnóstwo czasu na przesłodzone do granic możliwości happy endy, ale nie – lepiej było przeznaczyć ostatni czas antenowy na pierdoły. Co najlepsze, o dziwo znalazło się miejsce na dwa dodatkowe wątki, jeden dotyczący Izzy i niebiańskiego ognia, drugi Clary i jej, hm, relacji z aniołami. Nie muszę chyba dodawać, że oba motywy skończyły się tak szybko, jak zaczęły, więc pytam: po cholerę w ogóle się pojawiły?

Shadowhunters, serial, sezon 3B, recenzja, Freeform, Netflix, Meliorn, Jace, Alec, Clary, Simon, finał, skasowany, seriale skasowane w 2018 roku

Sezon 3B „Shadowhunters” to chyba najgorsza rzecz, jaka mogła się przydarzyć temu serialowi. Jeśli w fanach tkwiła jeszcze nadzieja, że może te ostatnie odcinki coś zmienią i jakaś platforma lub stacja jednak zdecydują się uratować produkcję, to radziłabym porzucić tę wiarę. Ten statek już odpłynął. Czy raczej poszedł na dno.

Serial dostępny na platformie Netflix.

Gra aktorska
3
Zdjęcia
3
Muzyka
7
Scenariusz
2
Przykro, kiedy serial kończy się w taki sposób. „Shadowhunters” nigdy nie należało do arcydzieł telewizyjnych, ale łatwo odnieść wrażenie, że sezon 3B to kwintesencja leniwego scenariusza, słabej obsady i efektów sprawiających, że człowiek ma ochotę wydrapać sobie oczy. Cieszę się, że to koniec – niestety twórcy nie pozostawili mnie z miłymi wspomnieniami.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • świetny soundtrack
  • przynajmniej to już koniec

Minusy

  • gra aktorska na kiepskim poziomie
  • efekty budzące zgrozę
  • absurdalne, niepotrzebne wątki
  • niekonsekwentne prowadzenie postaci
  • niewłaściwe proporcje: dramy dla nastolatków są na pierwszym planie
  • kompletnie zniszczony finałowy odcinek

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • tosli
    tosli

    Ja widziałem tylko do 1x06, odpadłem po prostu, więcej do tego serialu nie wracałem, po tej recenzji to już na pewno nie wrócę.

Powiązane

Seriale

Shadowhunters

Spokojne życie Clary Fray zmienia się, gdy w 18 urodziny dowiaduje się, że jest Nocnym Łowcą i jej misją jest chronienie ludzi przed czyhającymi na nich demonami. …


Aktualności