2
Recenzja do: Seven Seconds (2018 )
Recenzje

Stworzenie dobrego kryminału, który wywołuje dużo emocji i trzyma widza w napięciu, podsycając jego ciekawość, to nie lada wyzwanie. W „Seven Seconds” trochę tego zabrakło.

Historia rozpoczyna się od, jak to mówił Hitchcock, „trzęsienia ziemi”, czyli potrącenia czarnego chłopca przez białego policjanta (śpieszącego się do swojej żony, która jest w ciąży). Chwilę po tym zdarzeniu jego kolega radzi mu uciec z miejsca wypadku. Sam początek sugeruje nam, że mamy do czynienia z opowieścią, gdzie mamy skupić się na przebiegu śledztwa i odkrywaniu nowych rzeczy, bo już przecież wiemy, kto jest winny.

 

Seven Seconds, 1 sezon, Netflix, recenzja, serial

 

Nużący binge-watching

Nowy serial Netflixa to kolejny kandydat do binge-watchingu. Wypuszczane od razu w całości seriale powinny być wystarczająco interesujące, by utrzymać ciekawość widza przez wszystkie odcinki, a ja już przy pierwszych epizodach miałam ochotę skończyć oglądanie, bo wydawało mi się, że to strata czasu. Jakoś obejrzałam do końca i muszę powiedzieć, że fabuła to dobry materiał na film, ale nie na ponad 10-godzinny seans.

Historia była strasznie wydłużona. Zawierała wiele niepotrzebnych i nic niewnoszących wątków. Między śledztwo ciągle wplatano poboczne rozmowy i zdarzenia, które były nieistotne, a potęgowały wrażenie nieudolności detektywów. Błądzili w kółko, przechodząc obok całej prawdy, kiedy już większość bohaterów wiedziała, kto popełnił zbrodnię. Dodatkowo zabrakło mi w tej opowieści plot twistów, czegoś, co mogłoby mnie zaskoczyć i przykuć uwagę, przez co seans okazał się wyjątkowo nużący i nie chciałabym go powtórzyć.

Prostota nie zawsze się sprawdza

Mówią, że piękno tkwi w prostocie. To prawda, ale tutaj się to nie sprawdziło. Prosta jest historia, jak i bohaterowie. Fabuła powoli się toczy, a postacie nie pomagają nam we wgłębieniu się w ich psychikę. Można by rzec, że aktorzy nie wspięli się na wyżyny swoich umiejętności. Ich bohaterowie są poprowadzeni dosyć zwyczajnie. Nie znajdziemy tu zaskoczeń, jak i wyraźnych przemian psychicznych. O żadnej postaci nie mogę powiedzieć czegoś bardziej pozytywnego niż to, że była niezła czy po prostu w porządku.

Tę samą prostotę odnajdziemy w kwestii technicznej. Może jestem za bardzo wyczulona na kadrowanie i kolory, ale tutaj nic nie sprawiło, żeby obraz przykuł moją uwagę. Kadry były poprawne, kolorystyka smutna, jak w większości tego typu produkcji, a oświetlenie wykonane jakby najtańszym kosztem.

 

Seven Seconds, 1 sezon, Netflix, recenzja, serial

 

Emocje, które powinny być... ale ich nie było

Niestety przez większość seansu nie czułam wyjątkowych emocji. Przy wielu dobrych produkcjach Netflixa, których jestem fanką, mogłam cieszyć się wraz z bohaterami, płakać, jak i siedzieć w pełnym skupieniu, nie mogąc doczekać się, co dalej nastąpi. Tutaj tego nie dostałam. Dla przykładu przywołam scenę, kiedy żona Petera dochodzi do prawdy i pyta, czy to on zabił chłopca. Wiedząc już, że ma rację, wyczekiwałam w napięciu na to, co on powie, jak będzie próbował ją okłamać. Zamiast tego dostałam szybkie, bezpośrednie przyznanie się do zbrodni, zero budowania napięcia, zero dynamizmu. Zawiodłam się, a moje oczekiwania względem tego serialu zmalały jeszcze bardziej.

Na szczęście ratującą częścią była ostatnia scena w sądzie, a w szczególności wystąpienie Harper. Muszę przyznać, że było to nawet bardziej wzruszające niż rodzice czekający w szpitalu, w nadziei, że ich syn jednak przeżyje. Wszystko to, co mówiła bohaterka, było prawdą płynącą prosto z serca. Ten monolog był niesamowicie emocjonalny i dający do myślenia. Zwracał uwagę na nieludzkie zachowanie policjantów i to, jak bardzo okrutna była zbrodnia, której się dopuścili. Dopełnieniem tego wszystkiego było zakończenie rozprawy. Nastąpiła cisza, a gdy prawniczka wychodziła, osoby będące po jej stronie wstawały w wyrazie szacunku. Szkoda, że to nie była scena finałowa, bo stanowiłaby świetne zakończenie serialu.

 

Seven Seconds, 1 sezon, Netflix, recenzja, serial

 

Aktualny problem

Co by nie mówić o „Seven Seconds”, to przedstawiony w nim wyjściowy problem jest niezwykle aktualny.  Fabuła skupia się nie tylko na śledztwie, ale też na różnicach społecznych między białymi a czarnymi. Dowodzi to, że amerykańskie społeczeństwo (i nie tylko) nadal boryka się z rasizmem, ponieważ wielu ludzi żyje w przekonaniu, że życie białego człowieka jest więcej warte. Ta produkcja jeszcze raz zwraca nam wszystkim uwagę, że nie można przejść obok tego bezczynnie. Warto walczyć o równość i nigdy się w tej walce nie poddawać.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
5
Muzyka
4
Scenariusz
6
„Seven Seconds” to serial z potencjałem, który dużo lepiej sprawdziłby się w formie filmu. Porusza ważne, aktualne problemy amerykańskiego społeczeństwa, związane z rasizmem, ale akcja jest za bardzo rozwleczona.
Ocena czytelników
5

Plusy

  • aktualny temat
  • ostatnia scena w sądzie

Minusy

  • przesadna prostota
  • brak napięcia
  • zwyczajność pod względem technicznym

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Ilona
    Ilona

    Po pierwsze i najważniejsze, to Seven Seconds JEST stworzony na podstawie filmu :)

    Po drugie - prostota...? To jest serial o tym, o czym wspomniałaś zaledwie w jednym, powierzchownym akapicie - o amerykańskim wymiarze sprawiedliwości. Wg mnie pomijając to tło, czy też bez orientacji w tej rzeczywistości, nie można ocenić powyższego serialu. Jego sensem nie jest przecież ujawnienie sprawcy czy pokazanie szczegółów zaskakującego śledztwa ( w tym temacie rzeczywiście przydałoby się więcej wysiłku, ale to wciąż kwestia poboczna), tylko ukazanie obrazu postaci osadzonych w USA 2018. W tym temacie serial robi świetną robotę.

    Jeśli uważasz, że postaci są żadne, to chyba oglądałyśmy dwa różne seriale, bo wg mnie trudno tam znaleźć postać, która nie jest emocjonalnie rozbudowana. Prokurator - ambitna, ale zmagająca się z presją rodziny, presją własnego błędu, konsekwencjami tego, że jest czarna, ale nie „z ulicy”, z konsekwencjami bycia kobietą. Do niej w zestawieniu obrońca, która jest podobna, a jednak inna, która na pierwszy rzut oka broni bo tego wymaga renoma, którą wyrobiła sobie twardą ręką - niby nie ma skrupułów, a jednak nie podaje ręki policjantom, nie identyfikuje się z nimi i nie staje po ich stronie; do tego w wielu miejscach można wyczytać, że kieruje się głębszym celem - że chce bronić policji jako instytucji, a nie konkretnych policjantów, których jednak osobiście potępia (tu świetne odwołanie do amerykańskiej rzeczywistości w konsekwencji zajść na tle rasowym, np. W Ferguson).

    O każdej z postaci mogłabym napisać bardzo wiele, bo każda jest wyjątkowo rozbudowana i widać paletę jej emocji i bardzo różne postawy, z których żadna nie jest skrajna - co tylko pokazuje, ile odcieni może przybierać prawdziwe życie.

    Może warto obejrzeć kilka dokumentów o wymiarze sprawiedliwości i historii oraz rzeczywistości czarnoskórych i wrócić do serialu.

  • Kira Leśków
    Kira Leśków
    @kira_leskow

    Włączyłam pierwszy odcinek, wyłączyłam na czwartym. Co nie znaczy, że tyle obejrzałam. Przy pierwszym zasnęłam.

Powiązane

Seriale

Seven Seconds

Historia ma miejsce w społeczeństwie, które wolałoby być zabawiane niż informowane. Gdy nastolatek pochodzenia afroamerykańskiego zostaje ciężko zraniony przez …