Recenzja do: Self Made: Inspired by the Life of Madam C.J. Walker (2020 )
Recenzje

Jeśli czasem wątpicie w to, czy uda Wam się spełnić marzenia, czy ciężka praca i ambicja wystarczą, by osiągnąć sukces – koniecznie sięgnijcie po ten serial. Jak to Was nie zainspiruje i nie nakłoni do działania, to chyba powinniście trochę przewartościować swoje życie.

Narodziny gwiazdy

Madam C.J. Walker to pseudonim przyjęty przez Sarah Breedlove, która zapisała się na kartach historii w sposób niezwykły, tym bardziej, że sama tego wpisu dokonała. W Księdze Rekordów Guinnessa figuruje jako pierwsza kobieta na świecie, która wyłącznie dzięki własnej, ciężkiej pracy została milionerką. Wszystko za sprawą rewolucyjnych kosmetyków do włosów, dedykowanych szczególnie Afroamerykankom, oraz niezliczonej liczbie salonów fryzjerskich. Zanim jednak pojawiły się pieniądze, sława i prestiż, minęły długie lata wyrzeczeń, wysiłku, a także porażek, które zapewne niejednego człowieka by pokonały – ale z pewnością nie Sarah.

Oczywiście „Self Made…” nie jest serialem dokumentalnym, nie mam też pojęcia, jak wierny pozostaje faktom. Jednak jako osoba, która wcześniej nie znała żadnych szczegółów z życia Madam C.J. Walker, muszę powiedzieć, że zaangażowałam się w tę historię już od pierwszych minut i ogromnie ubolewam, że twórcy postanowili zamknąć wszystko w zaledwie czterech odcinkach.

Trzeba przyznać, że napisanie scenariusza do tej produkcji musiało stanowi nie lada wyzwanie. Podjęto się tutaj próby przedstawienia właściwie pełnej sylwetki Sarah Breedlove: od momentu, kiedy była tylko ubogą praczką, przez etap sporządzania planów na przyszłość, aż po zostanie prawdziwą imperatorką. Nie jestem do końca przekonana, czy wyszło to serialowi na dobre. Momentami dało się naprawdę odczuć fragmentaryczność fabuły i to, że przeskakujemy między kolejnymi latami. Choć ewidentnie scenarzyści stawali na rzęsach, by nakreślić jak najbardziej kompletny obraz, to jednak widać, że brakuje tu wielu elementów. Nie rozplanowałabym „Self Made…” na pełen, długi sezon, ale z całą pewnością nie zaszkodziłaby mu obecność dodatkowych 2-3 odcinków.

Self Made Inspired by the Life of Madam CJ Walker, Własnymi rękoma historia Madam CJ Walker, serial, Netflix, recenzja

Opowieść broni się sama

Mimo faktu, że serial wydaje się nieco zbyt krótki, przez co niektóre wątki zostały potraktowane po macoszemu, całość w pewnym stopniu rekompensuje fakt, że historia Madam C.J. Walker jest po prostu szalenie interesująca. Z pewnością z nawet najbardziej ciekawej biografii niewprawieni twórcy mogliby urządzić nudne, banalne widowisko, więc swoje zafascynowanie tym, co się działo na ekranie, w dużej mierze mogę zawdzięczać właśnie osobom odpowiedzialnym za tę produkcję. Akcja jest prowadzona dynamicznie, a jednocześnie nie brakuje tutaj chwil na refleksję – zarówno dla postaci, jak i dla widza.

Obserwowanie, w jaki sposób Sarah najpierw snuje wizje co do własnego biznesu, a potem go faktycznie rozkręca, jest niezwykle inspirujące. Ogromna siła, jaka biła z fabuły, naprawdę dodaje skrzydeł i wiary we własne możliwości. Zabrzmi to bardzo kliszowo i cukierkowo, ale czułam autentyczną dumę, patrząc na główną bohaterkę. Zżyłam się z nią w ciągu tych czterech odcinków i już dawno nie kibicowałam tak żadnej serialowej postaci. Jednocześnie dostrzegałam jej wady, jej słabsze strony – mimo to moja sympatia do niej wcale nie gasła. Z pewnością prawdziwa Madam C.J. Walker popełniła zdecydowanie więcej błędów niż to, co pokazała produkcja Netflixa. Mimo to jej osiągnięcia ogląda się z zapartym tchem i trudno, żeby determinacja Sarah nie zrobiła na nas większego wrażenia – podobnie jak skomplikowane, emocjonalne wątki, dotyczące m.in. dyskryminacji na tle rasowym czy płciowym.

Self Made Inspired by the Life of Madam CJ Walker, Własnymi rękoma historia Madam CJ Walker, serial, Netflix, recenzja

Piękno tkwi w szczegółach

Chyba jednak najbardziej „Self Made...” ujęło mnie pod względem realizacyjnym. Zdjęcia są znakomite, podobnie jak montaż, który potrafi doskonale nadać wydarzeniom tempo. Szczególnie zachwycające są kostiumy i scenografia – nie mogłam napatrzeć się na te wszystkie wnętrza, suknie, garnitury czy biżuterię. Charakteryzatorzy i kostiumolodzy odwalili tutaj kawał dobrej roboty.

Co mnie zaskoczyło, w serialu wykorzystywano dość nietypowe przebitki i oryginalny soundtrack. Przykładowo, kiedy w produkcji skupiamy się na konflikcie Madam C.J. Walker i jej rywalki, Addie Munroe, ich starcia podsumowywane są… przez wizje obu kobiet w ringu, rozgrywających kolejne rundy. Dodajmy do tego jeszcze to, że obraz nowojorskiego Harlemu z początku XX wieku jest uświetniony poprzez „Harlem Shake” w tle. Tak, właśnie takie rozwiązania są tutaj stosowane. Nie jest ich zbyt dużo, więc nie przytłaczają, a jednocześnie stwierdzam, że w zjawiskowy sposób dopełniły cały aspekt techniczny serialu. Lubię takie groteskowe połączenia, o ile rzeczywiście dobrze się prezentują. Tutaj zestawienie minionych wieków z czasem współczesną muzyką oraz nowoczesnymi wstawkami montażowymi i efektami specjalnymi naprawdę dało niezły rezultat. Często wprowadzało to humor, zresztą subtelnych żartów sytuacyjnych tu nie brakuje.

Na koniec recenzji jeszcze wisienka na torcie, czyli oczywiście obsada. Ogólnie bohaterowie w tym serialu są niezwykle różnorodni i intrygujący. Nie sposób nie polubić córki Sarah, czyli Lelię (Tiffany Haddish), również wspomniana Addie Munroe (Carmen Ejogo) bardzo mnie interesowała. Nikt jednak nie zaprzeczy, że niekwestionowaną gwiazdą jest odtwórczyni głównej roli, Octavia Spencer. O jej zdolnościach aktorskich przekonałam się nie po raz pierwszy; ponownie czułam się nią oczarowana. Postać Madam C.J. Walker została dla niej wręcz skrojona, dlatego ten angaż uważam za najlepszy. Spencer pracuje całym ciałem, przed kamerą czuje się pewnie, ma nieprawdopodobną charyzmę i siłę przyciągania. Nie sądzę, by inna aktorka tak doskonale sportretowałaby tak barwną bohaterkę.

Self Made Inspired by the Life of Madam CJ Walker, Własnymi rękoma historia Madam CJ Walker, serial, Netflix, recenzja

„Self Made: Inspired by the Life of Madam C.J. Walker” okazało się widowiskiem odrobinę niepełnym scenariuszowo, ale za to wciągającym i inspirującym. Niewiele ostatnio seriali mam przyjemność oglądać, jednak cieszę się, że kiedy już znalazł się czas na seans, to padło właśnie na ten tytuł – czuję się po nim pokrzepiona i usatysfakcjonowana. Zobaczyłam coś, co jest warte uwagi i na dodatek zostało przedstawione w oryginalny, ciekawy sposób.

Serial dostępny na platformie Netflix.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
8
Muzyka
8
Scenariusz
7
„Self Made: Inspired by the Life of Madam C.J. Walker” to serial zjawiskowo zrealizowany, który na dodatek przedstawia autentyczną historię kobiety niezłomnej i wytrwałej w dążeniu do celu. Kapitalna Octavia Spencer daje tutaj popis swoich umiejętności, a całość – choć zdecydowanie za krótka – robi duże wrażenie.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • Octavia Spencer
  • reszta obsady
  • kostiumy, scenografia
  • inspirująca historia
  • ciekawy soundtrack
  • kreatywne wstawki montażowe

Minusy

  • za mała liczba odcinków
  • niektóre wątki zostały dość niezgrabnie urwane lub po prostu pominięte

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale