Recenzja do: Scandal (2012 )
Recenzje

Boję się chwalić Shondę Rhimes za to, że w końcu udało jej się zakończyć jeden ze swoich seriali, bo jeszcze przed nią letnia końcówka „Grey’s Anatomy”, a wiem, że gdy ona zaskoczy, to po prostu wszystkim opadną witki (ze zdziwienia). Powiedzmy więc, że jestem z niej dumna, że udało jej się dotrzeć do tego momentu i mam nadzieję, że jej kolejne zakończenia będą… ciut bardziej emocjonujące.

Znakiem rozpoznawczym tego sezonu miały stać się zmiany. Mellie Grant jako pierwsza kobieta zasiadająca na fotelu głowy państwa Stanów Zjednoczonych, Cyrus Bean jako wiceprezydent, który szybko stał się chyba najbardziej znienawidzonym bohaterem serialu, aż w końcu Olivia Pope w dwóch rolach – chef of stuff pani prezydent, ale i głowa tajnej, przywróconej do życia, rządowej organizacji B613. Już od pierwszych odcinków tego finałowego sezonu dało się odczuć, że wszystko powoli zmierza ku końcowi. 

Scandal, sezon 7, recenzja, finał

Coś nie wyszło?

Nie oznacza to jednak, że zmierza ku końcowi w dobrą stronę, bo odnoszę wrażenie, że jakoś wszystko nie było tu na swoim miejscu. Począwszy od tego, że niby Olivia była szefową zespołu pani prezydent, wobec czego obie panie powinny grać w jednej drużynie, a częściej niż współpracę było widać między nimi walkę pod tytułem „która lepiej sobie poradzi”. Nie trzeba mówić, że panna Pope miała głowę do takich rzeczy, to jest do knucia i robienia tak, by było jak najmniej szkód (co innego, że zazwyczaj wychodziło na odwrót), z kolei pani prezydent… Jakoś nie mogłam się do niej przekonać.

Ostatnie odcinki serialu skupiały się wokół wszystkich sekretów i tajemnic, jakie miał ktokolwiek i kiedykolwiek na przełomie wszystkich sezonów. Czy chodziło o wyjawienie istnienia B613, tajemnicze zaginięcie Quinn w pewnym momencie, czy Jake'a, który niby współpracował z Olivią, a skończył tak jak skończył (czyli marnie) – i tak widać było powoli opadające ciśnienie, a tym samym nerwowość, bo kontrolę nad wydarzeniami bohaterowie stracili już dawno, może na samym początku serialu. Życie postaci było jak tykająca bomba, a ja, oglądając, myślałam sobie tylko o tym, kiedy w końcu coś wybuchnie, bo to napięcie wychodziło nawet poza ekran mojego komputera.

Zawiedzione nadzieje

Tego właśnie spodziewałam się po ostatnim odcinku: eskalacji. Wybuchu emocji, zdarzeń, tego wszystkiego, co kumulowało się przez pozostałych siedemnaście epizodów. Przecież Charlie wylądował w więzieniu, powróciła Quinn, Jake nadal mieszał, Cyrus, któremu chyba trochę władza jednak zaszkodziła, przesłuchanie pani prezydent – no, naprawdę działo się dużo, a tu… w zasadzie obeszło się bez fajerwerków. A skończyło chyba na uldze, że wreszcie bohaterowie mają szansę na jakieś w miarę normalne życie, skoro świat już wie. 

Oglądałam „Scandal” dlatego, że podobała mi się dynamika – przynajmniej gdzieś na początku. Szybko okazało się, że Shonda pomysłów ma wiele i nie jest w stanie zrezygnować z żadnego, przez co człowiek momentami miał wrażenie – nie tylko w obecnym sezonie, ale w poprzednich również – że nagromadzenie informacji jest zbyt duże i momentami się już nie nadążało. Intryga goniła intrygę i wydaje mi się, że w pewnym momencie scenarzystka zapędziła się w ślepy kąt – wyjść już nie ma jak, zrezygnować tym bardziej, więc trzeba jakoś to na swoją korzyść obalić.

Mimo oczekiwań wyszło…  jak zawsze

Siódmy sezon miał rozwiązać wiele tajemnic. Miał doprowadzić do jakiegoś konkretnego stanu rzeczy, spokoju i pewności, że bohaterowie mogą żyć dalej. Ostatnia scena – której spoilerować tym, którzy jeszcze nie obejrzeli, nie będę (mały hint: obrazy prezydentów w Białym Domu) – daje do myślenia, to znaczy otwiera furtkę na dość solidne zakończenie, które możemy sobie dopisać w głowie. To chyba lubimy najbardziej. 

Wciąż jednak jestem zdania, że sezon – patrząc na poprzednie finały – miał większy potencjał, a tych wszystkich historii, które trzeba było zamknąć w tych osiemnastu odcinkach, było o wiele za dużo. Nie wszystkie rozwiązania mnie satysfakcjonują, znając jednak Shondę, wiem, że popada ona w skrajności, i już niekoniecznie jestem pewna, którą wersję bym wolała. 

Gra aktorska
8
Zdjęcia
8
Muzyka
7
Scenariusz
6
Sezon miał cały czas trzymać w napięciu, a tak naprawdę tego napięcia było jak na lekarstwo. Potencjał został zmarnowany poprzez zbyt spokojne zakończenie wielu spraw.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • aktorzy
  • sama historia wciąga
  • muzyka
  • zdjęcia
  • realność

Minusy

  • brak fajerwerków
  • za spokojne zakończenie jak na Shondę
  • trochę przewidywalny
  • brak dynamiki

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Scandal

Życie doradczyni prezydenta Stanów Zjednoczonych nie należy do najłatwiejszych. Ochrona tajemnic Białego Domu wiąże się z ogromnym stresem i ryzykiem, dlatego Olivia …