Recenzja do: Young Sheldon (2017 )
Recenzje

Pierwszy sezon spin-offu „The Big Bang Theory” o młodzieńczych latach Sheldona Coopera zrobił furorę. Sama też całkowicie dałam się porwać komedii prawie idealnej, którą okazał się „Young Sheldon”. Z tego też powodu drugi sezon serialu był dla mnie pozycją obowiązkową. Chociaż to bardzo solidna produkcja, nie okazał się jednak tak dobry, jak się spodziewałam.

Nie rozśmieszaj mnie

Po rewelacyjnej premierowej serii od drugiego sezonu Sheldona oczekiwałam wszystkiego, co najlepsze – humoru na poziomie (bez śmiechu widowni w tle), dających się lubić i świetnie zagranych postaci, a do tego ciekawych historii z morałem. Zacznijmy jednak od pierwszego z tych elementów, czyli żartów, które tym razem podobały mi się nieco mniej.

„Young Sheldon” nadal bryluje wśród sitcomów ostatnich lat w kategorii jakości humoru. Kilkukrotnie zdarzało mi się zaśmiać w głos, chociaż znacznie rzadziej niż podczas oglądania pierwszej serii. Niestety zdarzyło się też kilka skrajnych momentów, kiedy po żarcie poczułam zażenowanie, a to nie jest coś, czego oczekuję od komedii. To na szczęście były nieliczne przypadki i przez większość czasu serial dostarcza widzom porządną dawkę rozrywki.

Young Sheldon, Młody Sheldon, Sheldon Cooper, Iain Armitage, komedia, sitcom, spin-off, przewodniczący,

Podoba mi się również, że tak jak poprzednio, scenariusze w drugim sezonie umiejętnie przeplatają ze sobą humor i ciekawe historie z morałem. Chociaż poziom odcinków był bardzo różny, zdarzyło się kilka perełek, jak na przykład „A Loaf of Bread and a Grand Old Flag” poruszający temat komunizmu czy „An 8-Bit Princess and a Flat Tire Genius” o grze komputerowej i talencie Georgiego. W kilku epizodach niesamowicie dobrze wyszło przedstawienie tematów trudnych w taki sposób, żeby skłonić do myślenia, ale jednocześnie nie zrazić widza szukającego lekkiej rozrywki. Za to twórcom należy się pochwała.

Bez bohaterów nie ma historii

Solidne historie opowiadane w kolejnych odcinkach nie obroniłyby się same, gdyby nie obsada, która świetnie spisuje się w swoich rolach. Chociaż to Iain Armitage i Annie Potts zachwycają najmocniej, pozostali aktorzy też nie zawodzą. Wciąż jestem też pod wrażeniem jak dobrze udało się dobrać obsadę do ich starszych odpowiedników pojawiających się w „The Big Bang Theory”.

Young Sheldon, Młody Sheldon, Sheldon Cooper, komedia, sitcom, spin-off, Iain Armitage, MeeMaw, Annie Potts, komunizm

Oprócz aktorstwa na poziomie „Young Sheldon” to także świetnie napisane relacje pomiędzy bohaterami. Na wyróżnienie zasługuje tutaj przede wszystkim postać George’a Coopera seniora. Już w pierwszej serii byłam pod wrażeniem tego, jak dobrze przedstawiono jego stawanie się coraz lepszym i bardziej zaangażowanym ojcem, a w drugim sezonie konsekwentnie poprowadzono to dalej.

Dobry klimat, ale cichy

Realizacyjnie „Young Sheldon” to produkcja na niezłym poziomie. Zdjęcia wyszły bardzo dobrze, oddając retro klimat z czasów dzieciństwa Sheldona. Podkreśla go nie tylko scenografia, ale też kolorystyka ujęć, dzięki czemu wizualnie jest to bardzo spójny serial.

To co jednak zwraca uwagę i kompletnie zawodzi, to oprawa dźwiękowa. Momentalnie po skończonym seansie doszłam do wniosku, że soundtrack w tej produkcji prawie nie istnieje. Owszem, kojarzę piosenkę z czołówki, świta mi gdzieś z tyłu głowy melodia z napisów końcowych, ale poza tym mam wrażenie, jakby nie było tam muzyki. Biorąc pod uwagę, że odpowiedni dobór utworów mógłby jeszcze lepiej podkreślać atmosferę produkcji, to przykre, że zupełnie nie wykorzystano tego potencjału.

Young Sheldon, Młody Sheldon, Sheldon Cooper, komedia, sitcom, spin-off, Dr John Sturgis, Wallace Shawn, Iain Armitage

Długa droga przed Sheldonem

Chociaż drugi sezon „Young Sheldon” nie do końca sprostał moim oczekiwaniom narzuconym po pierwszej serii, to jednak okazał się solidną kontynuacją. Jakość dowcipów spadła nieznacznie, ale historie opowiadane w poszczególnych odcinkach były nadal ciekawe. Nie zabrakło też kilku trudniejszych poruszonych tematów. W dodatku ostatni odcinek sezonu świetnie koresponduje z finałowym odcinkiem „The Big Bang Theory”, co z pewnością ucieszy fanów obu seriali.

Realizacyjnie „Young Sheldon” również wypada dobrze. Aktorzy świetnie sprawdzają się w swoich rolach, a zdjęcia idealnie podkreślają retro klimat produkcji. Zawodzi jedynie oprawa dźwiękowa – soundtrack niemalże nie istnieje, gubiąc się kompletnie i ani na moment nie wpadając w ucho.

Jeśli podobał wam się pierwszy sezon „Sheldona”, to drugi również powinien. A jeśli lubicie także „The Big Bang Theory”, na pewno wpadną wam w oko odniesienia do dorosłości Sheldona tłumaczące jego niektóre zachowania.

 

Serial dostępny jest w usłudze HBO GO.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
8
Muzyka
6
Scenariusz
7
Chociaż drugi sezon nie jest aż tak dobry, jak pierwszy, to nadal solidna produkcja. Wciąż bawi, poruszając przy tym poważne tematy w delikatny sposób. Zachwyca klimatem i grą aktorską. Jedynie ścieżka dźwiękowa kompletnie zawodzi.
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • Zabawny
  • W umiejętny sposób porusza trudne tematy
  • Świetna gra aktorska
  • Dobrze oddany klimat retro

Minusy

  • Mniej śmieszne żarty niż w poprzednim sezonie
  • Kompletnie nijaki podkład muzyczny

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Young Sheldon

Dziewięcioletni geniusz, Sheldon Cooper, mieszka w Galvestone wraz ze swoją rodziną. Chłopczyk pomimo młodego wieku uczęszcza do liceum, gdzie musi zmierzyć się …


Aktualności