Recenzja do: What We Do in the Shadows (2019 )
Recenzje

FX we współpracy z Jemaine Clementem wypuściło 27 marca serial bazujący na filmie z 2014 roku. Czy fani produkcji mają się czego obawiać, czy też warto usiąść przed telewizorem i delektować się treścią? Postaramy się rozwiać wszelkie wątpliwości.

Wyobrażacie sobie produkcję opartą na nagrywaniu życia codziennego mitycznych bestii i potworów, pełną nieprzewidywalnych zachowań i sytuacyjnych absurdów? Co, jeśli rejestrowane postaci nie są jedyne w swoim rodzaju, a stanowią część nieumarłej społeczności, czającej się na przedmieściach naszych miast? Jak musi się czuć ludzki kamerzysta, przy którym wampiry rozmawiają o tym, czyja jest teraz kolej na sprzątnięcie zwłok i wytarcie podłogi w piwnicy z krwi? Na te i jeszcze inne pytania starają się odpowiedzieć Jemaine Clement („Men in Black 3”, „Legion”) i Taika Waititi („Thor: Ragnarok”) w najnowszym serialu dziejącym się w tym samym uniwersum, co ich film sprzed niemal pięciu lat. 

Jak szybko pozbyć się zwłok z domu wampira - What we do in the shadows

Scenarzyści, podobnie jak w przypadku filmu, inteligentnie wykorzystują dobrze znane motywy z tradycyjnych wampirycznych narracji w stylu „Wywiadu z wampirem”, klasycznego „Draculi” Brama Stockera czy nawet sagi „Zmierzch”. Serial umiejętnie przeplata te wierzenia i przesądy z elementami satyrycznymi, tworząc jedyną w swoim rodzaju krwistą i soczystą komedię grozy. Forma mockumentary ułatwia zadanie twórcom i przedstawia elementy z pozoru śmiertelnie groźne (orgie, ludobójstwo) w sposób trudny do powstrzymania śmiechu przed ekranem. 

Serial jako młodszy brat

„What We Do in the Shadows" jest mimo wszystko nieco inny od swojego pierwowzoru sprzed pięciu lat. Serial wprowadza widzów do codziennego nie-życia wampirów z innego rejonu świata – nie jesteśmy już dłużej w zagadkowym Wellington, tym razem bohaterowie muszą pozostać w cieniu nowojorskich przedmieść. Zostaje też nam przedstawiona postać wampirzycy Nadji (Natasia Demetriou), która nadaje historii wiele nowych barw, tym bardziej, że pozostaje w związku ze swoją niegdysiejszą ofiarą – Laszlo (Matt Berry). 

Wampiry z Nowego Jorku - What We Do in the Shadows

Po początkowych minutach ciężko jednak o jednoznaczną ocenę czy produkcja jest warta uwagi, czy wykorzystuje jedynie skecze, które wprowadził oryginał. Na szczęście to złudzenie, które mija po czołówce serialu, podobnie jak film wykorzystującej motyw „You’re Dead” Normy Tanegi. Nie ulega wątpliwościom, że losy Nandora, Laszlo i Nadji są dużo ciekawsze od przygód wampirów z reklam jednego banku, a po odcinku pilotażowym możemy zaryzykować stwierdzeniem, że są dużo bardziej dojrzalsze niż ich losy ich pobratymców z Nowej Zelandii.

To nie jest kraj dla starych wampirów

Serial skupia się także w znacznym stopniu na tym, jak wygląda długowieczność wampirów. Bohaterowie, mimo „podeszłego” wieku, wciąż muszą liczyć się z konsekwencjami swoich czynów i muszą mieć na uwadze zdanie ich starszego „rodzeństwa”. W końcu mając przed sobą wizję kontroli dokonanej przez starożytnego wampira, Barona Afanasa, nic innego nie wydaje się groźne. 

Wampiry w supermarkecie - What we do in the shadows

Długowieczność jednak to także inne problemy, jak chociażby chęć nadążania za modą i technologią, a jak można zauważyć w odcinku pilotażowym, nowoczesne komputery, ekrany dotykowe czy internet nie są dla średniowiecznych postaci łatwym orzechem do zgryzienia. 

Stare uniwersum, nowe postacie

Nie zapominajmy, że w zasadzie z naszymi bohaterami mieszka jeszcze jeden nieumarły – Colin Robinson, o aparycji stereotypowego księgowego, będący wampirem energetycznym. Fani „Dirk Gently’s Holistic Detective Agency” mogą kojarzyć nieco tę „rasę”, wszak Dzika Trójka żywiła się właśnie energią innych osób. Colin zdobywa pokarm, jak to na kujonowatego księgowego przystało, poprzez zanudzanie swoich ofiar na śmierć długimi rozmowami. Jeżeli postacie w tym serialu nie były jeszcze dość przerysowane, to Robinson dopełnia obraz całej kompanii.

Nadja - what we do in the shadows

Przyszłość produkcji

Poprzez zastosowaną w oryginale formę mockumentu, wydaje mi się, że nie należy się obawiać o jakość tej produkcji. W przeciwieństwie do większości innych serialowych sequeli filmów, tutaj przenosiny na mały ekran wydawały się rzeczywiście racjonalne i scenarzyści nie będą mieli najmniejszego problemu, by opowiedzieć kolejne prześmiewcze historie z życia krwiopijców ze Staten Island. Miejmy jednak nadzieję, że karytakuralna budowa postaci na dłuższą metę nie przeje się widzom.

Serial nie jest obecnie dostępny w Polsce.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
6
Muzyka
8
Scenariusz
8
Jeśli jednak ktoś nie jest pewny czy jest to serial dla niego, warto zmierzyć się z soczystym pilotem produkcji i wyrobić sobie zdanie czy trzydziestominutowe wampirze absurdy są czymś odpowiednim na nasz ząb.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • gra aktorska
  • Colin!
  • forma mockumentary
  • czołówka

Minusy

  • ryzyko powtarzalności skeczy
  • raczkujące wprowadzenie do uniwersum nieumarłych

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności