Recenzja do: Upload (2020 )
Recenzje

Limit transferu danych, źle przycięty gif fal na jeziorze i hotelowa obsługa zbugowana bardziej niż „Fallout 76”. Taki oto obraz nieba – opus magnum kapitalistycznego, do bólu konsumpcyjnego społeczeństwa – przedstawia nam nowa produkcja Amazona – „Upload”. Serial Grega Danielsa – twórcy takich hitów jak „The Office” czy „Parks and Recreations” – to jednak coś więcej niż zaginione dziecko „Black Mirror” i „The Good Place”.

Rok 2033. Przez ostatnie 13 lat ludzkość zaliczyła kolejny ogromny skok cywilizacyjny i zaczęła zdobywać przewagę w wojnie, którą od zarania dziejów toczy ze śmiercią. W obliczu zagrożenia życia świadomość człowieka może teraz zostać przeniesiona do cyfrowej rzeczywistości, w której pod postacią awatara funkcjonuje pośród innych mieszkańców, których ziemska wędrówka również dobiegła już końca. Jest w tym wszystkim – a jakżeby inaczej – przynajmniej jeden mały haczyk. To czy człowiek w ogóle trafi do cyfrowej rzeczywistości i na jakie wygody będzie sobie mógł w niej pozwolić, zależy od zasobności jego portfela.

Główny bohater – Nathan – zdaje się mieć w tej kwestii sporo szczęścia. Pomimo że pochodzi z niezbyt zamożnego domu, jego dziewczyna – córka jednego z potentatów rynku technologicznego – decyduje się umieścić go w najbardziej zaawansowanej i luksusowej z cyfrowych rzeczywistości. Nathan nie jest do tego przekonany, gdyż okazuje się, że już na wieki miałby być zdany na łaskę kobiety, z którą w ostatnich dniach życia bliski był zerwania. Spore wątpliwości budzą też okoliczności jego wypadku czy fakt, że wizja śmierci nie wydaje mu się wcale tak bliska. Wiele rzeczy pozostaje niejasnych, jednak w końcu Nathan zostaje przetransferowany do cyfrowej rzeczywistości.

Płuco vapera 

„Upload” to wielowymiarowa historia podana w lekko komediowej konwencji. Nienachalne żarty naprawdę bawią, a niektóre z nich są mrugnięciem okiem do nieco węższej grupy odbiorców. Pomimo raczej nierealnego w tak krótkim czasie skoku cywilizacyjnego, produkcja dość płynnie łączy naszą rzeczywistość 2020 roku z futurystyczną rzeczywistością roku 2033. Nie mamy tu latających samochodów rodem z „Back to the Future”. „Upload” stawia na rozwój wynalazków, których prototypy już istnieją albo upowszechnienie tych, które są już w użytku, ale ze względu na cenę nie są dostępne dla zwykłych śmiertelników. Ulicami jeżdżą w pełni autonomiczne samochody, badania wykazały, że e-papierosy są jednak szkodliwe, a masa ludzi zachorowała na śmiertelną przypadłość nazwaną „płucem vapera”. Nawet te aspekty rzeczywistości roku 2033, w które dziś trudno nam jest uwierzyć, zostają podane w na tyle lekki i zabawny sposób, że ani trochę nie rażą i nie wyrywają widza ze świata przedstawionego przez serial.

amazon prime, upload

Produkcja zgrabnie spaja też sporą ilość wątków i motywów. Oprócz warstwy komediowej i historii głównego bohatera „Upload” stawia też pytania pokroju: „Czy wobec tak atrakcyjnej wizji życia pozaziemskiego warto jeszcze mierzyć się z problemami smutnego realnego świata?” albo „Czy naprawdę cyfrowe niebo jest aż tak idealne?”. Każdy kolejny dzień spędzony w zaświatach ukazuje Nathanowi kolejne ograniczenia jego cyfrowej egzystencji, aż w końcu zmusza go do zapytania samego siebie: „Czy było warto?”. Serial porusza także problem ludzi, którzy nie zgadzali się na „zauploadowanie” i woleli odejść w tradycyjny sposób. Ubraną w hiperbolę metaforą twórcy niepostrzeżenie poruszają kwestie ważne dla naszej obecnej rzeczywistości.

Jak z nieba dostać się do dark webu

Realizacyjnie również jest nieźle. Postacie drugoplanowe i ich wątki mają spory potencjał na ich rozwinięcie w kolejnych sezonach. Momentami ich historie stawały się nawet nieco ciekawsze niż wątek główny i aż chciało się, żeby twórcy poświęcili im więcej czasu. Co do pierwszego planu, to momentami postacie balansowały niebezpiecznie blisko granicy karykatury. Im bardziej „Upload” oddalał się od lekkiej komediowej formy i jednocześnie skupiał na wątku tajemniczej śmierci Nathana, tym więcej pojawiało się dziur fabularnych, których w tym przypadku nie da się przykryć ochronnym płaszczykiem żartu. Postaciom pierwszoplanowym twórcy nieco nieudolnie próbują nadać głębię – zaczynają się oni zachowywać bardzo niespójnie, nielogicznie, przez co widz traci nieco sympatii do nich.

amazon prime, upload

Najlepsze momenty pierwszego sezonu „Upload” to zdecydowanie te, w których serial eksperymentuje z całą koncepcją przeniesienia świadomości do cyfrowego nieba. Edycja awatarów postaci, połączenie torrentem między rzeczywistością wirtualną a realną, mnóstwo bugów, czy koncept szarego rynku (dark webu), gdzie bohaterowie mogą nabyć nielegalne przedmioty dla swoich awatarów. W tego typu scenach produkcja wydawała się najbardziej naturalna, niewymuszona, a i śledzenie było dla widza największą przyjemnością.

Serial dostępny jest w Polsce na platformie Amazon

 

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
9
Scenariusz
8
W lekki i zabawny sposób serial porusza dość istotne dla naszego społeczeństwa kwestie. Nie uderza przy tym w moralizatorskie tony ani nie próbuje wpajać widzowi tanich wartości.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • Nienachalnie zabawny
  • Porusza istotne kwestie
  • Interesujące postacie drugoplanowe

Minusy

  • Główna oś fabuły staje się momentami trochę banalna
  • Próba sztucznego nadania głębi postaciom pierwszoplanowym

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.