Recenzja do: UnREAL (2015 )
Recenzje

Wejście za kulisy fałszywego programu randkowego w stylu amerykańskiego „The Bachelor” kiedyś wydawało się interesującą opcją. „UnReal” przyzwyczaiło fanów do masy dramatów, plot twistów i nieczystych zagrań. Tymczasem nowy sezon z tym opisem wydaje się mieć niewiele wspólnego. Pytaniem jest, co w tym serialu było najbardziej interesującego i dlaczego świeży pomysł został tym razem tak słabo rozegrany.

Przedstawmy uczestników...

Twórcy „UnReal” kazali nam czekać prawie dwa lata na nowy sezon. Sezon, w którym nastąpił kolejny wielki przełom – bohaterem programu randkowego, wokół którego kręci się historia, po raz pierwszy stała się kobieta. Mieliśmy dostać kobietę sukcesu, która nie boi się postawić twórcom programu „Everlasting” i robi to, co uważa za słuszne. Dostaliśmy chyba największą marionetkę w rękach Quinn i Rachel. Postać niesamowicie nudną i wierzącą w ideały programu (wątpię, że oglądała poprzednie edycje). Najbardziej brakowało mi pokazania czegokolwiek dotyczącego postaci Sereny, co na początku zostało zapowiedziane: jej inteligencji, znajomości technologicznego świata – gdzie podziała się „kobieca wersja Elona Muska”?

Unreal, Lifetime, recenzja, sezon 3

Ukazanie kulis programu randkowego nie ogranicza się do przedstawiania najlepszych cech każdego z kandydatów. To tutaj poznajemy ich wszystkich najgorsze sekrety i problemy. Narzekając na pannę do wzięcia, wokół której kręci się część tego sezonu, nie sposób nie wspomnieć również o kandydatach na jej partnera. Mocno przeszkadzało mi w tym sezonie, że nie lubiłam żadnej postaci, jaka się przewinęła – zmagania o serce Sereny były równie nieudolne, co mało interesujące. Panowie, których poznaliśmy, ograniczali się do jednej bądź dwóch wyróżniających ich cech.

A teraz przejdźmy za kulisy

To, za co fani pokochali ten serial, to niesamowita relacja Rachel i Quinn, które na sobie polegają i jednocześnie działają na siebie z siłą destrukcyjną (choć to zdecydowanie widać zawsze po wyniszczeniu psychicznym pierwszej z pań). W tym sezonie natomiast zostało to raczej odsunięte. Rachel dostała kolejne sięgające jej przeszłości powody do zmartwień, podczas gdy na planie pojawił się nowy psycholog, który chciał jej we wszystkim pomóc. Quinn odnowiła dawną znajomość z Fioną, a do tego prawie odcięła się od toksycznego związku z Chetem. Brzmi jakby wszystko zmierzało wreszcie w dobrym dla nich kierunku. W ostatecznym rozstrzygnięciu mamy mało interakcji między ważnymi postaciami, wstawianie nowych elementów do backstory i brak jakiejkolwiek akcji.

Unreal, Lifetime, recenzja, sezon 3

Zaskakująco ciekawie wypada w tym sezonie Jeremy, który jako jedyny ma problem ze skutkami poprzedniego sezonu – w końcu to on, dla Rachel, doprowadził do śmiertelnego wypadku. Ale nawet teraz ciężko mu przebaczyć dawne grzechy. Znowu na jeden dobrze poprowadzony wątek dostajemy kilka kolejnych, które wpadają w stare schematy bądź rozwijają się w kompletnie niepotrzebnym kierunku – Madison starająca się wydać swój serial czy Jay nawiązujący „romans” z jednym z uczestników.

Gdzie te dramaty?

Twórcy serialu wybrali w tym sezonie dziwną ścieżkę spokoju. Po wcześniejszych wydarzeniach dostajemy sezon, w którym nie doświadczamy nietypowych śmierci, ale również nie dochodzi do rozwinięcia żadnej z postaci w znaczący sposób. Wręcz wydaje się, że wszyscy się dziwnie cofają i popełniają beznadziejne błędy. Quinn i jej ekipa oglądając fragmenty „Everlasting” bawią się świetnie, ja natomiast zastanawiam się, co się stało z jednym z najoryginalniejszych seriali, który nie bał się żadnych rozwiązań. Chwilowo mam wrażenie, że jedyne, co jeszcze się dobrze trzyma, to poziom gry aktorskiej – Constance Zimmer (Quinn) i Shiri Appleby (Rachel) nadal pokazują klasę. Tymczasem nawet kadry zdjęciowe tego sezonu są mniej przyjemne dla oka.

Na pocieszenie na koniec zaprezentowano zwiastun czwartego sezonu – kolejna nowa formuła wydaje się świeża i dobrze zaprezentowana. Jak wyjdzie, zapewne przekonamy się po kilku odcinkach; ja chwilowo wolę się na nic nie nastawiać, bo dawno nie zawiodłam się na żadnym serialu tak jak na trzecim sezonie „UnReal”.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
6
Muzyka
6
Scenariusz
5
„UnReal” straciło swoją świeżość, a historia tego sezonu wypadła słabo i nudno. Dostaliśmy mało relacji Rachel i Quinn i nic, co byłoby w stanie zaciekawić przez cały sezon. Na szczęście jest jeszcze nadzieja na odkupienie w kolejnym.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • wgląd w mroczną przeszłość Rachel
  • kolejny sezon zapowiada się ciekawie

Minusy

  • niezbyt interesująco wykorzystana postać panny do wzięcia
  • niewiele relacji Rachel i Quinn
  • słabe rozwiązania niektórych sytuacji
  • wprowadzenie nowych postaci prawie nic ze sobą nie niosło
  • mało zaskakujące zakończenie

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

UnREAL

Spojrzenie za kulisy programu randkowego. Producentka Rachel Goldberg powraca do pracy, po załamaniu nerwowym. Teraz musi znowu robić to, w czym jest najlepsza …


Aktualności