2
Recenzja do: Troy: Fall of a City (2018 )
Recenzje

Każdy z nas jest doskonale zaznajomiony z epickim dziełem Homera „Iliadą”. Już we wczesnych czasach szkolnych ten utwór staje się istotnym tematem podczas dyskusji o początkach literatury europejskiej. Heroiczna walka Achillesa w wojnie Trojańskiej, piękna Helena, lekceważące podejście Parysa do życia oraz odwaga Hektora to temat niezliczonych już prób zekranizowania tego dzieła. Podejmowano się tego już w latach 50. ubiegłego wieku, kiedy kino tzw. miecza i sandałów święciło swoje największe sukcesy. Niemal za każdym razem historia ta była próbą odwzorowania tej opisanej przez Homera, jednak „Troy: Fall of a City” postanowiło podejść do tego tematu z nieco innej strony, niekoniecznie tej najlepszej.

Troy: Fall of a City, BBC, recenzja, Netflix

Odgrzewane kotlety

Serial wyprodukowany przez BBC od samego początku nie miał zamiaru być kolejną adaptacją „Iliady”, więc scenarzyści mieli o wiele więcej miejsca dla twórczej ekspresji. „Troy: Fall of a City” postanowiło skupić się nie na dobrze znanych greckich bohaterach, ale na mieszkańcach Troi, a dokładniej na rodzinie królewskiej. Próba odtworzenia konfliktu z perspektywy drugiej strony brzmi całkiem interesująco i może zachęcać, jednak tylko do pewnego momentu. Po pierwszych kilkunastu minutach widz może od razu zrozumieć, co tak naprawdę zrobiono z tą opowieścią i poczuć się mocno znudzonym. Już sam wstęp pokazuje, że pomimo olbrzymiego jak na warunki europejskie budżetu, który wyniósł osiem milionów funtów na odcinek, brak w tym wszystkim czegoś głębszego. Scenografia wydaje się być poprawnie skonstruowana, dostosowana do czasów historycznych, tak samo jak stroje i charakteryzacja, jednak gdzieś po drodze zgubiono duszę całego projektu. 

Troy: Fall of a City, BBC, recenzja, Netflix

Kartonowe postacie

Próba nakręcenia historii, która opowiedziano już setki razy na ekranach, nawet jeśli wydaje się być delikatnie zmieniona przez scenariusz, wciąż jest niebezpieczną pułapką dla każdego śmiałka, który po nią sięgnie. Od samego początku nie można się pozbyć wrażenia, że serial przypomina bardziej sztukę teatralną, czy może bardziej jej hybrydę z wymogami świata telewizji, czyli coś na wzór dobrze znanego w naszym kraju teatru telewizji. Duża w tym zasługa aktorów, którzy ewidentnie nie potrafią nadać swoim postaciom jakiegoś bardziej wyrazistego kształtu, tak jakby nawet tego nie próbowali, przestraszeni ogromną ilością poprzednich odwzorowań. Lenistwo w próbie stworzenia czegoś nowego poskutkowało stworzeniem bohaterów obdartych z jakiejkolwiek autentyczności. Nie było nawet jednej minuty podczas całego sezonu, kiedy można by chociaż na moment poczuć więź z bohaterami, ich emocje czy to, co nimi kieruje przy podejmowaniu decyzji, jest dla widza mechanicznym czynem. Po dłuższym bytowaniu z takimi postaciami zaczyna się odczuwać prawdziwą niechęć i zmęczenie seansem szybko zaczyna być nieprzyjemnie dokuczliwe. „Troy: Fall of a City” jest strasznie niedopracowane w najważniejszym miejscu, czyli stworzeniu wiarygodnych postaci i staje się to największym problemem dla tego serialu.

Troy: Fall of a City, BBC, recenzja, Netflix

Czy to już telenowela?

Równie wiele za uszami mają w tym przypadku scenarzyści, którzy postanowili osadzić oś fabularną wokół postaci Parysa. Mało kto pała do tej postaci sympatią po zapoznaniu się z dziełem Homera, ale w serialu zrobiono duży krok do przodu, żeby odbiorcy wręcz go znienawidzili. Początek całej historii zawiera w sobie bardzo dużo odwzorowań z antycznego dzieła, przez co Parys nie wysuwa się zbytnio na pierwszy plan. Sprawa ma się jednak zupełnie inaczej już po trzech odcinkach, kiedy bohater ten staje tym głównym. W tym momencie serial straszliwie podupada na swojej narracji, ciągnie się powoli i ospale do przodu, a widzowie końca tego nie widzą. Próba opowiedzenia o klątwie ciążącej na Parysie była bardzo dobrym pomysłem, niestety zamiast rzeczowej i dojrzałej analizy postanowiono skupić się na egocentryzmie tej postaci i jego dziecinnym podejściu do życia. Nie tak wspominam to zagadnienie ze szkolnych czasów i mocno mnie zabolało, że ten wyjątkowo ciekawy temat tak szybko obdarto z głębi. Wątek Heleny Trojańskiej nie jest wcale lepszy, bo postanowiono z jej postacią zrobić kolejną dramę udręczonej kobiety, która nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Błąka się po ciemnych korytarzach pałacu królewskiego, pochlipując i użalając się nad własnym losem. Helena widzi w sobie ofiarę, a nie przyczynę zaistniałej sytuacji i przez cały czas uparcie poszukuje adoracji i akceptacji ze strony nowych poddanych. Wychodzi jej to niestety bardzo mizernie, przez co jeszcze bardziej podupada na zdrowiu psychicznym. Wraz z Parysem stali się straszliwie irytującymi postaciami całego serialu, przez co przypomina on bardziej telenowelę niż dzieło historyczne.

Troy: Fall of a City, BBC, recenzja, Netflix

Szaleństwo w cieniu Bogów

Największym atutem „Troy: Fall of a City” stali się, paradoksalnie, Grecy, którzy mieli pozostać przecież na drugim planie. Postać króla Agamemnona, stworzona przez Johny'ego Harrisa, to prawdziwy pokaz aktorskich umiejętności. Jego spojrzenie na powolnie postępujące szaleństwo greckiego króla jest nieocenionym atutem dla całej produkcji. Stworzył postać wyrazistą i naprawdę czuć to w każdej scenie z jego udziałem. Nie inaczej sprawa ma się ze sławnym Achillesem, który pomimo swojej boskości, nie daje tego po sobie znać, w przeciwieństwie do jego odpowiednika granego przez Brada Pitta w słynnym filmie „Troy”. Achilles jest opanowany, nie wywyższa się, honor to dla niego coś więcej niż tylko słowo, i jeśli już raz coś postanowi, to będzie trzymał się swojej decyzji aż do końca. Można odnieść wrażenie, jakby twórcy celowo chcieli pokazać, że Achilles nie jest tak naprawdę żadnym pół-bogiem, a jedynie wojownikiem wykorzystującym legendę, co widać bardzo wyraźnie podczas pojedynku z Hektorem. Jest to delikatna sugestia, ale na tyle wyeksponowana, że towarzyszyć będzie widzom już do końca tej produkcji. Element boskości został natomiast zupełnie inaczej pokazany w kontekście samych bogów. Każdy z nich został nakreślony jako samolubny, egocentryczny, infantylny byt, który bawi się ludźmi przy każdej okazji. Każdy z nich tak naprawdę dba jedynie o własne interesy, skutkiem czego wyglądają razem jak grupa pokłóconych członków rodziny, którymi w sumie są. Niewzruszona niczym twarz Zeusa i jego niechęć do angażowania się w konflikt to całkiem dobre podsumowanie tego, jak został on przedstawiony przez Homera. Scena, kiedy bogowie kroczą pomiędzy wojownikami na polu bitwy, obdarowując ich swoim błogosławieństwem, świetnie oddaje charaktery przedstawione w antycznych dziełach literatury.

Troy: Fall of a City, BBC, recenzja, Netflix

Pomysł na stworzenie serialu o Troi opowiedziany oczami ich mieszkańców był dobry, ale niestety kolejny raz okazało się, że klasyczne historie są już za bardzo zadomowione w świadomości odbiorców. Każda kolejna próba zmiany tego stanu rzeczy będzie skazana na porażkę, bo nie da się „Iliady” opowiedzieć w inny sposób niż w ten oryginalnie stworzony przez Homera. Nie jest przypadkiem, że dzieło to przetrwało w świadomości ludzi przez dwa tysiące lat, o czym twórcy „Troy: Fall of a City” najwyraźniej zapomnieli. Gdyby pozbyć się z tego serialu wszystkich nowatorskich pomysłów, to naprawdę byłoby to wyśmienite dzieło.

Serial jest w całości dostępny na platformie Netflix.

Gra aktorska
4
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
5
„Troy: Fall of a City” nie jest serialem złym, jeśli tylko przebolejemy dramę Parysa i Heleny. Produkcja BBC ma bardzo dużo silnych stron, ale przez brak pomysłu na opowiedzenie tej dobrze znanej historii, staje się męcząca i nijaka.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • zdjęcia
  • postać Achillesa, Agamemnona i Bogów

Minusy

  • postać Parysa i Heleny oraz ich drama
  • brak pomysłu na opowiedzenie historii w nowy sposób
  • kiepskie aktorstwo
  • zbyt rozciągnięta fabuła

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Patrycja Lechnowska
    Patrycja Lechnowska
    @Patrycja

    Szkoda, że więcej tu minusów niż plusów. Lubię takie klimaty i chciałam obejrzeć, ale może lepiej poświęcić ten czas na coś lepszego. ;)

    • Paweł Marek
      Paweł Marek
      @Pawel_Marek

      @Patrycja: Serial byłby dobry bez wątku Parysa w takiej formie jak jest aktualnie. Myślę, że śmiało możesz spróbować, jeśli masz odwagę.

Powiązane

Seriale

Troy: Fall of a City

Ponadczasowa historia o utraconej miłości i wojnie, która wybuchła przez to uczucie, zostanie jednak opowiedziana w nieco inny niż dotychczas sposób. Twórcy „Troy: …


Aktualności