Recenzja do: Supernatural (2005 )
Recenzje

Podczas gdy część osób zastanawia się nad tym, jak to możliwe, że „Supernatural” jeszcze się nie kończy, widzowie serialu obserwują kolejne zmagania Sama i Deana z ratowaniem świata oraz, przede wszystkim, swojej rodziny (zarówno prawdziwej, jak i przybranej). Nie obywa się bez znanych schematów oraz zaskakujących powrotów. Niestety dostajemy również najsłabszy finał w historii serialu.

Dobre złego początki

Po zeszłorocznym cliffhangerze widzów czekało wprowadzenie nowej postaci – Jacka, nefilima, syna archanioła Lucyfera i ludzkiej kobiety. Muszę przyznać, że to nie było coś, czego wyczekiwałam, zakładając stworzenie postaci, która nie będzie miała większego sensu i celu, a do tego stanie się przeciwnikiem naszych bohaterów. Kilka początkowych odcinków obecnego sezonu potrafiło jednak mnie (jak i chyba prawie każdego) do niego przekonać i naprawić moje mylne założenia. Powód tego jest prosty – serial zaserwował nam postać uczącą się wszystkiego od początku, nieskazaną na konkretne działania. Porównania do Castiela z jego początków w serialu są tu jak najbardziej trafne. Jednak z racji, że szczęście nie może długo trwać i trzeba przygotować wydarzenia pod finał, już w połowie sezonu Jack i Winchesterowie zostają rozdzieleni, a widzów czeka standardowe zapełnianie fabuły niezbyt powiązanymi ze sobą odcinkami.

Supernatural, The CW, recenzja, sezon 13, Scoobynatural

Nie od dzisiaj wiadomo, że „Supernatural” to w sporej mierze odcinki niezwiązane z motywem przewodnim sezonu, ale pojedyncze sprawy z pomaganiem ludziom i pokonywaniem potworów. Najbardziej wyróżniającym się epizdodem był tym razem „ScoobyNatural”, który po raz kolejny udowodnił, że w tym serialu może dziać się wszystko i połączenie historii ze stylem i postaciami ze „Scooby Doo” wyszło świetnie i zabawnie. Rozpoczęto również (kolejną) próbę stworzenia spin-offu, który miał się skupić na żeńskich postaciach w tym uniwersum. „Waywards Sisters” to pomysł zdecydowanie zasługujący na rozwinięcie, który niestety się go nie doczeka. Można teraz liczyć tylko na kolejne pojawienie się tych postaci w głównym serialu, co raczej nie nastąpi zbyt szybko i często.

Ale to już było…

Jedną z początkowych zalet 13. sezonu jest powrót do wątku Apokalipsy, tak dobrze kojarzonego przez fanów. Wraz z pojawieniem się alternatywnego świata, widzimy skutki starcia Michała i Lucyfera. Garstka ludzi, wśród których znajdziemy odpowiedniki znanych i lubianych postaci, stawia ciągle czoła aniołom. O ile pojawienie się wersji moich ulubieńców z alternatywnego świata jest czymś fajnym, to nadal mam co do tego spore obawy – serial już nie raz udowodnił nam, że poza Winchesterami (i nielicznymi wyjątkami, jak Castiel) nikt nie jest bezpieczny, szczególnie gdy zaczyna się pojawiać w większej ilości odcinków. Sezon sugeruje nam również wyjaśnienie potrzeby istnienia Sama i Deana na świecie, więc jakiekolwiek zagrożenie ich życia staje się beznadziejne i przestaje mieć w sobie choć odrobinę grozy.

Supernatural, sezon 13, The CW, recenzja, Lucyfer, Lucifer

Mamy oczywiście też powrót Lucyfera, który w mojej ocenie wypada po prostu słabo, bo ile razy można zmagać się z tym samym przeciwnikiem? Wraz z nim scenarzyści, zamiast wymyślać sensowne rozwiązania, wybierają najprostsze i najdurniejsze wyjścia, które nie mają sensu w budowanej przez tyle sezonów postaci Deana. Finałowy odcinek próbuje chyba jeszcze jakoś zaskoczyć czymś, co twórcy i aktorzy zapowiadali już miesiąc wcześniej. Do tego dostajemy najsłabszy pojedynek, jaki ten serial nam kiedykolwiek zaserwował.

Na koniec świata i jeszcze dalej

Nie oszukujmy się – „Supernatural” najprawdopodobniej zbyt szybko się jeszcze nie skończy. Fanów od dawna dzieli kwestia tego, czy i kiedy to powinno mieć miejsce. I choć oglądanie gry aktorskiej Jensena i Jareda, szczególnie gdy mamy do czynienia z czymś wykraczającym poza standardy ich postaci, jest naprawdę przyjemne, to scenariusz niekoniecznie daje tu radę. Powrót do wątku Apokalipsy okazuje się mocno zmarnowanym potencjałem. O ile nie wszystkie sezony trzymały świetny poziom, to coś, na co zazwyczaj można było liczyć, to finał wywołujący w widzu jakiekolwiek emocje. Najnowsze odcinki jednak mnie mocno zawiodły.

Supernatural, sezon 13, recenzja, The CW

Wraz z każdym kolejnym sezonem zastanawiałam się również, jakie utwory muzyczne dane nam będzie usłyszeć, a to, jak wiadomo, nie jest tania sprawa. Twórcy wydają się to już jednak obejść w prosty sposób – przypomnienie wcześniejszych wydarzeń w odcinku premierowym sezonu dostało jedną znaną piosenkę („Nothing Else Matters” Metalliki), finał standardowo rozpoczyna „Carry On Wayward Son”. Zdecydowanie brakuje mi tu czegoś chwytliwego w istotnej scenie w innych odcinkach, dzięki czemu zapamiętałabym je na dłużej.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
6
Muzyka
6
Scenariusz
4
Całościowo sezon nie wypada źle, problemem są trzy ostatnie odcinki, które niezbyt ciekawie radzą sobie z wątkiem głównym. Po dobrym sezonie następuje słabe zakończenie, gdzie nawet moment zaskoczenia został zepsuty przez twórców wcześniejszymi zapowiedziami.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • gra aktorska
  • postać Jacka
  • powroty niektórych postaci
  • odcinek „ScoobyNatural”
  • powrót do historii z 4. i 5. sezonu

Minusy

  • powroty niektórych postaci…
  • śmierć nie ma już kompletnie znaczenia (może poza jednym wyjątkiem)
  • zapowiadany w tym sezonie spin-off nie powstanie
  • twórcy nie kryli się z informacją spoilerującą finał
  • trzy ostatnie odcinki (w tym najsłabszy finał w historii serialu)

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Supernatural

„Supernatural” to serial z gatunku dark fantasy. Historia opowiada o losach dwóch braci, Sama i Deana Winchesterów, którzy walczą ze złem. Przemierzają Stany Zjednoczone …


Artykuły



Aktualności