Recenzja do: Selection Day (2018 )
Recenzje

Pośród grudniowych premier Netflixa znalazł się tytuł niepozorny. „Selection Day” nie rzuca się bowiem w oczy porywającym, pełnym efektów specjalnych zwiastunem, nie opowiada też historii znanych osób, nie ma również za zadanie przerażać czy zaskakiwać. Zamiast tego daje widzom do myślenia. Dodatkowo opiera swoją fabułę na sporcie, który w Polsce nie zdobył sobie rzeszy fanów – krykiecie. Czy „Selection Day” warte jest waszej uwagi? Czy indyjski dramat ma szanse zaciekawić? Przekonajcie się sami!

Hi, champion No. 1!

Czternastoletni Manju (Mohammad Samad) i jego o rok starszy brat Radha (w tej roli Yash Dholye) wychowywani są przez ojca tylko w jednym celu – mają zostać gwiazdami krykieta. Najlepiej tymi światowej sławy: dobrze opłacanymi, rozpoznawalnymi, z dobrymi kontraktami. Od najmłodszych lat muszą się podporządkować rygorystycznemu treningowi, specjalnej diecie, zmuszać ciała do niesamowitego wysiłku oraz odmawiać sobie wielu znanych nastolatkom przyjemności (Znajomi? Wypad na lody? Zapomnijcie!). Apodyktyczny ojciec niemal fanatycznie tresuje swoich synów, wypełniając ich głowy sieczką, zgodnie z którą Manju ma być tym, który wspiera starszego brata, pozwalając mu się wybić i maskując popełnione przez niego błędy. Chociaż krykiet jest sportem zespołowym, to nie łudźcie się, że chłopcy poznali ducha drużyny i wspólnej pracy na zwycięstwo.

Kadr z serialu „Selection Day”

Kiedy ojciec pewnego dnia postanawia, że ruszają do Mombaju, to właśnie Manju ma największe wątpliwości. Wiecie, w całej tej gonitwie za wytrenowaniem najlepszych krykiecistów, wszystkim umyka fakt, że najmłodszy z braci nawet nie lubi tego sportu. Poświęca się jednak, by jego ojciec zrealizował swoje ambicje, a brat marzenia, okłamując się przy tym, że w końcu nadejdzie dzień, gdy i on będzie mógł robić to, na co ma ochotę – zostać naukowcem. Ignorowanie potrzeb chłopca zmienia się dopiero wtedy, gdy nastolatkowie zdobywają stypendium sportowe i trafiają do nowej szkoły, pod opiekę znanego trenera, mającego przygotować ich do tytułowego dnia selekcji. To właśnie wtedy najlepsi zawodnicy będą mieć szansę na kontrakty, sławę i rozwój sportowej kariery w indyjskiej drużynie krykieta. To właśnie nowe otoczenie sprawia, że Manju zaczyna wyzwalać się spod wpływu ojca.

Good night, champion No. 2!

„Selection Day” jest adaptacją powieści autorstwa Arvinda Adigi, wydanej w 2016 roku, pod tym samym tytułem. Książka nie trafiła na polski rynek, nie mam więc możliwości ocenienia jej pod kątem zgodności z oryginałem, pozwala to jednak na spojrzenie na serial świeżym okiem, podejście do niego jak do odrębnego utworu. Pierwszy sezon serialu składa się z sześciu odcinków, z których każdy liczy sobie nie więcej niż dwadzieścia pięć minut, co pozwala obejrzeć całość praktycznie za jednym posiedzeniem. Sama historia nie jest niepowtarzalna, obserwujemy bowiem życie dwóch chłopców, na których barkach spoczywa ciężar sprostania wymaganiom ojca i zrealizowanie jego marzeń i ambicji, z całkowitym pominięciem własnych pragnień i celów (zwłaszcza w przypadku Manju). Nie oznacza to jednak, że nie poczujemy się emocjonalnie związani z bohaterami, że ich losy nas nie zaangażują. Wręcz przeciwnie, to właśnie uniwersalność opowieści sprawi, że chętnie obejrzymy kolejny odcinek.

Kadr z serialu „Selection Day”

Skupiamy się głównie na postaci młodszego z braci, który po wyjeździe do Mombaju coraz mniej ufa ojcu, otwierając oczy na jego zachowania i pewne niepokojące symptomy. Zaczyna poznawać innych uczniów, ale też siebie, co w wieku czternastu lat nie jest przecież ani proste, ani szczególnie przyjemne. Okres dojrzewania to w końcu nieustanne wątpliwości, negowanie świata i zadawanie pytań o jego naturę, ale także zastanawianiem się nad własną naturą i osobowością, tworzeniem swojego systemu wartości, a to jedynie wierzchołek góry lodowej. Właśnie przed obliczem tego wszystkiego staje nasz nastoletni bohater. Znajdujący się między młotem wybujałych oczekiwań ojca a kowadłem tego, co sam chciałby robić. Sprawy nie ułatwia mu fakt, że... powoli poznaje największego rywala swojego brata i zaczyna zaprzyjaźniać się z nim.

Wątpliwości, pytania!

Dynamika relacji pomiędzy poszczególnymi bohaterami sprawia, że angażujemy się w nie, nie ma tu zbędnej interakcji, a każda z nich pozwala zajrzeć głębiej w każdą z postaci. Kolejne odcinki sprawiają, że dowiadujemy się czegoś nowego, dostajemy nowy element układanki, pozwalający na ułożenie obrazu całości. Co kieruje ojcem chłopców? Jak Manju radzi sobie z wymaganiami? Czy szkoła, do której trafili chłopcy poradzi sobie z problemami? Co sprawiło, że ich trener na kilka lat zaszył się w cieniu? W którą stronę rozwinie się relacja pomiędzy młodszym z braci a rywalem jego brata? W „Selection Day” pytań jest wiele, dzięki czemu bez większego trudu pojawia się w nas syndrom „jeszcze jednego odcinka”. 

Kadr z serialu „Selection Day”

Serial nie były jednak ani w połowie tak bardzo wciągający, gdyby nie gra aktorska. Nie tylko Mohammada Samada, bez trudu oddającego pewną niewinność oraz zagubienie Manju i Yasha Dholye'a, którego marzenia zdają się pokrywać z ambicjami rodzica, ale też Rajesha Tailanga, wcielającego się w apodyktycznego i fanatycznego ojca chłopców, gotowego poświęcić naprawdę wiele, byle tylko osiągnąć swój cel i wytrenować dwóch światowej sławy krykiecistów. Postać Tailanga wzbudza wiele niechęci, cieszy mnie zatem, że przeciwwagą dla jego charakteru jest nowy trener chłopców, grany przez Mahesha Manjrekara – to on pozwala im na chwilę pobyć zwykłymi dziećmi, zjeść lody, uzmysłowić, że krykiet jest sportem drużynowym i wszyscy pracują na sukces całego zespołu. To niezwykle ciepły człowiek, mający swoje własne problemy i demony. Oglądanie tak dobrze obsadzonego serialu to przyjemność.

Summa summarum

Podsumowując, „Selection Day” to jeden z tych seriali, które mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kto lubi dramaty o nastolatkach odkrywających siebie, o trudnych relacjach z rodzicami oraz spełnianiu ambicji innych. Nie trzeba być fanem i znawcą krykieta, by zrozumieć dylematy i problemy, z którymi muszą mierzyć się bohaterowie. Indyjska produkcja zrealizowana została na naprawę wysokim poziomie. Zdecydowanie warto spróbować, gwarantuję, że nie będzie to czas zmarnowany.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
8
Serial „Selection Day” to przykład naprawdę dobrej indyjskiej produkcji. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj postać głównego bohatera – nastolatka, próbującego powoli wyzwolić się spod wpływu ojca. Mimo kilku mankamentów i faktu, że fabuła w dużej mierze opiera się na mało znanym w Polsce sporcie, jest to produkcja godna uwagi.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • gra aktorska
  • rozbudowane postacie, których losy naprawdę nas interesują
  • wciągająca fabuła
  • intrygujące relacje między bohaterami i dobrze pokazana ich dynamika

Minusy

  • fabuła, chociaż wciągająca, nie jest zbyt oryginalna
  • pierwszy sezon skończył się zdecydowanie za szybko

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Selection Day

Młody chłopak, pod presją obsesyjnego ojca, stara się o miejsce w mumbajskiej drużynie krykieta. Jego życie zupełnie zmienia się, gdy poznaje przeciwnika swojego …