Recenzja do: Schooled (2019 )
Recenzje

Czasami trochę ciężko jest ugryźć serial, oceniając go po jednym odcinku. Zwłaszcza gdy jest to sitcom, gdzie epizod trwa raptem 20 minut (nie licząc oczywiście reklam nadawanych w telewizji). Wiele stacji próbuje teraz wracać do sitcomów, choć trzeba przyznać, że po słynnym „How I Met Your Mother” wychodzi to różnie. Moim zdaniem dobry sitcom powinien pod pretekstem humoru czy komicznych sytuacji przemycać ważne, życiowe lekcje. Czy to się udało w przypadku pilota „Schooled”?

Spin-off oparty na faktach

Serial „Schooled” to spin-off słynnego już „The Goldbergs” opowiadającego o perypetiach tytułowej rodziny Goldbergów. Sitcom ten, osadzony w latach 80., jest oparty na życiu twórcy, który niejako wspomina swoje dzieciństwo i okres dorastania, opowiadając w zabawny sposób o swoim życiu. Akcja „Schooled” toczy się natomiast już w latach 90., a główną bohaterką jest Lainey Lewis, która w „The Goldbergs” była postacią drugoplanową. Lainey jest już dorosła, jednocześnie próbuje szukać pracy, bo jak sama mówi: „za coś musi spłacić swoją kartę kredytową”. Dziewczyna w ostateczności zatrudnia się w szkole, do której jeszcze niedawno sama uczęszczała i zostaje nauczycielką muzyki. W pierwszym odcinku próbuje przekonać do siebie młodzież, zwłaszcza Felicię, bratanicę dyrektora, która, choć śpiewa genialnie, to jednocześnie sprawia problemy wychowawcze. Równolegle mamy wątek trenera Mellora, któremu nie odpowiada, że młodzi sportowcy wzorują się na Michaelu Jordanie, zamiast skupić się na grze zespołowej. 


Nierówności

Jak mogę ocenić „Schooled” po raptem jednym odcinku? Jest to niezwykle trudne zadanie, ponieważ pilot pozostawił mnie z mocno mieszanymi uczuciami. Mocno cenię sobie nostalgię, zwłaszcza że pierwszy odcinek oczarował mnie samym sposobem realizacji – nawet sposób, w jaki nakręcono „Schooled”, przypomina seriale z lat 90. Mamy początki Internetu w domu, modę na grunge czy kasety VHS. Podoba mi się też, że pod pretekstem nieco głupich żartów (jak na przykład żart o tym, że Lainey przekręca imię dyrektora) pokazana jest nam lekcja o dorastaniu, i mowa tu nawet nie o nastolatkach, które przechodzą fazę buntu, lecz o ludziach, którzy dopiero zaczynają nowy etap w swoim życiu, czyli pracę zawodową. Przyznam jednak, że bardziej ujął mnie tu wątek trenera Mellora. Mężczyzna początkowo może wydaje się stereotypowym wuefistą, który nie grzeszy mądrością i nawet nie pamięta, czy ktoś już skończył szkołę, czy jeszcze nie, ale z czasem widać, że jest to po prostu człowiek, który ciężko radzi sobie z czymś nowym. Każdy młody zawodnik  fascynujący się Michaelem Jordanem chciałby tak samo jak on zostać gwiazdą koszykówki, a tymczasem należałoby przypomnieć, że jest to gra zespołowa, nie sport indywidualny. Tu muszę przyznać, że jestem ciekawa, co będzie dalej.


Co z wad? Mimo wszystko jak na sitcom jest momentami za poważnie. Być może „Schooled” po wyrzuceniu niektórych żartów sprawdziłoby się lepiej jako serial obyczajowy. Oczywiście, momentami się uśmiechałam, ale jednak czegoś mi zabrakło, może właśnie prawdziwego humoru sytuacyjnego, jakiegoś absurdu czy pewnego ciągu zabawnych zdarzeń. Do tego przyznaję, że nie jestem wielką fanką gry AJ Michalki, która jest tu główną postacią. Jej głos był dla mnie dość monotonny, a o wiele lepiej od niej wypadła na przykład Rachel Crow grająca Felicię, czy przede wszystkim Bryan Callen w roli trenera. Być może inna aktorka lepiej pociągnęłaby rolę Lainey, ale to już jest takie gdybanie.
Jeśli komuś przypadł do gustu serial „The Goldbergs”, to powinien być zadowolony również z „Schooled”. Ucieszą się także fani nostalgicznych serii, które są teraz na topie. Jeśli jednak od sitcomów oczekujecie czegoś więcej, to tu może wam tego trochę brakować. Po pilocie jestem zdania, że ten serial wypadłby o wiele lepiej jako klasyczny serial obyczajowy lub młodzieżowy. Chociaż to być może tylko moje pierwsze wrażenie i może warto dać „Schooled” szansę? Często bywa tak, że serial przecież „rozkręca się” dopiero po kilku odcinkach, czego życzyłabym tej serii pomimo jej średniego startu. Jest to jednak wciąż dobra propozycja na popołudnie lub nudny wieczór. 
 

Gra aktorska
6
Zdjęcia
7
Muzyka
8
Scenariusz
6
"Schooled" to spin-off znanego już "The Goldbergs", który tym razem akcję przenosi do lat 90. i skupia się na życiu nauczycieli - z jednej strony pokazuje tych doświadczonych, a z drugiej młodą dziewczynę w nowej roli. Scenariusz pierwszego odcinka mimo wszystko nie powala, choć można dać temu serialowi szansę.
Ocena czytelników
6

Plusy

  • zdjęcia, ogólna realizacja przypominająca seriale rodem z lat 90.
  • pod pretekstem sitcomu mamy pokazaną ciekawą opowieść o dorastaniu

Minusy

  • fabuła pierwszego odcinka nie jest porywająca
  • gra aktorska jest bardzo nierówna
  • serial momentami jest zbyt poważny jak na sitcom

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.