Recenzja do: Made in Heaven (2019 )
Recenzje

Jak powszechnie wiadomo, Indie są krajem raczej mało tolerancyjnym. Panuje tam patriarchat, co nie daje łatwej ścieżki rozwoju kobietom. Do niedawna również przedstawiciele środowisk LGBT mogli zostać zamknięci w więzieniu wyłącznie na podstawie dowodów wskazujących na to, że nie są heteroseksualni. W ten pełen niesprawiedliwości świat wprowadza widzów dwoje wedding plannerów, którzy swój zawód traktują bardzo poważnie i jedyne, na czym im zależy, to na szczęściu przyszłych małżonków – nawet jeśli takie podejście oznaczałoby przeciwstawienie się woli ich rodziców

Ślub prawie jak z bajki

Temat wesel jest bardzo wdzięczny oraz chwytliwy: pełne przepychu przestrzenie, piękne pary i wielka radość (przynajmniej z założenia) wypełniają ekran. W zasadzie wyłącznie dzięki mojemu wielkiemu zamiłowaniu do organizacji takich imprez zdecydowałam się obejrzeć „Made in Heaven”. Jednakże treści przedstawione w serialu zupełnie mnie zaskoczyły, a pomysłowy sposób ich przekazania z zachwytu zaparł dech w piersi. Choć mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, że to wesela są tu wątkiem dominującym, prawda jest taka, że tym, na co należałoby zwrócić uwagę w pierwszej kolejności, jest ukazanie kultury Indii i momentami solidna dezaprobata dla tego społeczeństwa. Przedstawienie rzeczywistości jest bardzo przystępne, gdyż dzięki organizacji wesel możemy wejść do domów rodzin z niemal każdej klasy społecznej oraz poznać mnóstwo problemów zatruwających życie ludziom wstępującym w związek małżeński.

Made in Heaven, Amazon Prime, Tare, Kadir, Adil, Karan, Jazz

W każdym odcinku otwierają się inne drzwi, dlatego poznajemy pary należące do najbiedniejszych warstw (których największym pragnieniem okazuje się po prostu posiadanie na swoim weselu pięknego tortu), przez kochających spokój i harmonię kochanków w średnim wieku, aż po wesela w rodzinach najzamożniejszych, gdzie ilość dodatków i przepych wręcz przytłaczają. Czy to czyni serial przepakowanym informacjami i nieco zagmatwanym? Faktycznie, w pierwszych odcinkach ciężko wejść gładko w fabułę i przyznam szczerze, że oglądanie ich nieco mnie zmęczyło. Dodatkowo obok losów par młodych toczyło się prywatne życie organizatorów wesel, co, muszę przyznać, było nawet bardziej absorbujące niż chłonięcie przedstawionej kultury, bo historie dwojga głównych bohaterów zdecydowanie wywoływały u widzów silne emocje.

Wewnątrz domów nowożeńców

Dzieje wedding plannerów przytoczę później, teraz chciałabym skupić się bardziej na niektórych problemach społecznych przedstawionych w serialu. Dość powszechną przeszkodą na drodze do szczęśliwej miłości są aranżowane małżeństwa, które, jak w przypadku jednej z par, mają przykładowo na celu sojusz polityczny. Takie sytuacje nierzadko powodują załamania nerwowe u zmuszanych do związku dzieci, szczególnie kiedy są one zakochane w kimś zupełnie innym, a zerwanie zaręczyn zainicjowanych przez rodziców przyniosłoby złą sławę rodzinie. Inna sytuacja bazuje na dezaprobacie ze strony dorosłego potomstwa, które zdruzgotane wizją splamienia nazwiska nie dają błogosławieństwa matce – wdowie pragnącej wyjść ponownie za mąż. Choć mogłoby się wydawać, że w XXI wieku nie powinno dochodzić do takich sytuacji, mnóstwo kobiet w społeczeństwach patriarchalnych nie ma prawa do sprzeciwienia się i do głosu publicznego, szczególnie jeśli byłby on wymierzony przeciwko owianemu autorytetem ojcu. Jednak nie tylko kobiety bywają w Indiach pokrzywdzone. W jednym z najbardziej komicznych, a jednocześnie tragicznych odcinków panna młoda poszła po radę do astrologa. Na pytanie, czy przeznaczone jest jej, aby wiodła udane życie z wybrankiem, padła bardzo nieoczekiwana odpowiedź. Dziewczyna dowiedziała się bowiem, co może wydawać się nie lada absurdem, że szczęście osiągnie jedynie poślubiając drzewo. Nie chcąc ryzykować, stosuje się do tej rady i wbrew namowom zdezorientowanego narzeczonego potajemnie urządza ceremonię zaślubin z rośliną.   

Made in Heaven, Prime Video, Wedding

Z jednej strony ciekawe, ale z drugiej momentami denerwujące jest to, że po każdym odcinku członek zespołu Made in Heaven – kamerzysta Kabir – prowadzi monolog, w którym przybliża i definiuje kwestie, z którymi zetknęliśmy się w danym epizodzie. Niejako uświadamia widzów, co właśnie zostało opowiedziane na ekranie. Być może czyni tak po to, aby nie przejść obojętnie obok problemu, albo też żeby pokazać, iż produkcja nie traktuje wyłącznie o organizacji wesel, bo da się z niej wyciągnąć znacznie więcej. Szczególnie dla osób poszukujących w tym serialu wyłącznie rozrywki takie rozwiązanie okazuje się irytujące z powodu przedłużającego się w nieskończoność zakończenia. Sama postać kamerzysty wykreowana została w sposób dość zabawny i specyficzny, do samego końca nie wiadomo o nim zbyt wiele, a jego zachowania bywają naprawdę zagadkowe, dlatego głębokie spostrzeżenia przedstawione na końcu każdego odcinka mocno kontrastują z ukazaną naturą Kabira.

Szewc bez butów chodzi

Para organizatorów wesel stawia ponad wszystko szczęście nowożeńców, niestety ich związki wcale nie są idealne i nie świecą oni przykładem szczęśliwych rodzin. Losy tych dwojga zostały przedstawione równolegle z akcją przygotowywania imprez i te dwa wątki zgrabnie się ze sobą przeplatają. Mogłoby się wydawać, że Tara, bo tak ma na imię właścicielka Made in Heaven, wiedzie życie jak z bajki. Ślub z bogatym mężczyzną pozwolił jej wkupić się w towarzystwo wyższych klas. Kobieta opływa w luksusie i na pierwszy rzut oka łączy ją z Adilem głębokie uczucie. Dopiero po skupieniu się dokładnie na ich związku widać poważne zgrzyty niepozwalające na spokojne funkcjonowanie. Z czasem pojawia się coraz więcej kłótni i kłamstw zatruwających życie małżonkom, którzy w tym też czasie niestety bezskutecznie starają się o dziecko. Czara goryczy zostaje przelana, kiedy na jaw wychodzi romans Adila z przyjaciółką Tary. Wedding plannerka nie daje sobie rady i ucieka w świat pracy, unikając męża. Nie potrafi jednak skutecznie uwolnić od niego myśli, tak samo jak on nie potrafi pozbyć się z głowy kochanki, którą, jak twierdzi, pokochał i jest gotowy dla niej zostawić żonę. Obie kobiety słyszą z ust Adila wersję wydarzeń, będącą najbardziej przychylną ich upodobaniom. Mąż Tary manipuluje nimi niemal cały czas, aby w każdej chwili mieć otwartą drogę ucieczki.

Made in Heaven, Amazon Prime, Karan, Tara

Również drugi właściciel firmy nie ma łatwego życia uczuciowego. Karan jest gejem, który nie potrafi wyleczyć się ze swojej młodzieńczej miłości. Niemal każdą noc spędza z innym mężczyzną, nie chcąc nawiązywać z kochankami głębszych relacji poza przygodnym seksem. Niestety, stosunki homoseksualne do niedawna były karane w Indiach, dlatego mężczyzna swoje sympatie mógł okazywać wyłącznie za zamkniętymi drzwiami, inaczej groziłoby mu pozbawienie wolności. Karan przywykł do egzystencji w ukryciu, ale nie zawsze można przewidzieć wszystkie sytuacje. Nie zauważył na przykład, że właściciel mieszkania zamontował u niego w pokoju kamerę i nagrał, jak Karan uprawia seks z mężczyzną. Bohater trafia do więzienia, gdzie przechodzi przez piekło ze strony funkcjonariuszy, którzy dopuszczają się na nim przemocy seksualnej. Udaje się mu wyjść, ale jest zupełnie zastraszony, nie potrafi nikomu przyznać się do tego, co się działo. W końcu bierze się w garść i decyduje nie siedzieć już więcej cicho w tej sprawie. Wygłasza przemówienie w telewizji dotyczące swojej orientacji oraz potrzeby otwarcia się na homoseksualistów. Wywołuje tym samym wiele kontrowersji, ale dzięki niemu inni widzą możliwość, aby przestać się ukrywać i wyjść w końcu na ulicę. Karan staje się niejako twarzą propagujących tolerancję.

Wszystko fajnie, tylko ten język…

Powiem szczerze, że rewelacyjnie oglądało mi się cały sezon, ale zdecydowanie wolałabym zapoznawać się maksymalnie z jednym odcinkiem w ciągu dnia. Binge-watching przynajmniej na samym początku był dla mnie bardzo uciążliwy – głównie ze względu na ciągłą akcję, która nawet na moment się nie zatrzymywała i nieraz okazywała się bardzo dezorientująca. Drugim aspektem, bez wątpienia utrudniającym oglądanie, nieco męczącym i do którego przywykłam dopiero w ostatnich odcinkach, był język. Serial nagrano w hindi przeplatanym angielskim, co dla osoby przyzwyczajonej do czysto angielskich dialogów może okazać się bardzo dekoncentrujące. Nie jest to jednak element, który odbiera urok albo klimat produkcji, gdyż jego całkowity brak zniszczyłby zupełnie wiarygodność; po prostu jest to mniej wygodne dla przeciętnego widza.

Kolory, muzyka i energia bijące z poszczególnych kadrów fenomenalnie pozwoliły widzowi poczuć klimat serialu, wręcz przenieść się na moment do Indii razem z bohaterami. Aktorzy rewelacyjnie spisali się w swoich rolach, szczególnie naturalnie wypadli Arjun Mathur (Karan) oraz Sobhita Dhulipala (Tara). Twórcy pozwolili odwiedzić Indie i, co ważne, nie pokazali je tylko w najpiękniejszych barwach, ale otworzyli oczy widzom na najpoważniejsze problemy tamtejszego społeczeństwa.

Serial dostępny na Amazon Prime Video.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
8
Muzyka
6
Scenariusz
8
Wartka i ciągle napędzana akcja dopełniona przepięknym klimatem pozwala dokładnie przyjrzeć się kulturze oraz problemom społecznym Indii. Oglądanie produkcji nie tylko zapewnia świetną rozrywkę, ale również uświadamia skalę dyskryminacji kobiet oraz osób homoseksualnych.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • pomysł na ukazanie kultury Indii w różnych klasach społecznych
  • podejmowane problemy
  • przepiękne kolory i energia bijąca z ekranu
  • rewelacyjne ujęcia
  • niepowtarzalny klimat produkcji

Minusy

  • denerwująca bohaterka Jazz
  • konieczność oglądania serialu z angielskimi napisami ze względu na oryginalny język dialogów

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Made in Heaven

Indyjski serial o dwóch konsultantach ślubnych z Nowego Delhi, którzy na co dzień wrzucani są w rodzinne dramaty i absurdalne prośby przyszłych małżonków. Ekstrawaganckie …