Recenzja do: Insatiable (2018 )
Recenzje

Produkcja, która jeszcze przed premierą wywołała ogromne poruszenie, okazuje się nieco mniej krzywdząca, niż jej to początkowo zarzucano. Netflix, mimo wniesionej przez widzów petycji, w której twierdzono, że serial rzekomo promuje gnębienie otyłości, nie zrezygnował z premiery „Insatiable”. Serial o przepełnionej gniewem i potrzebą zemsty nastolatce pojawił się na platformie 10 sierpnia.

Z rozmiaru XL do S w 3 miesiące [ZOBACZ JAK]

Nie da się ukryć, że serial robotę marketingowców załatwił sobie zupełnie sam, dzięki pędzącej jak strzała opinii. W idealnym świecie tak powinno być zawsze z dobrymi serialami – produkcje mówiące same za siebie, bo widzowie mają je wciąż na ustach podczas rozmów ze znajomymi. Niestety, tym razem oceny, zanim jeszcze produkcję można było zobaczyć na ekranach, okazały się głównie niepochlebne, a wnioskując z tego, co teraz można przeczytać w niektórych recenzjach, po obejrzeniu raczej takie pozostały.

Ogólna idea serialu opiera się na przedstawieniu życia nastolatki, która po ponad szesnastu latach nękania i przeżywania piekła w szkole z powodu swojej sporo większej od rówieśników wagi, nagle w wyniku dość dziwnego wydarzenia staje się jedną z najpiękniejszych dziewczyn w mieście. Dziewczyna siedząc przed sklepem i zajadając batonika uderzyła bezdomnego, gdy ten zaczął wypowiadać niemiłe komentarze.  Mężczyzna w ramach rewanżu wymierza jej pięścią solidne pchnięcie, którego wynikiem jest złamana żuchwa. Patty przez trzymiesięczny czas rekonwalescencji jest zmuszona konsumować wyłącznie płynne posiłki, przez co nagle jej waga znacznie spada, a dziewczyna okazuje się być zabójczo piękna.

Insatiable, Patty, Netflix, Debby Ryan

Patty zostaje pozwana do sądu przez bezdomnego za napaść, a jej obrońcą zostaje Bob Armstrong, pasjonat konkursów piękności, który zauważa jej potencjał i postanawia ją przygotować do jednego z nich. Tak właśnie zaczyna się przygoda nastolatki z wyborami miss. Jak się okazuje, motorem determinującym większość jej zachowań jest chęć zemsty na wszystkich osobach, które kiedykolwiek ją skrzywdziły. Gniew staje się główną przyczyną działań, które wpędzają dziewczynę w coraz to nowe kłopoty. Alternatywnym wątkiem obok tego o Patty jest opowieść o kryzysie małżeńskim Armstrongów, który przerodził się w tak nieoczekiwany i absurdalny sposób, że choćby dla niego warto obejrzeć ten serial. Dodatkowo poznajemy historię dojrzewania do rozpoznania swojej seksualności Nonnie, uzmysławiającej sobie pewnego dnia, że jest homoseksualna. Obok obserwujemy życie rozwiązłej alkoholiczki – matki Patty, która przysparza nastolatce mnóstwo cierpienia.

Produkcja przepełniona jest zachowaniami stereotypowymi, nieraz na tyle skrajnymi, że czułam się zgorszona i ugodzona seksizmem niektórych scen. Szczególnie nie podobało mi się utrzymywanie przekonania, że im dziewczyna wydaje się ładniejsza, tym głupsza, co można było zobaczyć na podstawie kreacji i rozwoju Patty. W dodatku twórcy otaczają magiczną mgiełką zachwytu niską wagę i seksowną sylwetkę, jak gdyby to były najwyższe wartości, jakie można sobie wymarzyć i osiągnąć.

Narracja jak w noweli

Oglądając serial momentami czułam się jak na lekcjach języka polskiego w podstawówce i bynajmniej nie dlatego, że serial podejmował zdecydowanie infantylne podejście do tematu. Powodem była forma, którą przyjęła fabuła. Moim zdaniem akcja idealnie odzwierciedlała styl typowy dla noweli. Dla tych, którzy nie byli pilnymi uczniami w młodszych klasach, śpieszę z wyjaśnieniem.

Zwykle na samym początku dzieła następowało tak zwane zawiązanie akcji. Oznacza to, że poznawało się sytuację i bohaterów, z którymi miało się spędzić kilkadziesiąt kolejnych stron. Po tym wstępie można było przejść do opisywanych w dalszej części wydarzeń. Taki styl zapoznania z produkcją wybrali właśnie twórcy „Insatiable”. Tak naprawdę w jednym odcinku poznajemy historię Fatty Patty i powód, przez który stała się największą pięknością wygrywającą konkursy miss.

Później w nowelach zwykle następowało zawiązanie akcji, czyli nieco ślimacze opowiadanie fabuły właściwej, będącej bazą do nagłego zwrotu akcji. Ono również wystąpiło w serialu i muszę przyznać, że miało swoje dobre momenty, podczas których nieraz śmiałam się do łez, mimo ciągłego uczucia minimalnego zażenowania, jakie rejestrowałam gdzieś z tyłu głowy. I w końcu punkt kulminacyjny, odcinek 8., w którym stało się dosłownie wszystko, co mogło się stać. Niemal cały epizod odwrócił serial do góry nogami, a ja siedziałam z miną mniej więcej taką, jaką ma Patty na poniższym kadrze.

Insatiable, Patty, Netflix, Debby Ryan, Fatty Patty

Oglądając kolejne odcinki czułam się, jakbym była na najbardziej stromej zjeżdżalni, w najbardziej kiczowatym i hejtowanym parku rozrywki na świecie, a na Facebooku wbrew mojej woli prowadzona jest relacja na żywo z tego zjazdu. Przeszłam dosłownie przez wszystkie poziomy zażenowania, zdziwienia, natychmiastowej chęci zakończenia oglądania tej produkcji. Akcja została rozwiązana w bardzo szybki sposób. W ciągu czterech odcinków nie zdarzyło się tak naprawdę nic ciekawego, ale wyraźnie bardzo dużo wątków po prostu umarło. Na finiszu pojawiło się więcej sytuacji wywołujących zakłopotanie i pragnienie zakrycia oczu niż przez wszystkie wcześniejsze odcinki.

Mimo wszystko jest zaskakująco dobrze

Prawdopodobnie wypada mi się wytłumaczyć, dlaczego zdecydowałam się wyłamać ze schematów i dać produkcji o wiele wyższą ocenę niż w powszechnie panującej  opinii. Cała kreacja okołofabularna zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zarówno zdjęcia, jak i mistrzowsko wymyślone role aktorów zostawiły w mojej głowie pozytywny obraz „Insatiable”. Zdaje się, że producenci bardziej niż na fabule skupili się na stworzeniu idealnego i zarazem przerysowanego świata. Naprawdę, tak wyrazistych i groteskowych postaci od dawna nie spotkałam. W serialu królowały stereotypy, które dla większości aktorów były ogromnym polem do popisu, a tym udało je się bezbłędnie  oddać.

Za mój bezkonkurencyjny numer jeden muszę uznać Dallasa Robertsa, wcielającego się w rolę Boba Armstronga. Mężczyzna tak cudnie oddał zmanieryzowane ruchy oraz wszystkie specyficzne dla bohatera zachowania uwydatniające charakter i dodające barw produkcji, że nieraz z rozczuleniem patrzyłam na jego wyczyny na ekranie i nie mogłam powstrzymać uśmiechu zadowolenia. Coralee, żona Boba, nie odstawała od niego profesjonalizmem i rewelacyjną kreacją, którą zajęła się Alyssa Milano. Aktorkę możecie kojarzyć między innymi z roli Phoebe w kultowym „Charmed”. Dystyngowana, poważna, ale z nutą szaleństwa kobieta z salonów, opływająca w luksusie, angażująca się całym sercem w przeróżne organizacje sąsiedzkie. Niekiedy irytuje, nie mogę tego ukryć, ale takie właśnie było założenie twórców. Muszę przyznać, że pracę Milano na ekranie oglądałam z wielką przyjemnością. Niestety, młodsze pokolenie nie mogło się pochwalić równie dobrym występem. Byli dobrzy, choć warsztatem nie dorównali starszym i bardziej doświadczonym. Miałam wrażenie, że główna bohaterka grana przez Debby Ryan, na której przecież skupia się całe światło reflektorów, przez cały serial robi na zmianę może trzy lub cztery miny. Młoda aktorka oddała dość dobrze swoją postać, jednak nie była to gra wybitna i  porównywalna do gry współpracowników z planu.

Insatiable, Patty, Netflix, Debby Ryan, Coralee, Bob

Zabawa światłem i przestrzeniami pokazywanymi w produkcji również chwyciła mnie za serce. Z reguły cukierkowy świat wokół Patty, również kompletnie wyidealizowany i stereotypowy, odpowiada perfekcyjnie żyjącym w nim bohaterom. Kiedy dziewczyna wspinała się na wyżyny sławy, jej otoczenie przedstawiano jako uporządkowane i piękne, z kolei wtedy, gdy  nastolatka przeżywała kryzys, znajdowała się w ciemnych i brudnych pokojach. Tak właśnie na podstawie emocji ukształtowano scenografię, co rewelacyjnie dodało produkcji klimatu.

Muzyka nie powaliła mnie na kolana. Zdecydowanie nie była w moim stylu. Głównie nowoczesne brzmienia ze szczytów list przebojów nie są czymś, co lubię, ale z pewnością przypadną one do gustu modnemu amerykańskiemu nastolatkowi. Sądzę za to, że ścieżka dźwiękowa, choć nie była wybitna, dobrze zgrywała się z wątkami fabularnymi oraz klimatem.

Całkiem znośna produkcja

Muszę przyznać, że im więcej myślę o tym serialu, tym częściej dochodzę do wniosku, że gdyby wyrzucić niektóre wątki fabularne, a główną bohaterkę zepchnąć gdzieś na dalszy plan, byłabym gotowa zaliczyć go do jednego z najlepszych groteskowych seriali, jaki widziałam. Niestety, tak wiele negatywnych aspektów działających na jego niekorzyść znacznie obniża moją ocenę, wciąż jednak nie czyni „Insatiable” najgorszą produkcją Netflixa. Jak każdy serial i ten ma swoje mocne oraz słabe strony. Tutaj liczebnością przeważają te negatywne, ale wartość pozytywów jest dość wysoka. Uznaję więc najnowszą, oryginalną produkcję platformy za przeciętną, ale z genialnymi przebłyskami.

Cały pierwszy sezon produkcji dostępny jest na platformie Netflix.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
4
Nie jestem pewna czy serial opowiada on bardziej o przemianie Patty i jej uczuciach, czy raczej o gniewie, egoizmie i nieustannej manipulacji, które towarzyszą tak naprawdę wszystkim bohaterom na każdym kroku. Gdyby nie rewelacyjna wizualna kreacja serial bez dwóch zdań byłby dnem. Produkcja czasami potrafi rozbawić, a przyciągające oko efekty czynią ją naprawdę znośną.
Ocena czytelników
5.5

Plusy

  • perfekcyjnie stworzeni Bob oraz Coralee
  • przestrzeń zaaranżowana przyjemnie i groteskowo
  • dobrze dobrana muzyka

Minusy

  • nieco drętwa postać Patty
  • największa dawka zażenowania od dawna
  • momentami graniczy z absurdem, że aż ma się ochotę wyłączyć

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Insatiable

Patty to prześladowana i wyśmiewana w szkole dziewczyna z nadwagą, która dzięki swojej silnej woli staję się prawdziwą, gorącą laską. Postanawia zemścić się na …