Recenzja do: Mrs. Fletcher (2019 )
Recenzje

Powiedzieć, że HBO lubi kontrowersyjne treści, to jakby powiedzieć, że na naszym portalu znajdziecie recenzje seriali. Stacja często prowokuje, nie stroni od nagości czy przemocy. Jeszcze niedawno wzięła na warsztat problemy młodych ludzi w „Euphorii”, teraz funduje nam kolejny tytuł, który porusza temat seksualności, ale w zupełnie inny sposób.

„Mrs. Fletcher” opowiada o tytułowej 45-letniej rozwódce Eve Fletcher, która przechodzi w swoim życiu niesamowitą przemianę. Zarówno duchową, jak i seksualną. Już w pierwszym odcinku widać, że będzie się działo. Na początku pilota obserwujemy, jak kobieta pracuje w domu spokojnej starości, a jej egzystencja jest szarobura i pozbawiona przyjemności. Jej syn Brendan, będący wcieleniem typowego przystojnego, licealnego samca, mający każdą dziewczynę na skinienie palca, opuszcza dom rodzinny. Zaczyna nowe życie wśród murów uczelnialnego kampusu. Będzie to punkt zwrotny zarówno dla niego, jak i dla jego matki. Ta przeżyje lekki szok, że została sama wśród czterech ścian swojego mieszkania, natomiast chłopak będzie musiał się przystosować do nowego miejsca. Miejsca, w którym liczą się nieco inne wartości niż super wygląd i przygodny seks. I właśnie teraz role się odwracją.

Być kobietą

Eve odkrywa porno, masturbację, nowe doznania, zapisuje się na kurs pisarstwa, gdzie spotka nowych ludzi, którzy bardzo wpłyną na jej życie. Wszystkie te nowo poznane osoby otworzą oczy kobiecie na wiele kwesti. Ona dopiero teraz zaczyna żyć na całego. Ma czas tylko dla siebie, odkrywa swoje talenty, podbudowuje swoje ego i przeżywa drugą młodość. Czuje się atrakcyjna i otwarta na nowe doznania, które też nie zawsze idą w parze z moralnością. Pomimo tego, że serial porusza takie kontrowersyjne kwestie, nie obfituje w wyuzdaną wulgarność, a to bardzo cienka granica, którą łatwo przekroczyć. Zaczynając od badania swojego ciała, poprzez stosunek seksualny z dojrzałym mężczyzną czy erotyczną relacją z kobietą, a kończąc na niezdrowej fascynacji chłopakiem w wieku swojego syna. Jest to nieco odhaczanie punktów – wszystkie fascynacje, o których moglibyście pomyśleć, że Eve będzie chciała doświadczyć występują w tym serialu. Jest to może i przewidywalny mankament, jednak Kathryn Hahn ma w sobie tyle naturalności i wdzięku, że tak bardzo to nie przeszkadza. To głównie dzięki niej produkcja sprawia dużo frajdy, w naturalny sposób zarysowuje obraz kobiety, która przeżywa drugą młodość, a może i pierwszą? To opowieść o szukaniu własnego ja, walce o własne potrzeby i powolnym uświadamianu sobie, że trochę egoizmu jest niezbędne do bycia szczęśliwym.

Być mężczyną

Z kolei syn Eve, Brendan, wie o egoizmie aż za dużo. To samolubny, zadufany w sobie dzieciak, który za nic ma jakieś głębsze relacje. To zupełne przeciwieństwo matki, które, owszem, również przejdzie przemianę, ale w odwrotny sposób. Ten drugi punkt widzenia daje widzowi na pokazanie innej strony seksualności. Od wyuzdania, traktowania seksu tylko w sposób mechaniczny i zwierzęcy, po wzajemny szacunek obojga ludzi oraz odkrywania wartościowych elementów bycia ze sobą. Brendan na poczatku ma wszystkie cechy, za które go nienawidzimy. Zupełnie mu nie kibicujemy, bohater nie robi nic, abyśmy go polubili. Tym bardziej cieszymy się jak zaczyna przejawiać ludzkie odruchy. Finalnie, popełnia sporo błędów, których rangi nie do końca rozumie, ale też dzięki temu potrafimy stwierdzić, że to prawdziwa postać, a nie szablon wycięty z kartonu. 

Czas przemian

Te dwa, dosyć skrajne punkty widzenia przez większość czasu ciekawie ze sobą korenspondują. Jednak momentami można mieć wrażenie, że nie do końca wiadomo, na którym planie scenarzyści chcą skupić swoją uwagę. Jednak „Mrs. Fletcher” to zabawna, naturalna, ale też miejscami emocjonalna i dramatyczna historia o przemianach bohaterów. Dwa różne punkty widzenia, dwie postacie, które łączą więzy krwi, ale są diametralnie inne. Świetnie rozrysowani bohaterowie, którzy zachowują się niesamowicie naturalnie. Czasem akcja zwalnia i miota się między dwoma planami, ale to bardzo urokliwa opowieść, która co prawda jest przesiąknięta erotyzmem, ale nie jest na siłę wulgarna czy niesmaczna. Serial może i nie wywróci do góry nogami waszego życia, ale skondensowanie akcji w siedmiu półgodzinnych odcinkach pozwala na szybkie wchłonięnie całej produkcji. Mam nadzieję, że HBO zamówi 2. sezon, tym bardziej, że finał jest interesujący i czekam na konsekwencje tego, co zobaczyłem. Fajna rzecz dla osób pełnoletnich. 

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
7
"Mrs. Fletcher" to serial od stacji HBO, który porusza temat seksualności starszych i młodszych osób. To produkcja pełna erotyzmu, nagości, ale również posiadająca wyrazistych bohaterów. Kathryn Hahn jest genialna w swojej roli, a jej szukanie własnego ja przykuwa uwagę i chce się więcej.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • Kathryn Hahn
  • wyraziści bohaterowie
  • zabawna, ale i wartościowa rozrywka
  • Kathryn Hahn :)

Minusy

  • przewidywalność etapów seksualności
  • dwa różne plany akcji, które czasem się ze sobą kłócą

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Recenzje