Recenzja do: Game of Thrones (2011 )
Recenzje

„Game of Thrones” to nie tylko Kit Harington, Emilia Clarke czy smoki. Za tą kultową produkcją kryją się setki osób dbające o to, aby efekt, który otrzymujemy, był na najwyższym poziomie. Po niekoniecznie satysfakcjonującym dla wielu finałowym sezonie HBO wypuszcza film dokumentalny, dzięki któremu możemy śledzić pracę nad ostatnimi odcinkami od pierwszych dni pracy na planie i poza planem.

Zobaczyć Westeros z innej strony

Choć zdaniem wielu scenariusz ostatniego sezonu nie był zadowalający, a wątki nie kleiły się w logiczną całość, bezsprzecznie da się zauważyć, że rozmach produkcji osiągnął swój punkt kulminacyjny. Wiele rozczarowań fabularnych, które spotkały widzów, zrekompensowane zostały przez obłędną sferę techniczną. Odcinki oczarowywały scenografią, kostiumami, makijażem oraz muzyką. To właśnie one zabierają nas do Westeros i pozwalają poczuć klimat serialu, zatapiając w historii bohaterów. Dzięki najnowszemu filmowi „Game of Thrones: The Last Watch” możemy przyjrzeć się nie tylko procesowi produkcji scenografii i kostiumów, zaglądamy również do biura szefów odpowiadających za poszczególne działy.

Myślę, że spojrzenie w głąb świata po drugiej stronie kamer daje poczucie, że jednak fundusze przeznaczone na ostatni sezon wcale nie zostały zupełnie zmarnowane. Skupienie się na aspektach, które wybitnie się udały i podniosły poprzeczkę bardzo wysoko innym produkcjom, odrobinę zmywa niesmak po zakończeniu, które tak wiele osób by zmieniło. Techniczna sfera serialu to ekstremalnie ciekawy temat, ale poza nim ekipa filmowa skupia się na logistyce oraz szefach poszczególnych działów, którzy odpowiadają między innymi za plenery oraz planowanie. 

Game of Thrones, The Last Watch, Documentary Special

Na aktorów już się napatrzyliśmy

Co bardzo ciekawe, produkcja niespecjalnie skupiała się na aktorach. Ich już wystarczająco dużo naoglądaliśmy się przez wszystkie sezony. Tym razem kamery zajrzały w drugą stronę, na tych bohaterów, których nie widać na ekranie, a bez których cała produkcja nie miałaby szans na emisję. Oczywiście nie dało się uniknąć rozmów z Emilią, Kitem oraz innymi, bo są nieodłączną częścią planu, ale to nie oni okazują się głównymi gwiazdami „The Last Watch”. Wszyscy członkowie załogi przez kolejne sezony zbliżali się do siebie coraz bardziej, aż w końcu po ostatnich pracach na planie przyszedł czas na pożegnanie się z wielką rodziną „Game of Thrones”. Nie obyło się bez łez, a sama ekipa nie wyobraża sobie życia poza pracą nad serialem, która wielu osobom zajęła osiem lat życia.

Jedną z bardziej interesujących scen filmu jest czytana próba scenariusza. Aktorzy trzy dni wcześniej otrzymali kopie scenariusza, ale to od nich zależało, czy go przeczytają przed tą próbą, czy wolą usłyszeć dopiero ostateczną wersję odczytaną przez swoich współpracowników. Jedną z osób, która wybrała niespodziankę, był Kit Harington, którego nagrana reakcja na scenę śmierci Deanerys kradnie serce. Nieziemskie zdziwienie obserwowane na jego twarzy, szok i niedowierzanie w to, co właśnie usłyszał, najprawdopodobniej było odzwierciedleniem twarzy tysięcy widzów podczas oglądania tej sceny.

Kit Harington, Game of Thrones, The Last Watch, HBO

Na lunchu z martwymi

Kolejnym miejscem odwiedzonym na planie jest garderoba oraz pracowania charakteryzatorska. Osobiście nie mogłam się doczekać tego momentu. Obraz makijażystów przygotowujących setki aktorów do swoich ról zapiera dech w piersiach. Dbają oni o najmniejsze detale, są prawdziwymi artystami, których prace oglądać możemy we wszystkich odcinkach, a szczególnie podczas scen z martwymi. W tych właśnie momentach ukazuje się największy kunszt ich pracy. Wszyscy występujący martwi charakteryzowani są osobno i każdy na swój własny sposób. Zabawna była scena, w której właśnie ci aktorzy wcielający się w role żołnierzy armii Nocnego Króla siedzieli w pełnych makijażach, zajadając smacznie lunch z pudełek.

Inną grupą, która zasługuje na ogromne oklaski, są architekci, którzy, jak się okazało, stworzyli od zera na rzecz ósmego sezonu Królewską Przystań oraz kluczowe lokalizacje. Oddali magię emanującego potęgą miasta, dzięki obserwacjom innym istniejących już miejsc na świecie, ale to właśnie dzięki nim miasto otrzymało właśnie takie kształty przed zniszczeniem.

The Last Watch, HBO, Game of Thrones

Jawny narcyzm?

Wiele osób prawdopodobnie nie zdawało sobie sprawy dotychczas z tego, jak wygląda proces tworzenia takiego serialu. Co prawda niewiele jest produkcji, które potrzebowałyby aż tak potężnego zaplecza logistycznego, ale w zasadzie każdy serial w pewnym stopniu opiera się na schematach działania. Myślę, że „The Last Watch” jest w stanie zaspokoić ciekawość dociekliwych i zainspirować do głębszego zainteresowania się tematem procesu produkcyjnego. Ponadto świetnie podsumowuje i zamyka temat całego serialu. Nie dość, że pewna era zakończyła się razem z produkcją, to jeszcze dane nam było odwiedzić robiący spektakularne wrażenie plan, którego rozmach zwalał z nóg.

Film ten uchodzić może za przejaw narcyzmu. Nie mogę się jednak zgodzić z tą tezą. Dla mnie jest to coś, czego brakowało na scenie serialowej, i kto inny niż kultowi i przełomowy twórcy mieli go zrealizować? Dlatego „The Last Watch” należy obejrzeć, wyłączając całkowicie pretensję do scenarzystów za słabą fabułę, i delektować się tym niepowtarzalnym klimatem.

Serial dostępny na HBO GO.

 

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
8
Scenariusz
9
Film ukazuję rewelacyjnie kulisy pracy nad kultowym serialem. Dodatkowo uświadamia z jak wielkim rozmachem mamy do czynienia podczas oglądania ostatniego sezonu.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • przybliżenie pracy osób pracujących na planie
  • nieskupianie się na aktorach
  • świetne ukazanie procesu powstawania charakteryzacji oraz kostiumów

Minusy

  • zbyt mało czasu poświęconego scenografii
  • zdjęcia dość ubogo zrealizowane, typowe dla filmu

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Game of Thrones

Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. Kilka rodzin szlacheckich walczy o panowanie nad ziemiami krainy Westeros. Spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.


Aktualności