4
Recenzja do: Game of Thrones (2011 )
Recenzje

To już piąty odcinek finałowego sezonu, a ja niezmiennie czuję się zdezorientowana. Choć uznać go można za wyjątkowo dobry jak na realia tej części i wypadł nadspodziewanie dobrze na tle poprzednika, czuję, że to zdecydowanie nie jest to „Game of Thrones”, w którym zakochałam się przed laty. Od pierwszego epizodu odnoszę wrażenie, że wędrujemy po jakiejś dziwnej sinusoidzie i po wybitnie słabym czwartym odcinku dostaliśmy nareszcie namiastkę ukochanego klimatu – szkoda że to tylko maleńka cegła dołożona do budowanej od roku 2011 Królewskiej Przystani. Uwaga! Recenzja może zawierać spoilery.

Wielki upadek

Po ostatnim odcinku można było się spodziewać, że Daenerys, której przez palce wycieka dotychczas pewna dominacja, nie zniesie zdrad oraz utraty kolejnych wiernych doradców. Jej tragiczna historia rozpoczęła się już w namiocie Khala, gdzie stała się prawdziwą, silną kobietą, chcącą za wszelką cenę odzyskać, co się jej należy. Droga, którą przeszła, w brutalny sposób ukształtowała jej osobowość – choć mogła sprawiać wrażenie sprawiedliwej i dobrej, rany na jej sercu nie goją się tak łatwo, a szczególnie rozognił je widok śmierci wiernej Missandei oraz doradcy i przyjaciela, Joraha. Z odcinka na odcinek traci kolejne najbliższe osoby, co nie wpływa korzystnie na jej stan psychiczny.

Game of Thrones, season 8, HBO GO, Daenerys

Choć wszystkie walki są pełne okrucieństwa i śmierci, ta cechuje się nią wybitnie ze względu na cywilną ludność zamkniętą na dziedzińcu zamku. Skala zniszczeń jest ukazana w ciekawy sposób, skupiając się na tych najmniejszych, którzy nie mają żadnego wpływu na przebieg bitwy, choć to oni zbierają najpoważniejsze jej żniwo. Ten zabieg produkcji ma na celu najprawdopodobniej odwrócenie uwagi, która zwykle skupiała się na samej bitwie, żołnierzach i władcach. Dwie królowe walczące o tron stają się odpowiedzialne za zgon tysiąca niewinnych istnień przez pychę i pochopne decyzje.

Co ciekawe, można uznać, że podczas tej walki historia wróciła do punktu wyjścia, bo choć Aerys Targaryen nie zdołał dokończyć swojego dzieła, jego córka przejęła dziedzictwo i już oficjalnie można nazywać ją Szaloną Królową. Taki przebieg wydarzeń już od samego początku był sugerowany, gdy Daenerys powoli traciła panowanie nad sobą i swoimi podwładnymi. W międzyczasie na jaw wychodzi również prawdziwe pochodzenie Jona Snowa, dowiaduje się o tym coraz większe grono zainteresowanych. Królowa nie może pozostać obojętna wobec tego, dlatego pozbycie się świadków bierze we własne ręce.

Zjednoczone rodzeństwa

Jak można się było spodziewać, Jaime mimo przeciwności daje radę dotrzeć do swojej ukochanej siostry. Na jego powrót Cersei reaguje nie lada radością i jednocześnie paniką w obliczu zbliżającej się śmierci. Kobieta, widząc upadek swojego dziedzictwa, za wszelką cenę pragnie uratować dziecko, które nosi pod sercem. Niestety kochanek nie dotarł na czas i ich jedyna droga ucieczki zostaje odcięta. Na ekranie możemy definitywny oglądać upadek rodu Lannisterów.

Game of Thrones, season 8, HBO GO, Lannister, Jamie, Cercei

Drugą parą rodzeństwa, której przed upadkiem stolicy udało się wejść w interakcję, są bracia Clegane. Nie chcę zdradzać rozstrzygnięcia tego spotkania po latach, jedno jest pewne – robi wrażenie, a uczucia między tym rodzeństwem również nie zgasły, jak w przypadku Cersei i Jaimego. Mogę jednak uprzedzić, że wygląd Gregora został ukazany w pełnej okazałości. Dzięki temu nareszcie dostajemy okazję przyjrzeć się z bliska temu tworowi eksperymentów w pełnej krasie. Jak się okazuje, dla zmutowanego starszego brata nie jest wcale najwyższym celem służba królowej – znacznie wyżej ceni sobie zemstę na Sandorze.

Mówiąc o zjednoczeniach, nie mogę nie wspomnieć o niesamowicie interesującej dwójce, która co prawda nie jest rodzeństwem, ale ich losy splecione w serialu zostały tak ciasno, że nawet w najnowszym odcinku obserwować można było, jak współcierpieli razem. Mowa oczywiście o Sandorze i Aryi. Łącząca ich nić fabularna zdaje się nie pozwalać, aby jedno cierpiało bez drugiego. Zostało to ukazane w bardzo interesującym zabiegu, kiedy sceny walki o życie jednego i drugiego przeplatały się na zmianę. Jestem zachwycona zakończeniem wątku tej dwójki, został naprawdę przyzwoicie przemyślany, zamknięty i podsumowany właśnie tymi urywanymi ujęciami.

Czy Aryę da się zabić?

Gdybym miała policzyć, ile razy Aryi udało się wydostać z sytuacji bezpośrednio zagrażającej życiu w tym odcinku, nie starczyłoby mi palców jednej ręki. Trochę wieje mi tu absurdem, ponieważ osoby z najbliższego otoczenia w tej samej sytuacji spotykała śmierć, tylko jej udawało się jakimś cudem ujść z życiem. Mimo wszystko jestem zachwycona tym, jak twórcom udało się w sprytny, płynny i niewymagający sposób ukazać skalę zniszczeń walki. Bieg przez uliczki miasta z najmłodszą Starkówną uświadamia, jak bardzo ucierpieli niewinni ludzie, a cała przepiękna stolica runęła w gruzach. Ostatni symboliczny marsz przez zgliszcza bezwzględnie skradł moje serce. Uroku i podniosłości dodała mu bezbłędnie dobrana ścieżka dźwiękowa, dzięki której cały odcinek zyskał naprawdę bardzo wiele dobrego.  

Game of Thrones, season 8, Arya Stark, HBO GO

Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy to dość powszechne przemyślenie, ale w „Game of Thrones” nie przestaje mnie zaskakiwać, jak wiele jest w stanie przetrwać człowiek i nadal być w stanie walczyć. Jedno lub dwa dźgnięcia nożem w brzuch, niemal całkowite zmiażdżenie głowy – to nic takiego, ledwie zadrapania, czas dalej ratować świat.

Jeśli czuliście niedosyt po bitwie o Winterfell, gdzie nie zginęła prawie żadna bardziej istotna postać, w tym odcinku twórcy postanawiają dać nam częściową „rekompensatę”. Niestety w obliczu śmierci chociażby Neda w jednym z pierwszych odcinków lub wielu innych kluczowych bohaterów, te próby powroty do starej formy wyglądają wręcz żałośnie. Serial, którego domeną niegdyś była niespodziewana śmierć głównych postaci, teraz stał się zwyczajnie przewidywalny i nawet największa masakra finałowego odcinka nie będzie w stanie tego naprawić i ukoić rozczarowania.

Czekam na nowego królobójcę

Nie mogę ukryć zawodu tym, jak bardzo przewidywalny i niewciągający jest ostatni sezon. Prawda jest taka, że podczas jednego odcinka mogłam iść nastawić pranie, umyć naczynia lub zrobić makijaż do wyjścia, nie czując wielkich wyrzutów sumienia przez wciśnięcie pauzy lub ominięcie jakiegoś fragmentu. Podczas gdy pierwszy sezon z zapartym tchem połknęłam w ciągu jednego dnia, im dalej, tym mniej jest klimatu widocznego w początkach serialu.

Game of Throne, Tyrion, Kings Landin, HBO GO, season 5

Jeśli chodzi o pozytywne aspekty, jestem naprawdę zakochana w technicznej stronie tego odcinka: w przepięknych efektach specjalnych, uporządkowanych kadrach oraz porywającej ścieżce dźwiękowej. Ponadto SMOKI, czyli moje ulubione stworzenia – mogłabym na nie patrzeć godzinami, każdy wyrzeźbiony przez grafika mięsień zachwyca i nie da się ukryć, że ten odcinek w tej kwestii był prawdziwą ucztą lal oczu, bo smoka w pełnej okazałości zobaczyć można było w przeważającej większości scen. Szkoda jedynie, że za hipnotyzująco piękną techniką nie idzie równie płynny scenariusz.

Produkcja bez dwóch zdań ciągle ewoluuje, dojrzewa i zmienia się od 2011 roku, ale w życiu nie pomyślałabym, że może zamienić się w coś tak bardzo pozbawione intryg, i jedyne, co zostanie to nasza zabójczo piękna Szalona Królowa i jej smoki. Historia się powtarza, a ja liczę, że dobrnie do końca i Daenerys podzieli los ojca nie tylko w kwestii szaleństwa, ale również zakończenia życia. Przydałby się w finałowym odcinku kolejny królobójca lub chociaż jakiś uzurpator. Nie pogardziłabym, gdyby to Jon (a raczej Aegon Targaryen) przestał być ślepo lojalny swojej królowej i zdoła zasiąść na tronie jako prawowity i dobry władca.

Jedyną opcją, żeby przekonać się, jak potoczą się ostateczne losy walki o Żelazny Tron, jest cierpliwe czekanie na odcinek finałowy. Już za tydzień rozwiążą się wszystkie tajemnice.

Serial dostępny na platformie HBO GO.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
8
Muzyka
9
Scenariusz
5
Nie da się ukryć, że odcinek piąty jest jednym z robiących największe wrażenie z dotychczasowych epizodów, niestety jak cały sezon odbiega od klimatu tak dobrze znanego z „Game of Thrones” . Ogląda się naprawdę przyjemnie i towarzyszy temu wiele skrajnych emocji.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • zdjęcia
  • dużo scen ze smokiem
  • ostatnia scena jako kwintesencja mistrzowskiej ścieżki dźwiękowej

Minusy

  • monotonia
  • przewidywalność
  • znacznie niższy poziom scenariusza niż w poprzednich sezonach
  • nienaturalnie żywotni bohaterowie

Komentarze

(4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Muszę też zaznaczyć, że ja każdy odcinek ósmej serii oceniam dobrze, mniej lub bardziej i mimo wad, które widzę i rozumiem krytykę jaka wylewa się po każdym odcinku. Ale ja dawno zaakceptowałem, że to nie jest serial oparty na książkach Martina od kilku serii, tylko GoT showrunnerów, i widzę ich błędy, skróty fabularne (w poprzednich seriach każdy wątek by trwał 8 odcinków a tutaj trwają wątki kilka minut w jednym odcinku), ale zauważyłem już w 7 serii, a może nawet wcześniej, że z serialu, który bawił się gatunkiem fantasy stał się na koniec schematycznym fantasy ( w ogóle 2 i 3 odcinek 8 serii to bardzo mi Władcę Pierścieni przypominał), gdzie nie ma już postaci mających kilka odcieni, ale wiadomo jest kto dobry, a kto zły i z bohaterami, którzy mają parasol ochronny, są nieśmiertelni.

    Najlepiej widać nieśmiertelność w tym odcinku z Aryą co się dzieje, ale to samo było jak była ranna w którejś z poprzednich serii i w bitwie z Nocnym Królem gdzie nikt nie zginął z głównej obsady. To jest serial showrunnerów, który z popularnej, ale jednak dość niszowej produkcji dla fanów powieści stał się blockbusterem, hitem. Zresztą widać to po oglądalności, która cały czas rośnie jak w poprzednich seriach, w tej serii ma najwyższą z całego serialu, mimo hejtu jaki się przelewa wśród fanów, zwłaszcza książek (najlepsze że krytycy o wiele cieplej oceniają każdy odcinek, może poza czwartym, niż fani).

    Dzięki temu że wiem jaki to serial, bo podobny poziom moim zdaniem jest od poprzedniej serii, a może nawet od szóstej, to nie mam takiego bólu dupy jak 99 % internetu po każdym odcinku, tylko dobrze się bawię, choć widzę wady o jakich wszyscy mówią, i zgadzam się z nimi, ale pomimo tego wciąż dobrze mi się ogląda. Też dlatego że nawet te najlepsze serie jak sezony 1-4 oparte na książkach nie uważam za arcydzieło, ale dobrą rozrywkę, i serialowy GoT to dla mnie była i jest tylko lub aż rozrywka.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Co do Danki, którą lubię od 1 serii (i aktorkę też, choć grać za bardzo nie potrafi), to pomimo wszystko uważam, że już we wcześniejszych seriach pokazywano, że jej z lekka odbija od władzy, potrafi być okrutna. Można narzekać na zbyt szybkie przejście w ciemną stronę mocy, w sezonach 1-6 pewnie by trwało to dłużej, ale ja to kupuję, choć wiem że mocno po skrótach lecą. Bo jednak były wcześniej sygnały, a po tym jak jej nic nie układa się w tej serii, to jestem w stanie to kupić, że za dużo to dla niej i jej ostatnia klepka się odkleiła .

    A muszę pochwalić Clarke, bo widać, że jej o wiele lepiej idzie granie złej jak dobrej, co zauważyłem już we wcześniejszym odcinku. Potrafi zagrać twarzą negatywne emocje, jakoś jej do twarzy z wkurzeniem mówiąc łagodnie, bo nie chcę kląć, a powinienem ostrzejszego słowa użyć określającego jej emocje. Też to kupuję bo to trochę takie zabawienie jak z Jamim, ale w drugą stronę. Pokazywali ją jako prawie świętą, wyzwolicielkę ludzi, choć delikatnie sugerowali, że wcale taka dobra nie jest, a koniec końców okazała się inna jak większość widzów sądziła.

    Ciekawe co teraz wszyscy rodzice zrobią, którzy dali dzieciom na imię Danka lub Khaleesi;)

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    I jedynie mam problem z zakończeniem wątku Jamiego, który wiadomo było że zginie, ale nie wiem co o tym myśleć biorąc pod uwagę jego przemianę. Bo z odcinka wynika, że jednak nie chciał zabić siostry, pojechał ocalić ją i swoje dziecko, co nawet rozumiem bo JEGO dziecko, ale czy to nie wyklucza całej jego przemiany?

    Była to jedna z najciekawszych przemian w całym serialu, obok Sansy, i mam nadzieję, że będzie pokazana jakaś reakcja Brienne na to co się stało. Po poprzednim odcinku nie wierzyłem w to, że jest z powrotem łajdakiem. Moim zdaniem za szybko decyzję podejmował i zrzucam winę na to jak scenarzyści z fabułą się spieszyli, bo decyzje zmieniał kilka razy w czwartym odcinku, ale teraz nie wiem czy ten Jamie to bohater z wykasowaną przemianą, czy jednak się zmienił. Bo nie chciałbym by całą jego przemianę wywalono do kosza, a po obejrzeniu zakończenia jego wątku, to szczerze nie wiem co mam myśleć, czy jego przemiana koniec końców miała sens, czy równie dobrze mogło jej w ogóle nie być.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Dla mnie bardzo dobry odcinek od pierwszej minuty do ostatniej. Cały czas trzyma w napięciu i pokazał też, że Sapochnik jest specjalistą NIE tylko od bitw, scen masowych, ale też z kilkoma bohaterami, sceny mniejsze są fajnie zainscenizowane, trzymają w napięciu.

    Co do zakończeń wątków to walka braci spoko, tak samo z piratem i Jamiego może być. Ale zaskoczyło mnie, że Arya nie zabiła nikogo, bo chyba takie były wycieki, że zabije Cersei jako Jamie. Ale w sumie cieszę się, że nie każdy spoiler co wyciekł zgadza się, choć też nie czytałem dokładnie, tylko tak przeleciałem na szybko. No i cieszę się, bo chyba chcą pokazać przemianę dziewczyny, że liczy się coś więcej jak zabijanie.

    Fajne sceny interakcji między bohaterami, których mało, ale scena z łysym i Tyrionem oraz Tyriona i Jamiego jest super. Zaskoczyło mnie, że odcinek miał jeden bardzo subtelny i wzruszający moment , czyli właśnie scena z Jamie i Tyrionem, która miała więcej emocji, działała na mnie bardziej jak ostatnia scena z Cersei i Jamim.

    Poza tym niezła rozpierducha na skalę jakiej w telewizji się raczej nie widzi. I cieszy mnie że smoki są takie jak powinny być wcześniej, czyli nie tak łatwo da się ich zabić, a nie tak jak w poprzednim odcinku co bez sensu jeden zginął.

Powiązane

Seriale

Game of Thrones

Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. Kilka rodzin szlacheckich walczy o panowanie nad ziemiami krainy Westeros. Spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.


Recenzje