2
Recenzja do: Sense8 (2015 )
Recenzje

Taką kurą znoszącą złote jajka dla Netflixa jest (a teraz już raczej był) z całą pewnością serial „Sense8”, którego finał już jutro zostanie udostępniony na platformie. Nie ma się co dziwić, że produkcja zdobyła tak ogromne zainteresowanie wśród widzów. Nie dość, że bazuje na niebanalnym motywie, to jeszcze pod kątem produkcyjnym można ją uznać za małe dzieło sztuki.

Wybić się ponad standard

Są seriale, które zdają się ciągnąć w nieskończoność, są przedłużane o kolejne sezony, a im idą dalej, tym bardziej obce są im słowa „logika” i „sens”. Inne z kolei spotykają się z niesprawiedliwym przedwczesnym anulowaniem zaraz po pierwszym sezonie lub w jakimś szalenie ciekawym momencie.

Sense8, Netflix, finał, Jamie Clayton, Freema Agyeman

Twórcy „Sense8” postawili swoją produkcję jakby ponad wszystko, wyżej niż rosnące przychody i coraz szersze grono fanów. Wygląda to tak, jakby z góry ustalili , jak długo będzie warto ciągnąć tę historię, i bez względu na jej popularność zakończyli w ustalonym punkcie. Mimo moich wcześniejszych wątpliwości o słuszności decyzji dotyczącej zakończenia, po obejrzeniu tego dwuipółgodzinnego odcinka jestem pewna, że było to najlepsze możliwe zakończenie, i to w idealnym momencie.

Na pierwszy rzut oka

Co nas czeka w finale? Nie chcę zdradzać zbyt wiele, żeby nie psuć elementu zaskoczenia. Odpowiadając jednym słowem na to pytanie, mogę śmiało powiedzieć – wszystko! Dawno nie spotkałam się z serialem tak przepakowanym wątkami i motywami; w tym przypadku nie zawsze wychodzi to na dobre, bo momentami mocno wieje kiczem. Podczas oglądania przez moją głowę przebiegła cała gama uczuć i myśli: od zaskoczenia przez zażenowanie i łzy śmiechu po kompletne rozgoryczenie.

Nie dość, że w odcinek została wkomponowana spora liczba zagadnień i problemów społecznych, to jeszcze popkulturowe motywy wpleciono zręcznie w fabułę, czym twórcy puszczają oko w stronę fanów. Możemy spotkać sobowtóra Dartha Vadera ze „Star Wars”, bo w końcu każdy wielki antagonista musi mieć na twarzy maskę i wymodulowany głos oraz zagrania typowe dla „Game of Thrones” – uśmiercanie (lub prawie uśmiercanie) ukochanej postaci.

Nie wiem, jak udało się to zrobić, ale ten finałowy odcinek zawiera w sobie esencję całego serialu. Trwa dwie i pół godziny, ale wrażenie, że w ich trakcie każdy znajdzie swój ukochany fragment. Podczas oglądania można przejść przez cały kalejdoskop gatunków filmowych: ogólnie była to baśń z hucznym happy endem, poza tym komedia, w której bohaterowie wykazują się ogromną dozą bawiącej do łez naiwności, do tego jeszcze szczypta grozy i napięcia, a to wszystko zgrabnie zebrane w nieustannie równie ciekawą i wartką akcję.

Sense8, Netflix, finał, Max Riemelt

Fabuła pod lupą

Teraz coś, na co podejrzewam, że czeka każdy fan, z niecierpliwością obgryzający paznokcie przed premierą wielkiego finału. Zdradzę tutaj kilka fabularnych (niekluczowych) momentów i ogólny zarys akcji, ale tak, aby nikt nie został ugodzony niespodziewanie spoilerem prosto w serce.

Na wstępie skupiamy się głównie na historii Wolfganga, który został zamknięty w laboratoriach BPO. W wizjach uśpionego mężczyzny poznajemy bliżej jego ukochaną matkę, relację z agresywnym ojcem i wszystkie traumatyczne lub silnie pozytywne przeżycia przebiegające pod jego powiekami. W tym samym czasie cała reszta gromady mieszka w domku wynajmowanym przez Rajana dla Kali w Paryżu; wszyscy obmyślają plan odzyskania swojego „brata”. Mogłoby się wydawać, że są bezsilni w obliczu krzywdzącej organizacji, ale mają asa w rękawie. Udało im się pochwycić, uwięzić i unieszkodliwić Whispersa, który ma być ich kartą przetargową, którą przehandlują za Wolfganga. Konkludując, na tym opiera się fabuła całego odcinka – na obmyślaniu planu, w jaki sposób i gdzie dokonać wymiany tak, aby nikt nie ucierpiał. Do tego dochodzi dylemat moralny: czy warto wypuszczać przeciwnika z powrotem na wolność, bo jeśli to zrobią, będą musieli całe piekło, ukazane w poprzednich sezonach, przechodzić od nowa.

Jak przystało na coś, co zawiera bardzo dużo elementów bajkowych, każdy dobry bohater miał swój udział w zwycięstwie. Nawet jeśli nie walczył bezpośrednio, to podzielił się jakimś genialnym pomysłem i przez to zyskał swoje pięć minut wielkiej sławy i miłości fanów.

W międzyczasie rozwijają się również liczne wątki miłosne. Tak że na sam koniec, podczas wielkiej orgii, której oczywiście nie mogło zbraknąć, nikt nie jest samotny i każdy zostaje zaspokojony.

Nie wszystkie sprawy i historie zostały domknięte, te główne owszem, ale wiele drzwi pozostawiono otwartych dla bezgranicznej wyobraźni widzów, którzy może z początku nie będą z tego jakoś bardzo zadowoleni, ale kiedy puszczą wodze fantazji, zobaczą, ile dostali pola manewru przy układaniu swojej własnej wersji historii.

Netlfix, Sense8, finał

Najlepsi i najgorsi

Gdybym miała po tym odcinku powiedzieć, kto jest moim ulubionym bohaterem całej produkcji, bez chwili zawahania powiem, że Bug (Michael X. Sommers). Ten zaniedbany i pozornie odcięty od świata infoanarchista jest tak uroczy w swojej społecznej nieporadności i jednocześnie tak genialny podczas włamywania się do systemów, że aż momentami kusi człowieka, żeby „być takim jak on, kiedy się dorośnie”. Z kolei postacią, która najmniej przypadła mi do gustu, jest chyba Capheus (Toby Onwumere). Niby pełen energii i życia, ale ten jego wieczny entuzjazm jest niezwykle przytłaczający, irytujący i niestosowny do sytuacji.

Nie mogę nie wspomnieć o przeciekawych i uroczych parach homoseksualnych, bo to jedna z nich jest kluczowa dla całego finałowego odcinka (a szczególnie samej końcówki). Amanita i Nomi oraz Lito i Hernando – to ta czwórka wprowadza dość mocno zaakcentowany w całym serialu wątek LGBT, który jeśli nie jest podawany w sposób zbyt agresywny i dobitny, naprawdę otwiera oczy, pozwala zrozumieć, z czym mogą borykać się na co dzień osoby o innej orientacji seksualnej. 

Netlfix, Sense8, finał

Między kiczem a sztuką

Zdjęcia były czymś, co podczas poprzednich sezonów trzymało mnie przy serialu w gorszych momentach. Ich poziom nie spadł, wręcz przeciwnie – muszę przyznać, że tym razem odsłona techniczna jest na o wiele wyższym poziomie niż poprzednio. Jedną z rzeczy, którą w stylu montowania można uznać za typową dla całej produkcji, a maksymalnie mnie irytującą, jest slow motion z muzyką w tle pasującą akurat do okazji i ujęcia z każdej możliwej strony – witamy na festiwalu kiczu! Z drugiej strony niektóre sceny tego typu zostały zmontowane celowo, aby ukazać większy artyzm sytuacji; wtedy faktycznie takie zabiegi są konieczne.

Aktorzy w swoich rolach są bardzo wiarygodni i naturalni, jakby rzeczywiście weszli w skórę swoich postaci. Wiem, że dla większości może to być dla nich bardzo krzywdzące, ale mnie już zawsze, kiedy zobaczę ich na ekranie innej produkcji, będą się kojarzyć właśnie z rolą graną w „Sense8”.

Muzyka przepełnia uszy widza zawsze! Absolutnie cały czas w kluczowych scenach słychać muzykę – i tak świetnie dopasowaną, że wydaje się niemożliwe, ile utworów wydaje się stworzonych, żeby puścić je w tle tego serialu.

Nigdy nie postrzegałam tej produkcji jako coś naprawdę wybitnego, godnego uwagi, traktowałam ją raczej rozrywkowo, z dość sporą dozą dystansu. Mimo wszystko byłam zdania, że historia ośmiu połączonych ze sobą umysłem osób jest naprawdę godna kontynuacji, bo jest tak wiele otwartych wątków, że ich rozwinięcie mogłoby zająć jeszcze co najmniej dwa sezony. Ze sporą dozą sceptycyzmu zaczęłam oglądać finałowy odcinek, ale z minuty na minutę zdawałam sobie sprawę, że zakończenie tego serialu i sposób, w jaki zostało to zrobione, przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Epizod nie zawiódł mnie ani przez moment, co więcej, poprawił moją opinię na temat całej produkcji. Moim zdaniem zakończenie „Sense8” można uznać za naprawdę mistrzowskie.

Odcinek dostępny od 8 czerwca na Netlixie.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
8
Scenariusz
8
Finał serialu zaskakuje i trzyma w napięciu przez cały czas. Moim zdaniem moment na ucięcie fabuły, który wybrali twórcy, perfekcyjnie zgrał się z przekazaną w odcinku treścią i świetnie zamknięto główne wątki.
Ocena czytelników
8.5

Plusy

  • genialnie dobrany moment zakończenia
  • muzyka wpasowana w klimat scen
  • naturalna gra aktorska
  • pełnometrażowy odcinek
  • rozwój postaci
  • porywająca fabuła

Minusy

  • sceny, które ciągną się w nieskończoność

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Zuzanna Włodarkiewicz
    Zuzanna Włodarkiewicz
    @Suzie95

    Boję się zacząć oglądać finał, bo nie wiem czy jestem na to gotowa. :(

    • Alicja Brajner
      Alicja Brajner
      @BlindDragon

      @Suzie95: koniecznie przed oglądaniem zaopatrz się w cieplutki koc, pudełko lodów i milion paczek chusteczek ;_;

Powiązane

Seriale

Sense8

Ósemka ludzi obdarzona nadprzyrodzonymi zdolnościami pomimo dzielących ich kilometrów nawiązuje przyjaźń. Mogą telepatycznie porozumiewać się z pozostałymi członkami …