1
Recenzja do: 3% (2016 )
Recenzje

Netflix powoli zaczyna urastać do rangi bardzo poważnego konkurenta na rynku produkcji serialowych. Pomimo dosyć krótkiej bytności w tym świecie, pokazał, że wszyscy pozostali gracze powinni się z nim liczyć. Ciekawa strategia tworzenia nowych seriali, polegająca na bardzo szerokim spektrum gatunkowym, oraz duży nacisk na kupno praw do emisji szybko stało się znakiem rozpoznawczym tej platformy streamingowej, przynosząc jej zarówno słowa uznania, jak i krytykę. Netflix ma jednak jeden zasadniczy atut, którym może ograć wszystkich pozostałych. Jest nim niemal nieograniczony budżet, pozwalający nie tylko na zupełną swobodę w działaniu, ale także na podbijanie nowych rynków. W tym celu całkiem spory nakład pracy kieruje na produkcje promowane później jako seriale oryginalne z danego kraju. Jest to ruch niemal mistrzowski, bo przynosi korzyści zarówno dla samego Netflixa, jak i widzów, którzy mogą obejrzeć naprawdę dobre seriale z krajów dla nich często egzotycznych.

Nie inaczej było w przypadku „3%”, które dla np. europejskiego odbiorcy było niesamowitą okazją na poznanie możliwości brazylijskich twórców i aktorów od innej strony niż dotychczas, czyli telenoweli. Pierwszy sezon tej produkcji to był strzał w dziesiątkę, który prawdopodobnie otworzył drogę do dalszego forsowania tej metody przez Netflix. Najważniejszy test dla takich dzieci sukcesu przychodzi jednak nieco później, kiedy trzeba pokazać światu kontynuację tej śmiałej wizji, którą kupiło się serca milionów. W przypadku „3%” jest to bardzo ciężka walka, stoczona na polu wyobraźni widzów, którzy przez dwa lata od premiery pierwszego sezonu już zdążyli poukładać sobie w głowie, czego oczekują i co chcą dalej zobaczyć.

3%, drugi sezon, Netflix, recenzja, Rafael

Proces

Pierwszy sezon pokazał niesamowicie ciekawą wizję przyszłości w dystopijnym świecie. Twórcy nie bawili się w żadne próby wyjaśniania, co tak naprawdę doprowadziło ludzkość do tego konkretnego miejsca, skupili się za to na pokazaniu, jak funkcjonuje w zupełnie nowych warunkach. Nie uciekli od typowych założeń gatunku, ale znacząco je zmodyfikowali. Gdyby tego nie zrobili, całość serialu i jego fabuła nie miałaby racji bytu i szybko posypałaby się jak domek z kart, przechodząc bez większego echa.

Twórcy podzielili świat przyszłości na dwie różne społeczności, z których jedna jest silna i bogata, druga zaś uzależniona od pierwszej i konająca wśród resztek cywilizacji, jaką znamy. Uprzywilejowana kasta zamieszkuje tajemniczą Wyspę, która dla pozostałej na Lądzie biedoty jawi się jako raj, do którego większość z nich nigdy nie trafi. Co zatem powstrzymuje ich od buntu i siłowego rozwiązania problemu nierówności w społeczeństwie? Problem ten został przewidziany przez szczęśliwców żyjących w lepszym miejscu – tak powstał Proces. Pomyślcie tylko, jak sami poradzilibyście sobie z widmem rebelii wiszącym nad waszymi głowami, ubranymi w kwieciste wianki na plażach Wyspy, na której niczego wam nie brakuje? Wystarczy obiecać biedocie, że jeśli spełnią odpowiednie warunki, mogą razem z wami na niej zamieszkać. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zagrożenie znika, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie zaryzykuje jedynej drogi ucieczki z nędzy dla kilku płonących barykad na ulicach miast, które upadną równie szybko, jak nadzieja na zmianę stanu rzeczy. Mieszkańcy Wyspy są po prostu zbyt silni, aby im się przeciwstawić na drodze zbrojnego powstania.

Sam Proces nie jest rzeczą prostą, bo co prawda ma na celu wyłuskanie najbardziej pasujących do społeczeństwa uprzywilejowanych osobowości ludzkich, ale nie cofa się przy tym przed obdarciem ich najpierw z podstawowych zasad moralnych, niejednokrotnie pchając uczestników w najmroczniejsze rejony ich człowieczeństwa. Zasada jest tylko jedna: do Procesu można przystąpić raz, w wieku 20 lat, potem jesteście zdani na siebie w umierającym świecie na Lądzie. Pierwszy sezon „3%” w fantastyczny sposób pokazał, czym jest Proces, jak działa i jak funkcjonuje podczas jego trwania umysł uczestnika. Każdy odcinek był kolejną zagadką, której rozwiązanie mogło przybliżyć głównych bohaterów do glorii zwycięstwa i życia w dostatku albo spoliczkować ich, beznamiętnie spychając w brud świata, z którego przybyli. Widz sam bardzo się wysilał podczas tych łamigłówek, chyba do końca nie wiedząc, że tym samym stał się kolejnym uczestnikiem Procesu, o co chyba właśnie chodziło twórcom serialu. 

3%, drugi sezon, Netflix, recenzja, para założycieli, trio załozycieli

Miało być tak pięknie...

Drugi sezon rozpoczyna się niemal równo rok po wydarzeniach z poprzedniego. Główni bohaterowie, Michel i Rafael, którym udało się przejść Proces, wcale nie spędzają tego czasu w taki sposób, jak sobie wyobrażali. Obydwoje dali się wcześniej uwikłać w wyjątkowo niebezpieczną grę, którą zainicjowało ich przyłączenie się do ruchu oporu, nazywanego Celem. Zadanie, jakiego się podjęli, miało zniszczyć od wewnątrz uporządkowane społeczeństwo mieszkańców Wyspy, jednak, jak pamiętamy z finału pierwszego sezonu, Michel została zdemaskowana przez Ezekiela, prowadzącego Proces i tylko on wie, co ją może czekać w przyszłości. Rafael pomyślnie zachował swoją przykrywkę, jednak i jego los nie jest klarowny, bo bez Michel niczego nie osiągnie.

Zanim widzowie będą mogli dokładnie przyjrzeć się tej dwójce, akcja przenosi ich z powrotem na Ląd, na którym pozostała Joana i Fernando. Pierwsza, pomimo że przeszła Proces, zrezygnowała z nagrody pod wpływem wydarzeń, jakie sama przypadkowo zainicjowała. Fernando natomiast nie mógł znieść prawdy o Procesie i odrzucił jego ideały, tak ochoczo wielbione przez jego ojca, który jest kapłanem nowej religii czczącej ten sposób sortowania ludzi na godnych i niegodnych. Joana, nie mogąc znieść tego, co zobaczyła i co zrobiła, przyłącza się do Celu, stawiając sobie za zadanie zniszczenie obowiązującego porządku rzeczy. Złość, która w niej narasta z każdym kolejnym dniem, zaczyna powoli przybierać na sile, pchając ją do coraz bardziej niebezpiecznego miejsca, jakim jest porzucenie własnych ideałów na rzecz planu stworzonego przez jednego z nowych liderów rebelii. Jak nie trudno było przewidzieć, jej zachowania stają się coraz bardziej irracjonalne, przez co zaczyna zapominać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa i niedługo potem daje się uwikłać w coś, co ją znacznie przerasta. Fernando natomiast wypowiada osobistą wojnę całej ideologii głoszonej i wielbionej przez ojca i większość mieszkańców Lądu. Załamany świadomością tego, w jakim zakłamanym świecie żył, nie może sobie poradzić z myślą, że był kiedyś tego częścią. Jego droga szybko przetnie się z drogami dawnych znajomych, kiedy tylko zbliży się dzień kolejnego Procesu.

3%, drugi sezon, Netflix, recenzja, Michel, Cel

Druga runda

Nowy sezon „3%” od samego początku zaczyna zawodzić niemal w każdym miejscu. Obietnica bliższego spojrzenia na Wyspę szybko przeradza się w krótkie migawki, niewiele mówiące, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Pomimo tego, że od samego początku było wiadomo, na czym skupi się fabuła drugiego sezonu, wciąż można poczuć się mocno oszukanym. Akcja niemal natychmiast stara się na siłę przenieść na ląd, tak jakby twórcy bali się pokazać, co tak naprawdę mają w zanadrzu na ten temat. Jedynie krótkie migawki przedstawiające ostatni rok z życia głównych bohaterów zdają się budować niewyraźny obraz tego niedostępnego miejsca.

Michel większość czasu spędziła w specjalnym ośrodku, który został stworzony na wzór szpitala psychiatrycznego, który niebezpiecznie przypomina ośrodki resocjalizacji dla opornych na indoktrynację władców Wyspy. Dziewczyna nie poddaje się, pomimo że Ezekiel trzyma ją w szachu, nie dając żadnego pola do manewru. Jedno jego słowo i cały jej misterny plan spali na panewce. Zresztą ten plan widziany w pierwszym sezonie już nie istnieje i Michel szybko musi skonstruować coś nowego, niestety przy udziale Rafaela. Całość tego wątku wygląda niesamowicie naiwnie, żeby nie powiedzieć głupio i dziecinnie.

Twórcy starają się jak mogą, by pokazać, że wcale nie wypalili całego swojego zamysłu na serial już podczas pierwszego sezonu, ale niestety skutek jest dokładnie odwrotny. Pierwsza połowa drugiego sezonu „3%” to prawdziwa droga przez mękę, podczas której widzowie mogą się zapewne poczuć podobnie jak sami uczestnicy Procesu. Nieudolna próba zbudowania ruchu oporu, do którego przystępuje Joana, przypomina bardziej chęć pokazania, że ta postać będzie ważna dla serialu, ale ponieważ nie było wiadomo, co z nią zrobić przez większość sezonu, na siłę upchnięto ją w wątek, który jest po prostu nijaki. W ogóle cały ruch oporu bardziej przypomina przypadkową zbieraninę podwórkowych awanturników, która ma tyle siły przebicia, co banda pijanych dresiarzy pod dyskoteką – narobią trochę szumu, ktoś dostanie w mordę, ale następnego dnia nikt o tym nie będzie pamiętać.

3%, drugi sezon, Netflix, recenzja, Fernando

Rollercoaster emocji

Wszystko zmienia się w połowie sezonu, kiedy intryga okazuje się znacznie grubszymi nićmi szyta i wszystko, co do tej pory musiał znosić widz, okazuje się mieć ukryty cel. Niestety ten plot twist następuje znacznie za późno, co spowoduje, że spora część odbiorców, zniechęconych pierwszą połową sezonu, odpuści sobie dalsze oglądanie. Twórcy „3%” przekombinowali w próbie budowania napięcia i teraz decyzja ta będzie się na nich mścić.

Osoby, które przebrną przez kiepskie kilka odcinków, zostaną jednak nagrodzone niesamowitym poprowadzeniem dalszej opowieści w sposób, jakiego się nie spodziewali. Nijaki ruch oporu nagle odżywa dzięki Michel i Rafaelowi, pokazując, że połączenie sił może dać nieoczekiwany rezultat. Akcja skupiona na planie, który został stworzony na szybko przez głównych bohaterów, nagle robi rzecz magiczną, spychając całą dotychczasową opowieść z pierwszego sezonu na drugi plan. Widz może nawet zapomnieć o tym, co tak naprawdę działo się w serialu wcześniej, bo nowa linia fabularna staje się tak bardzo absorbująca. Losy głównych bohaterów, które były dotąd tak niemrawo przedstawiane w drugim sezonie, nagle zaczynają się ze sobą przeplatać w miejscach, w których nie dało się tego przewidzieć. Rodzą się nowe sojusze, niemożliwe jeszcze kilka odcinków wcześniej, tylko po to, żeby już za chwilę zostały rozbite i uformowane na nowo w zupełnie innej konfiguracji. Zdrada, miłość, ideały, wszystko to emanuje wyjątkowo silnymi emocjami, które z odcinka na odcinek przybierają nowe formy. Pozbawienie możliwości racjonalnej oceny sytuacji, w jakiej się znaleźli, sprawia, że nie wiedzą, komu mogą zaufać albo robią rzecz odwrotną i ufają każdemu. Karuzela emocji trwa w najlepsze, podczas gdy w tych niezdecydowanych ludziach tkwi prawdziwy klucz do ocalenia nie tylko siebie, ale wszystkich wokół.

Ciekawym easter eggiem w drugim sezonie jest informacja, która w pewien sposób może nakierować widzów na to, gdzie tak naprawdę ma miejsce akcja serialu. W pierwszym odcinku Joana musi przejść test, który ma być sprawdzianem decydującym o wstąpieniu w szeregi Celu. Żeby do tego doszło, musi wyłowić z bajora toksyczne żaby; to wówczas słyszymy związaną z nimi ciekawą historię. Płazy te były wykorzystywane przez starożytnych przy wytwarzaniu trucizny do strzał. W Brazylii raczej trudno o cywilizację starożytną, czy zatem akcja serialu ma miejsce w kontynentalnej części Europy, a jeśli tak, to skąd ten gatunek żab, niewystępujących przecież w Europie?

3%, drugi sezon, Netflix, recenzja, Gloria

Idea, którą zabito

Każdy medal ma dwie strony i w przypadku „3%”, żeby zobaczyć tą ładniejszą, najpierw trzeba dokładnie poznać brzydszą. Całość drugiego sezonu jest straszliwie nierówna, tak jakby twórcy nie do końca wiedzieli, co zrobić z sukcesem powstałym na skutek pierwszego sezonu i na siłę starali się przebrnąć przez chaos własnych pomysłów. Poskutkowało to elementami wręcz denerwującymi, męczącymi i zniechęcającymi do dalszego oglądania, aż nagle któryś ze scenarzystów wybudził się z letargu i dopracował fabułę, świadom tego, że pierwsza połowa sezonu pisana była na kolanie. Finał drugiej serii wygląda natomiast tak, jakby posadzili go w ciemnym pokoju na krześle i z pistoletem przystawionym do głowy kazali wybierać: albo otwarte zakończenie, albo twoja dobrze napisana historia i kulka w łeb. Najwyraźniej wybrał to pierwsze, uginając się przed tak silnymi argumentami.

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak można było napisać tak kiepską połowę sezonu, potem świetną drugą, a i tak rzucić to wszystko i zabić całość opowieści najgorszym z możliwych zakończeń. Idealizm, który w ostatnim odcinku nagle wtargnął do „3%”, jest wręcz niepokojący i stawia pod dużym znakiem zapytania ewentualną kontynuację. Wspaniałe przesłanie, które zostało znakomicie zarysowane w ciągu drugiego sezonu, czyli pokazanie walki dwóch dominujących idei politycznych w naszym świecie – kapitalizmu i socjalizmu – zostało zmarnowane przez nieumiejętnie napisany scenariusz. „3%” miało niesamowitą okazję stania się dobrym serialem dystopijnym, ale postanowił pójść drogą zaprzeczania własnemu przekazowi.

Drugi sezon „3%” jest w całości dostępny na Netflixie.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
7
Muzyka
5
Scenariusz
5
Drugi sezon „3%” jest czymś zupełnie innym niż zapewne spodziewała się większość widzów. Dla niektórych może to być plus, ale reszta niestety będzie bardzo rozczarowana.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • dużo zwrotów akcji
  • druga połowa sezonu
  • Fernando jako główny bohater
  • dokładniejsze spojrzenie na społeczność lądu
  • historia Ezekiela

Minusy

  • bohaterowie ciągle zmieniają strony
  • strasznie kiepski początek opowieści o Celu
  • pierwsza połowa sezonu zupełnie bez pomysłu na fabułę
  • brak kolejnych łamigłówek
  • odejście od psychologii na rzecz akcji

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Magdalena Marciniak
    Magdalena Marciniak
    @MagdalenaMarciniak

    Jeszcze nie skończyłam oglądać drugiego sezonu, więc nie wypowiem się co do całości recenzji, ale zainteresowała mnie kwestia Easter Egga.
    Dlaczego zakładasz, że skoro nawiązał do starożytnych to miało to miejsce w kontynentalnej Europie? Jest bardzo mało (w porównaniu do pozostałej części) wzmianek o starożytnych plemionach żyjących w Europie. Historia Starożytności skupia się wokół Bliskiego Wschodu (Azji) i części Afryki.
    Czy może coś mi umknęło i w serialu było powiedziane, że akcja toczy się konkretnie w Europie?

Powiązane

Seriale

3%

Niedaleka przyszłość. Świat podzielony został na dwie części: rajską wyspę, którą zamieszkuje elita oraz biedne terytorium slumsów. Młodzi ludzie z brudnej sfery …


Aktualności