1
Recenzja do: Insatiable (2018 )
Recenzje

Netflix 11 października udostępnił kontynuację głośnego, chociaż niekoniecznie udanego serialu – „Insatiable”. Po średnim starcie nie chciałam tego oglądać, niestety ciekawość wzięła górę i już po pierwszym minutach wiedziałam, że podjęłam złą decyzję; z biegiem sezonu moje zdanie się nie zmieniło i muszę przyznać, że było tylko gorzej.

Jeżeli jesteś zdania, że pierwszy sezon „Insatiable” był głupi i nie powinien wcale powstać, zdecydowanie nie sięgaj po drugi. Jest w nim jeszcze więcej absurdu oraz znacznie mniej sensu, a zachowanego ciągu przyczynowo-skutkowego zupełnie brak. Muszę szczerze przyznać, że po obejrzeniu całego drugiego sezonu czułam się wyczerpana tragicznie niskim poziomem, jakbym obejrzała nie dziesięć, ale co najmniej trzydzieści epizodów, a mój mózg osiągnął najwyższy etap wyprania i niezrozumienia rzeczywistości.

Nic tak nie smakuje jak zabijanie

Podczas gdy poprzedni sezon mógł się pochwalić całkiem przyzwoitą dozą komedii oraz z przymrużeniem oka traktowanej groteski, tym razem otrzymaliśmy naprawdę głupie i pozbawione wszelkich wartości merytorycznych dziesięć odcinków. 

Na wstępie warto wspomnieć, w jakiej sytuacji ostatni raz zastaliśmy Patty. Przerażona dziewczyna próbuje pozbyć się dowodów zbrodni, czyli ciała oraz samochodu Christiana. Wątek morderczej Patty niestety nie zostaje zamknięty w kontynuacji, jedna śmierć nakręca kolejną, a nasza miss zręcznie ucieka przed ręką sprawiedliwości. Z łatwością wygrywa kolejne konkursy piękności. Uczestniczki z kolei wpadają w coraz większą panikę, każdą rywalizację nawiedza nieuchwytny morderca, nikt nie ma pewności, czy nie zostanie jego kolejną ofiarą. 

Insatiable, Patty, Netflix, Bob Armstrong

Produkcja obok standardowych konkursów piękności, zbrodni oraz wyjątkowego prymitywizmu fabuły, serwuje nam również więzienne wybory miss, kolejne gorące trójkąty miłosne oraz fantazje erotyczne bohaterów. Nowy sezon może się również niechlubnie pochwalić ogromną liczbą bezsensownych scen, które nie wynikają absolutnie w żaden sposób z poprzedzających je zdarzeń. Z tego też powodu dezorientacja oraz chęć odwrócenia wzroku są często nawiedzającymi odczuciami.

Ciężko doszukać się pozytywów 

Co jest najgorsze: serial próbuje poruszyć wiele naprawdę istotnych tematów. Tak dużo, że widz może mieć uczucie przeładowania podejmowanymi, nieadekwatnymi do atmosfery myślami. Niestety forma produkcji tego nie ułatwia i już na starcie można się domyślić, że wszelkie starania przemycenia poważnych problemów społecznych skończą się sromotną kleską. Tym razem do kwestii zaburzeń żywienia z pierwszego sezonu dołączyła depresja, samobójstwo, toksyczne relacje rodzic-dziecko i wiele innych, które zdecydowanie się nie nadają do tego serialu. 

Choć plusów tej produkcji naprawdę nie ma wiele, to nie sposób o nich nie wspomnieć. Co najważniejsze, nareszcie zmotywowałam się, żeby ponadrabiać zaległości na uczelni oraz w czytaniu książek, bo dosłownie wszystko okazywało się lepsze od oglądania kolejnych odcinków. Kolejną rzeczą, co już na poważnie pozytywnie mnie zaskoczyło, była warstwa wizualna produkcji, która w przeciwieństwie do scenariusza została naprawdę solidnie dopieszczona. Od rewelacyjnie współgrającego z wyglądem postaci oraz charakteryzacją aktorów, przez pięknie urządzone mieszkania aż po gry światłem i kolorystyką możemy delektować się prawdziwymi perełkami wizualnymi. To właśnie te techniczne aspekty czyniły oglądanie serialu naprawdę znośnym i myślę, że dzięki nim nie rzuciłam tego tytułu po pierwszym odcinku.

Insatiable, Patty, Netflix, Bob Armstrong

Welcome to the Jungle

Serce mnie zabolało, kiedy usłyszałam na sam koniec ukochane „Welcome to the Jungle” Guns N’ Roses. Serial zdecydowanie nie zasłużył na to, by w ścieżce dźwiękowej zawrzeć ten utwór. Jeśli chodzi o resztę piosenek oraz ogólne walory dźwiękowe, to nie można ich również zaliczyć do wybitnych, przynajmniej jeśli chodzi o adekwatność wyboru w kontekście fabuły. Szczególnie irytującym aspektem okazały się dla mnie głosy postaci. Konkretnie tych silnie zarysowanych czarnych charakterów, mówiących zwykle w wysokich i piskliwych tonacjach, na dłuższą metę szkodzących zarówno bębenkom słuchowym, jak i zdrowiu psychicznemu. 

Wbrew pozorom to ogromna sztuka grać tak potwornie głupiutkie i pełne sprzeczności postacie, dlatego mam ogromny szacunek dla aktorów wcielających się w swoje role. Choć sama Debby Ryan (odtwórczyni roli Patty) nie popisała się szczególnie, oceniłabym ją jako przeciętną, zaś jej ekranowy towarzysz, Bob Armstrong, wyróżnił się bardzo wyrazistą i mocno zarysowaną osobowością ukazaną po mistrzowsku przez Dallasa Robertsa. U jego boku wystąpiła Alyssa Milano, której grą nie mogę się przestać zachwycać od pierwszego odcinka „Insatiable”; powaliła mnie na kolana swoją interpretacją postaci Coralee i chyba nie ma aktora w serialu, który lepiej wypadłby na ekranie niż ona.

Proszę, nie kontynuujcie już tego

Jedno jest pewne: serial jest niestandardowy. Nie da się przejść obok niego obojętnie, wywołuje silne odczucia i pozostaje na ustach widzów. Inną sprawą jest to, że komentarze wcale nie są przychylne, ale czy to nie jest tak, że w świecie popkultury zła sława jest najlepszym marketingiem? Ta zasada zdecydowanie sprawdziła się w przypadku pierwszego sezonu. Mam nadzieję, że przy drugim widzowie na czas się powstrzymają przed włączeniem odtwarzania i nie zmarnują prawie dziesięciu godzin swojego życia, podbijając tym samym zainteresowanie tym tytułem. Gdybym sama mogła cofnąć czas, nigdy nie sięgnęłabym po tę część „Insatiable”, choćby zżerała mnie ciekawość. 

Perspektywa kontynuacji oraz trzeciego i kolejnych sezonów jest dla mnie największą obawą związaną z serialem. Nie wierzę, że uda się z tej produkcji wyciągnąć cokolwiek dobrego. Niestety struktura zakończenia ostatniego epizodu może sugerować, że twórcy nie zamykają sobie drogi. Oby w porę się opamiętali i dla odmiany postanowili stworzyć jakąś dobrą produkcję.

Serial dostępny na platformie Netflix.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
3
Muzyka
1
Scenariusz
1
Choć wydaje się to być niemożliwe, drugi sezon „Insatiable” okazał się być znacznie słabszy od poprzedniego. Choć bezsensowny scenariusz próbowano ukryć pod całkiem znośnymi ujęciami i dobrą grą aktorską, poziom produkcji nadal pozostał dramatycznie niski.
Ocena czytelników
5.5

Plusy

  • rewelacyjna kreacja Coralee
  • dobra gra aktorska, która ratowała ten sezon

Minusy

  • brak ciągłości przyczynowo-skutkowej
  • absurdalna i ciężka do przyswojenia fabuła
  • nieadekwatne i słabo rozwijane tematy
  • okropnie źle dobrana ścieżka dźwiękowa

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Paulina Fąka
    Paulina Fąka
    @Paulacorn

    A mnie znów się bardzo podobało XD Mega głupie, dzięki czemu mega super odmóżdżało i zwyczajnie bawiło XD Może przez wysoką gorączkę w jakiej to oglądałam, może trafili u mnie na idealny dzień na coś takiego, ale cóż, bawiłam się przednio

Powiązane

Seriale

Insatiable

Patty to prześladowana i wyśmiewana w szkole dziewczyna z nadwagą, która dzięki swojej silnej woli staję się prawdziwą, gorącą laską. Postanawia zemścić się na …


Recenzje


Aktualności