Recenzja do: Defending Jacob (2020 )
Recenzje

Apple TV+ nie zwalnia tempa i dostarcza nam kolejnych jakościowych produkcji. Wydaje się, że jedna z ich propozycji, która niedawno ujrzała światło dzienne, ma potencjał porównywalny choćby do „The Morning Show”. „Defending Jacob” zapowiada się bowiem na kapitalny, trzymający w napięciu miniserial. Wciąż nie jesteście przekonani? Poniżej postaramy się udowodnić, że warto dać mu szansę.

Jako że produkcje Apple TV+ nie cieszą się w naszym kraju wielką popularnością, chyba warto wspomnieć, o czym tak naprawdę opowiada serial. „Defending Jacob” ukazuje losy Barberów – jednej z tych bardziej idealnych rodzin. Ojciec to zastępca prokuratora generalnego, matka pracuje w organizacji przypominającej sieć prywatnych przedszkoli, a ich syn, Jacob, uczy się w szkole, w której 90% uczniów stanowią dzieci prawników. Pewnego dnia na równie idealne, co rodzina Barberów zamożne miasteczko Newton spada tragedia. W pobliskim lesie znalezione zostaje ciało 14-latka – jednego z uczniów wspomnianej wcześniej szkoły. Andy Barber (w tej roli Chris Evans) z racji sprawowanej przez siebie funkcji zastępcy prokuratora udaje się na miejsce zdarzenia. Nie przypuszcza jeszcze, jak bardzo wpłynie ono na losy jego i całej jego rodziny.

Zaburzona chronologia

Kiedy w pierwszej scenie poznajemy Andy’ego, trudno nam powiedzieć o nim coś więcej. Zastępca prokuratora generalnego, który z jakiegoś powodu znalazł się po tej drugiej stronie sali sądowej. Następnie przenosimy się o 9 miesięcy wstecz i wraz z przebiegiem fabuły odcinka pilotażowego wszystko powoli nam się rozjaśnia, zaczynamy snuć domysły, podejrzenia. Twórcy prezentują nam miejsce, w którym bohater znajduje się obecnie, a zaraz potem moment, który w jakiś sposób do tego doprowadził. W jaki dokładnie sposób? Po trzech odcinkach odpowiedź na to pytanie wciąż nie wydaje się oczywista, choć możemy mieć pewne podejrzenia.

Defending Jacob, Apple

Przez większość czasu śledzimy akcję sprzed dziewięciu miesięcy, jednak kilkukrotnie w ciągu odcinka składamy krótką wizytę na sali sądowej, gdzie przesłuchiwany jest nasz bohater. Zabieg ten nie służy wyjaśnianiu widzowi czegokolwiek, a bardziej podsyceniu jego ciekawości. Na rozprawie stawiane są przed widzem kolejne pytania, a po cofnięciu się o 9 miesięcy na część z nich uzyskuje on odpowiedź. Sprawia to, że wciąż nie możemy być pewni, czy znamy ogólny zarys całej historii, bo twórcy, posługując się tą formułą, mogą bardzo długo ukrywać przed widzem pewne kluczowe fakty.

Poza napięciem budowanym wokół morderstwa 14-latka, serial porusza też kilka istotnych problemów. Mam tu głównie na myśli wątek relacji ojca z synem. Po pierwszym odcinku możemy spokojnie wywnioskować, że Andy i Jacob dogadują się znakomicie, syn ma zaufanie w stosunku do ojca i na odwrót. Co jednak dzieje się, gdy jedna ze stron zaczyna to zaufanie nadszarpywać? Czy nawet wobec poważnych oskarżeń owa więź przejdzie przez wszystko bez szwanku? Gdzie leżą granice zaufania?

Niepokojący i intrygujący

Co do samego Jacoba (fantastyczna kreacja Jaedena Martella) – każde jego kolejne pojawienie się na ekranie powoduje u widza coraz większy dyskomfort. Momentami roztacza wokół siebie aurę godną Normana Batesa, a czasem widz widzi w nim zagubionego, choć wkurzonego na otaczający świat nastolatka, który nie do końca rozumie, co się dookoła niego dzieje. Mamy interesującą, wielowymiarową postać, która niewątpliwie jeszcze wiele razy nas w tym sezonie zaskoczy.

apple, defending jacob

Większość pierwszoplanowych bohaterów jest tutaj świetnie napisana. Trochę gorzej wygląda to niestety z tymi epizodycznymi. Nieco karykaturalne wydają się tu reakcje opinii publicznej. Niby rozumiem, że chodzi o ukazanie tego, jak ważną rolę ona pełni i jak łatwo może niszczyć ludzi, ale bezmózgi tłum przedstawiony w serialu zachowuje się bardzo niespójnie, nielogicznie.

Podobnie rzecz ma się z dziećmi w szkole. Ten wątek został, póki co, trochę położony, bo wygląda to, jakby 50-letni scenarzysta opisał jak wydaje mu się, że zachowują się współcześni nastolatkowie. Z drugiej strony szkoła może odegrać jeszcze istotną rolę w tej historii, więc pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja się nieco poprawi.

„Defending Jacob” zdaje się póki co skupiać na tym, co najistotniejsze dla przebiegu wydarzeń, zakładając, że na niedoróbki z głębokiego tła nie zwrócimy uwagi. I w rzeczy samej tak jest. Wspomniane mankamenty nie przeszkadzają jakoś istotnie w odbiorze serialu, który przez pierwsze trzy odcinki utrzymywał równe tempo, jak i bardzo wysoki poziom.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
8
Muzyka
9
Scenariusz
9
Jeśli serial utrzyma poziom pierwszych odcinków to może znaleźć się w gronie najlepszych seriali tego roku. Świetny scenariusz wymagający ledwie kosmetycznych poprawek.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • Gra aktorska
  • Sposób prowadzenia fabuły
  • Wielowymiarowi bohaterowie

Minusy

  • Słabo, nierealistycznie nakreślone tło wydarzeń

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.