Recenzja do: Are You Afraid of the Dark? (2019 )
Recenzje

„When the light begins to change, I sometimes feel a little strange, a little anxious when it's dark” – te słowa idealnie pasują do mojej dzisiejszej recenzji pilota nowej wersji kultowego serialu „Are You Afraid Of The Dark?”. Lubicie się bać? Bo ja tak!

Uwielbiam historie z dreszczykiem – zarówno literackie, autorstwa chociażby Edgara Allana Poe, jak również filmowo-serialowe. Z nostalgią wspominam wyczekiwanie na seans „Eerie, Indiana”, „Goosebumps” („Gęsia skórka”) czy właśnie „Czy boisz się ciemności?”. Krótkie odcinki dawały widzowi całkiem sporo doznań: miks tajemnic i niegłupich opowieści przyprawiony szczyptą strachów i podlany niepokojącą muzyką pobudzał niejedną wyobraźnię i wielokrotnie wywoływał ożywione dyskusje po każdym seansie. Do tego dodajmy dydaktyzm, który nie był zbyt ostentacyjny, ale mimo wszystko był, dzięki czemu każdy odcinek – jak niegdyś moralitety czy baśnie – miał spory ładunek moralny: zło przegrywało, dobro triumfowało, a prawdziwa przyjaźń czy miłość potrafiła pokonać nawet samą śmierć i czas. W te wakacje – czekając na jesienną premierę nowej wersji „Are You Afraid of the Dark?” – odświeżyłam sobie stare odcinki serialu i wiecie co? Wciąż mają w sobie tę magię, choć upłynęło już tyle lat i efekty specjalne... no cóż, trącą myszką.

Fear of the dark, I have a constant fear that somethings always near

Nie powiem, czekałam na nową wersję z pewnym niepokojem – wszak to mierzenie się z legendą – ale na szczęście moje obawy były bezpodstawne. Mamy wszystko to, co w starej wersji: leśne ostępy, tradycyjne ognisko i magiczny proszek, który wrzucony do ogniska efektownie wybucha; to samo niepokojące intro, choć w zmienionej, bardziej „horrorowatej” wersji; zafascynowane historiami z dreszczykiem dzieciaki i oczywiście to, co było sensem i trzonem każdego epizodu: opowieść. I to nie byle jaka opowieść, lecz stanowiąca ostateczny test na członka tajemniczego Stowarzyszenia Ciemności.

Fear of the dark, I have a phobia that someone's always there

W tegorocznym reboocie twórcy postanowili opowiedzieć nam o członkach Stowarzyszenia Ciemności – w oryginalnej serii jego członkowie spotykali się jedynie po to, by opowiadać historie – i ten zabieg bardzo mi się podoba, bo sama wielokrotnie zastanawiałam się, kim są osoby zasiadające przy ognisku i snujące te wszystkie niesamowite opowieści.
Główną bohaterką jest Rachel: nowa w mieście, nowa w szkole, siłą rzeczy bez przyjaciół i znajomych, lekko zakręcona i wiecznie rysująca coś w zeszycie. Jej wyobcowanie podkreśliła zwłaszcza scena przyjazdu do szkoły, gdy zaczął padać deszcz, a bohaterka – jedyny kolorowy punkt – kluczy między uczniami w szarościach i czerni. Reszta bohaterów – jak się okaże, także członków Stowarzyszenia – to Graham, grany przez znanego z „It” Jeremy’ego Taylora, całkowite przeciwieństwo bohatera z adaptacji powieści Kinga, Akiko (Miya Cech) – wielbicielka horrorów i pasjonatka kina, Gavin (Sam Ashe Arnold), tajemniczy sąsiad Rachel, Loise (Tamara Smart), a także tajemniczy Mr Tophat – niepokojąca istota z opowieści Rachel, mieszkaniec(?), rezydent(?) równie niepokojącego wesołego miasteczka, zwanego Carnival of Doom.
Jest jeszcze druga istotna zmiana, ale nie chcę tu zbytnio spoilerować, dlatego jeśli jesteście ciekawi, musicie sami sprawdzić, co mam na myśli.

And when I'm walking a dark road I am a man who walks alone

Jak już wcześniej wspominałam, obawiałam się nowej wersji kultowego dla mnie serialu. Na szczęście odświeżenie formuły nie sprawiło, że serial stracił swą magię, wręcz przeciwnie – na pewno będzie nie lada gratką zarówno dla młodszej widowni, ale też i starszej, bo czas poświęcony na seans na pewno nie będzie straconym. Mam nadzieję, że stacja Nickelodeon nie poprzestanie na trzech odcinkach, ale da nam godną kontynuację tej wspaniałej serii.

 

Serial dostępny na YouTube oraz Nickelodeon.

 

Gra aktorska
9
Zdjęcia
9
Muzyka
9
Scenariusz
9
Godna kontynuacja kultowej serii, która zapewni świetną rozrywkę zarówno młodszej, jak i starszej widowni. Cieszy wysoki poziom produkcji i naprawdę wciągająca opowieść.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • godna kontynuacja kultowej serii
  • wysoki poziom realizacji
  • świetna ścieżka dźwiękowa (chociażby Liam Gallagher)
  • wciągająca, wielowarstwowa opowieść
  • młodzi bohaterowie wiarygodni i świetnie zagrani, dorośli już trochę przerysowani
  • niepokojący Mr Tophat
  • przepiękne zdjęcia

Minusy

  • gra dorosłych aktorów, zwłaszcza matki głównej bohaterki – mocno przesadzona i irytująca
  • odcinek, choć dłuższy od zwyczajowych epizodów starej serii, wydawał się strasznie krótki!

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane