Recenzja do: Alta Mar (2019 )
Recenzje

Przez długi czas seriale hiszpańskojęzyczne kojarzyły się w naszym kraju głównie z telenowelami, czyli tasiemcami, które rozciągały wszelkie wątki do granic możliwości. Moje spojrzenie na produkcje rodem z tego śródziemnomorskiego kraju zmieniło się wraz z obejrzeniem dwóch sezonów „La casa de papel” (i z niecierpliwością czekam na trzeci sezon). Dość skąpy opis fabuły serialu Netflixa „Alta mar” (polski tytuł to „Pełne morze”) zaintrygował mnie i postanowiłam mimo wszystko dać szansę temu serialowi. Czy słusznie?

„Alta mar” to opowieść, której akcja ma miejsce w latach 40. ubiegłego wieku. Dwie siostry, Carolina i Eva Villanueva, po śmierci swojego ojca postanawiają wieść nowe życie i w związku z tym wyruszają w podróż luksusowym statkiem z Hiszpanii do Brazylii. Carolina podczas rejsu ma poślubić Fernando, właściciela statku, a Eva ma zamiar spotkać się w Rio de Janeiro z wydawcą, który jest zainteresowany jej powieścią. W drodze do portu siostry natrafiają przypadkowo na dziewczynę, która przedstawia się jako Luisa i prosi ich o pomoc – ucieka bowiem przed mężczyzną, który chce przymusić ją do ślubu. Eva lituje się nad dziewczyną i przemyca ją w skrzyni prosto na statek. Wkrótce okazuje się, że pasażerka na gapę będzie najmniejszym problemem tego rejsu. Wszystko bowiem zmienia się wraz ze śmiercią jednej z pasażerek.

Intryga goni intrygę

Serialowi trzeba przyznać jedno – umie tworzyć napięcie, a fabuła odpowiednio się zagęszcza z odcinka na odcinek, przynosząc czasem też niespodziewane zwroty akcji. Początkowo wydaje się bowiem, że całość będzie się toczyć tylko wokół jednej zagadki, którą próbują na własną rękę rozwiązać Eva wraz z nowo poznanym pierwszym oficerem statku, Nicolasem. Stopniowo jednak wątków przybywa, a wraz z nimi – intryg. Siostry dowiadują się w międzyczasie o sekretach rodziny, które nigdy nie miały wyjść na jaw. Na statku przebywają także inne osoby, które skrywają mniej lub bardziej mroczne sekrety. Do tego niemal każdy z odcinków zostawia widza z solidnym cliffhangerem, co tylko sprawia, że od razu mam ochotę nacisnąć przycisk „następny”. 

Sama sceneria wydaje się dość skromna i kameralna, mimo przepychu statku; w zasadzie jedynie w pierwszym odcinku mamy sceny, których akcja toczy się w porcie. Potem skupiamy się tylko na rejsie i na relacjach między pasażerami. A te również są bardzo ciekawe. 

Każdy inny, wszyscy podobni

Mimo różnic nawet w wyglądzie sióstr zdaje się, że Eva i Carolina wbrew pozorom stanowią ciekawy duet. Widać ich siostrzaną miłość, troskę, nawet jeśli jest ona wyrażona w dość ostrych słowach. Mimo to każdy skrywa przed sobą pewne tajemnice – wuj dziewczyn nie mówi wszystkiego, co powinny wiedzieć, narzeczony Caroliny również nie mówi wszystkiego o statku. W międzyczasie Veronica, służąca sióstr Villanueva, przeżywa zauroczenie bogatym mężczyzną – i jest to trzymane w tajemnicy przed matką. Między Evą i Nicolasem od początku czuć niesamowitą chemię, ale czy to znaczy, że ten związek jest od razu skazany na powodzenie? Tego nie zdradzę. 

Jeśli mam coś wymieniać z dużych wad serialu „Alta mar”, to myślę, że efekty CGI, zwłaszcza przy scenach sztormu, wyglądają dość tanio – zwłaszcza że widać, że produkcja ogólnie nie miała budżetu na miarę innych seriali Netflixa. Moim zdaniem twórcy mogli całkowicie pobawić się kameralnością i oszczędzić widzom dodatkowej dramaturgii, która wygląda dziwnie, zwłaszcza, gdy obok widzimy eleganckie wnętrza i kostiumy rodem z lat 40. 

Serial porównywany jest do powieści Agathy Christie i przyznam, że jest to całkiem dobre porównanie – przede wszystkim klimat, cała sceneria budzą takie skojarzenia. Nie mówiąc już o kolejnych zagadkach, które wręcz narastają i komplikują całość, i to w zaledwie ośmiu odcinkach. Finał może być nieco zaskakujący, ale twórcy zapowiedzieli już drugi sezon, na który czekam. 

Serial dostępny na platformie Netflix.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
8
Scenariusz
8
„Alta mar” to serial nie tylko dla miłośników hiszpańskich produkcji, ale przede wszystkim dla wielbicieli kryminałów. Kameralna sceneria statku w ogóle nie przeszkadza w odbiorze całości, a cała intryga jest bardzo zaskakująca.
Ocena czytelników
4.5

Plusy

  • całość fabuły, umiejętne wstawienie cliffhangerów
  • gra aktorska
  • ciekawi, nieszablonowi bohaterowie
  • kostiumy i klimat rodem z lat 40.

Minusy

  • niektóre efekty CGI wypadają słabo
  • serial jest dostępny tylko z napisami, co może być wadą dla tych, którzy wolą bardziej „słuchać”, niż oglądać

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.