Recenzja do: Arrow (2012 )
Recenzje

Stało się. Po 8 latach widzowie muszą pożegnać się z Oliverem Queenem (Stephen Amell), a prawdopodobnie też z większością jego ekipy. Cały ósmy sezon serialu był non stop napędzany mającym nastąpić kryzysem, który odmienił nie tylko losy zamaskowanego łucznika, ale także pozostałe produkcje ze stacji The CW. Postaram się obiektywnie ocenić, czy ósmy sezon i sam Kryzys jest satysfakcjonującym zakończeniem historii mściciela ze Star City.

Próby powstrzymania kryzysu

Ostatni sezon przygód Olivera Queena zaczyna się dokładnie tam, gdzie twórcy zakończyli finał siódmej serii. Green Arrow wykuje zadania powierzone mu przez Monitora, podróżując przy tym po (wielo)świecie i spotykając różne wersje dawno niewidzianych bohaterów. Od pierwszego odcinka widać, że cały sezon poświęcony będzie pożegnaniu i zakończeniu wielu otwartych rozdziałów. Wypada to miejscami lepiej, miejscami gorzej. Z jednej strony mamy wspólne wątki Mii, Olivera i Williama, z drugiej strony mało przekonującego Tommy’ego Merlyna w roli przeciwnika Arrowa z Ziemii-2. Pierwsze siedem odcinków ósmego sezonu ogląda się z uśmiechem na ustach, pomimo oczywistych i powtarzalnych błędów i zapychających czas antenowy motywacyjnych gadek. Ale widz nie ogląda ich z wypiekami na twarzy, są jedynie sprawnym wstępem do tego, na co The CW przygotowywało widzów przez okrągły rok.

Zbawca 

Arrow Stephen Amell Green Crisis

Ta recenzja byłaby zdecydowanie zbyt długa, gdyby skupiać się na całym pięcioodcinkowym crossoverze, dlatego postanowiłem się skupić na samej postaci Olivera i na jednym odcinku „Arrow”, tym należącym do crossovera. Od finału siódmego sezonu scenarzyści ciągle mówili o wielkim poświęceniu Queena, jakie ma się dokonać w trakcie Kryzysu na nieskończonych Ziemiach. Ostatecznie Oliver poświęcił się dwukrotnie. Najpierw walcząc przeciwko nazgulopodobnym stworzeniom, a następnie jako Specture – stając naprzeciw samego Antymonitora. W wyniku tego wydarzenia świat(y) przedstawiony w serialach The CW czekają zmiany. Ja jednak wychodzę z założenia, że ten szumnie zapowiadany Kryzys powinien doczekać się czegoś innego niż przeniesienie Supergirl i Black Lightninga na Ziemię-Prime. 

„Crisis on Infinte Earths” wydaje mi się chyba jednym z ciekawszych crossoverów, jakie przygotowali dla nas włodarze  The CW, ale nie sposób nie zwrócić uwagi na pewne kulejące aspekty. Pierwszą rzucającą się w oczy rzeczą jest niewielki budżet przeznaczony na efekty specjalne. Pomijając już te nieszczęsne zjawy, które udawało się w zasadzie pokonać pstryknięciem palca, nie można nie powiedzieć o tym, jak źle wyglądały walki w powietrzu, czyli te z udziałem Marsjanina i dwójki bohaterów z dużym „S” na klacie. Przykre było też to, że w trakcie obu potyczek bohaterowie rzucali w powietrze tekstami, których nawet nie chcę powtarzać, żeby się nie ośmieszyć. 
Ósmy odcinek „Arrow” to wciąż dobry odcinek, jeśli lubi się mentorski charakter Specture-Arrowa-Olivera. Szkoda jedynie, że twórcy nie mieli lepszego pomysłu na wykorzystanie nowych zdolności herosa, a skupili się na odgrzewaniu kotletów, przenosząc świadomość postaci do wydarzeń z poprzednich lat. 

2040

Po emocjonującym Kryzysie fani „Arrow” oberwali prosto w twarz odcinkiem pilotażowym nowego serialu, ukrywającym się pod maską produkcji o Zielonej Strzale. Czy był to zły odcinek? W zasadzie nie, muszę przyznać, że miał on więcej sensu niż scenki z przyszłości, którymi raczono nas w siódmym sezonie serialu. Katherine McNamara ma predyspozycje do zastąpienia Amella na stanowisku obrońcy Star City. Problemem dla mnie w tym odcinku był sam antagonista. Nie przekonuje mnie już chyba piąta osoba udająca, że jest Deathstrokiem (a boli to szczególnie dlatego, że samego Slade’a Wilsona (Manu Bennetta) w zasadzie w finałowych odcinkach Arrow nie ma). Sytuację ratuje to, że miejsce wymyślonego naprędce Trevora, w kolejnych odcinkach „Green Arrow and the Canaries” zastąpi JJ. 

Black Canary, Green Arrow, Huntress,

Chociaż przedostatni odcinek „Arrowa” nie wyróżnia się niczym wielkim wśród innych epizodów serialu, to sprawia wrażenie całkiem niezłego pilot nowej produkcji. Nie przekonał mnie jednak wątek Star City jako miejsca wolnego od przestępstw przez 20 lat po śmierci Olivera i szczerze mówiąc wątpię, by twórcy byli w stanie z tego wybrnąć na dłuższą metę.

Finał

Powiedzmy to szczerze - pomimo złączenia losów Olivera z nieznaną nam bliżej postacią Specture, nie będziemy już mieli możliwości cieszyć się z oglądania go na ekranie. Jest to dla mnie poniekąd osobisty cios. Na przestrzeni ostatnich dni musiałem pożegnać trzy seriale, które zrobiły na mnie duże wrażenie - "Arrow", "BoJack Horseman" i "The Good Place". I w każdym wypadku było mi po prostu przykro, że kończy się coś, czemu poświęcałem kilka ostatnich lat. 

Laurel, Katy Cassidy, Arrow, Stephen Amell

Pożegnanie "Arrowa" jest bardzo sentymentalne, chociaż w finałowym odcinku nie brakuje oczywiście rozmów pełnych patosu czy motywujących gadek poklepujących po ramieniu, do których stopniowo nas przyzwyczajono na przestrzeni kilku lat. W tym wypadku jednak jest nieco inaczej, bo to nas twórcy poklepują po ramieniu, a nie bohaterów serialu, a same zakończenia wątków w tym odcinku są bardzo dobrze wyważone. Bardzo miło było ujrzeć na ekranie sceny z bohaterami, których zabrakło na przestrzeni ostatnich sezonów. Umiejętnie wykorzystano wątek odbudowania przez Olivera całego wszechświata, umożliwiając mu swoiste odzyskanie tych, na których mu najbardziej zależało. Widząc sceny z Moirą, Tommym czy pojednanie Roya i Tei, widz mimowolnie się uśmiecha, wiedząc, że tak właśnie powinno wyglądać zakończenie tej historii, jeśli napisałby je sam Oliver Queen. 

Odcinek poświęcony pogrzebowi Arrowa ma jedynie dwa poważne mankamenty. Scenarzyści niejako na siłę starali się zapewnić czas antenowy, dodając na ostatnią chwilę wątek porwania Williama (które nota bene już psuje wizję Star City wolnego od zbrodni), jednocześnie odgrzebując po kilku latach listę Olivera, tak kluczową w pierwszym sezonie. Nie było to potrzebne ani do pokazania heroizmu (i człowieczeństwa) Mii, ani by widzowie mogli ostatni raz zobaczyć ekipę w akcji. Tak samo niepotrzebne były kilkukrotne wtrącenia Diggle’a o tym, że Oliver był jego bratem. 

Coś więcej

 

Finałowy sezon „Arrow” nie był wybitny, zdecydowanie fanom należało się coś więcej. Nie zrozumcie mnie źle, cieszę się, że twórcy odważyli się zakończyć ostatecznie historię Olivera Queena, po tym jak wcześniej dwukrotnie go uśmiercili czy złamali kręgosłup. Dobrze, że ktoś w końcu postarał się też o to, by zakończyć wszystkie zaczęte wątki, chociaż prawdopodobnie wielu postaci z „Arrow” już nigdy nie zobaczymy w serialach The CW. Za dużo tu jednak było nieco powtarzalnych motywów i wszechobecnego patosu. Przewidywalne było również to, że scenarzyści zostawią nas ze swoistym cliffhangerem, tym razem w formie otrzymania pierścienia korpusu Zielonej Latarni przez Diggle’a. 

Przyznam, że finał „Arrow” po prostu nie spowodował u mnie napływu łez do oczu. The CW starało się zrobić z niego swoją wersję Tony’ego Starka z Avengers. Moim zdaniem to się nie udało. Nie pomogło również to nic nieznaczące ostatnie ujęcie kamery oddalającej się od budynku Queen Consolidated. 

Arrow finał pogrzeb Diggle, Mia, Felicity Layla

Czy żałuję jednak, że na przestrzeni ostatnich lat starałem się na bieżąco oglądać potyczki Olivera Queena? Absolutnie nie. Przyniósł mi to, czego jako widz oczekiwałem od serialu o komiksowych bohaterach: dobrze wyreżyserowanych walkach, charyzmatycznych herosów, niezbyt cukierkową wizję miasta czy nieco przytłaczającą ilość Easter eggów, które wciąż ze smakiem się odkrywało. I chociaż przez te osiem sezonów nie sposób było chociaż momentami nie traktować „Arrow” jako guilty pleasure, tak jestem niejako wdzięczny twórcom, że dali nam historię opowiedzianą od początku do końca.
 

Gra aktorska
7
Zdjęcia
8
Muzyka
5
Scenariusz
5
"Arrow" zakończył się w bardzo dobrym momencie, a ósmy sezon okazał się znacznie lepszy od dwóch poprzednich. Chociaż szkoda, że nie będzie nam już dane zobaczyć dalszych losów Olivera Queena, tak cieszę się, że twórcom udało się zgrabnie zakończyć wiele wątków w zaledwie kilku odcinkach
Ocena czytelników
7

Plusy

  • dobrze przygotowanie do Kryzysu i do finału serialu,
  • pożegnanie ze wszystkimi postaciami,
  • ogromna ilość Easter eggów,
  • cliffhanger z Johnem

Minusy

  • wciąż pełno patosu i motywacyjnych przemów,
  • niepotrzebne zapychacze czasu,
  • bardzo ubogie CGI

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Flash

W wyniku porażenia prądem Barry Allen zyskuje niesamowite nadludzkie zdolności, stając się najszybszym człowiekiem na świecie. Nadaje on sobie pseudonim Flash i …


DC's Legends of Tomorrow

Serial oparty na komiksach wydawanych przez DC Comics. Kiedy Ziemi zaczyna grozić wielkie niebezpieczeństwo, Rip Hunter postanawia zebrać grupę superbohaterów i …