Recenzja do: Marvel's Jessica Jones (2015 )
Recenzje

Nadszedł czas pożegnania się widzów z marvelowskimi produkcjami od Netflixa. „Jessica Jones” jako ostatnia ma szansę domknąć swoją historię. Czy jednak ta szansa została dobrze wykorzystana i zapadnie ona w pamięci oglądających na dłużej?

Trzeba przyznać, że pierwszy sezon serialu zawiesił poprzeczkę niebywale wysoko, z którą dalsze części produkcji muszą się zmagać. Wprowadzenie Kilgrave’a sprawiło, że każdy kolejny przeciwnik stawał przed wyzwaniem pokonania postaci, która była nie tylko świetnie i przerażająco napisana, ale i genialnie zagrana. Niestety trzeci sezon, podobnie jak jego poprzednik, nie jest szczególnie blisko sprostaniu wyzwaniu rzuconemu przez pierwszą serię.

jessica jones, marvel, netflix, sezon 3, recenzja

Po ostatnich wydarzeniach sporo zmieniło się w życiu znanych nam bohaterów. Zabicie matki Jessiki przez Trish sprawiło, że relacja przybranych sióstr zdecydowanie się ochłodziła. Pomimo prób nawiązania kontaktu przez sprawczynię wydarzenia, tytułowa bohaterka nie jest gotowa na zbyt szybkie nawiązanie porozumienia, szczególnie w związku z brakiem skruchy u samej Patsy. Podobnie nieciekawie mają się sprawy u Jeri Hogarth, zaczynającej powoli odczuwać symptomy stwardnienia zanikowego bocznego (ALS) czy Malcolma, wplątującego się coraz bardziej w nieczyste zagrania mające na celu wybronienie szemranych klientów kancelarii.

Potrzebna detektyw

Tymczasem Jessica zostaje wciągnięta w nową zagadkę, powiązaną z postacią Gregory’ego Salingera. Ten wyrachowany morderca ma wszystko doskonale zaplanowane i w momencie jakiegokolwiek zagrożenia szybko przejmuje inicjatywę. Jednocześnie zestawienie jego pozbawionej mocy osoby z Jessicą i wykorzystywanie mediów do kontrolowania sytuacji poprzez przedstawianie go jako ofiary zdecydowanie utrudnia pracę znanej detektyw. A ona tym razem nie zamierza uciekać się do żadnych niecnych ruchów i planuje postąpić zgodnie z prawem, mając na uwadze wiarę jaką miała w nią jej matka.

jessica jones, marvel, netflix

Jeden z najczęstszych zarzutów względem produkcji Marvela-Netflixa dotyczy nierównego tempa akcji w sezonie – znaczna część odcinków służy odpowiedniej podbudowie, a dopiero finałowe momenty odpłacają się pełnym wymiarem starć. Wprowadzenie zagrożenia ze strony Salingera następuje tu jednak szybko, a samej jego mrocznej postaci poświęcone są dość wczesne odcinki sezonu. Sprawia to, że po pewnym czasie zbyt długie obserwowanie zabawy Salingera z bohaterami zaczyna być męczące, a wyjście przez nich zwycięską ręką z tego pojedynku wydaje się coraz bardziej nierealne. To co zdecydowanie wychodzi na plus w tym sezonie, to wątki detektywistyczne, pokazujące nam jak dobrze Jessica radzi sobie ze wszelkimi poszlakami, prowadzącymi do odkrycia tajemnic nowego przeciwnika, a to wymagać będzie także i odpowiedniego poszperania w jego przeszłości. Im bliżej jesteśmy końca serialu, tym bardziej spodziewać się możemy nieuchronnego starcia, którego wyniku ciężko być pewnym.

Droga do bohaterstwa

Podczas gdy Jessica stara się bezpiecznie i w dobrym celu wykorzystywać swoje moce, współpracując między innymi bezpośrednio z detektywem Costą przy wykonywaniu spraw pro bono, Trish może wreszcie odkryć swoje możliwości. Nikogo raczej nie zaskoczy, że zapowiedź jej zwinności, którą dane nam było zobaczyć na końcu drugiej serii, dostanie tu odpowiednie rozwinięcie. Nie obędzie się jednak bez ciężkiej pracy i próby znalezienia odpowiedniego wykorzystania nowo nabytych darów. W moim odczuciu finałowy sezon naprawił motywację Trish do potrzeby uzyskania supermocy i możliwości ich wykorzystywania – bo kto nie miał dość jej wybryków w poprzedniej serii.

jessica jones, marvel, netflix, sezon 3, recenzja

Sercem serialu już od samego początku była jednak dość skomplikowana relacja Trish i Jessiki. Obydwie diametralnie różnią się charakterami, przez co zawsze oglądanie ich interakcji tylko zyskuje na znaczeniu. Wyrwę w ich stosunkach nie tak łatwo jest załatać, jednak wspólna sprawa i potrzeba uzyskania pomocy przy jej rozwiązaniu ponownie zbliża kobiety, powoli odbudowując ich przyjaźń. Ich trudne stosunki są niejako centrum tego sezonu, często stając się motywacją dla wydarzeń, za którymi stoją. Pojawia się też ciekawie zarysowany konflikt dotyczący samego podejścia do superbohaterstwa, o którym każda z nich ma trochę inne wrażenie.

Nie brakuje tu ładnych kadrów, a jednocześnie znowu narzuca się to porównanie do początku serialu, w którym doświadczyć mogliśmy świetnej zabawy z kolorami. Ciężko przyczepić się do gry aktorskiej, gdyż wszyscy radzą sobie świetnie, szczególnie odtwórczyni tytułowej roli, Krysten Ritter. Trochę niekoniecznie trafiona zdaje się być rola młodej Trish we flashbacku, prezentująca początek jej kariery. Powracają znane motywy muzyczne, ale jest ich stosunkowo niewiele.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
5
Finałowy sezon serialu stara się naprawić wątki swojego poprzednika, radząc sobie z tym całkiem dobrze. Brakuje tu jednak czegoś, co byłoby w stanie przyciągnąć widza na dłużej. Ostatecznie produkcja serwuje niekoniecznie satysfakcjonujące zakończenie, szczególnie z wiedzą, że to już koniec historii tych bohaterów.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • zaprezentowanie nowych, ciekawych mocy
  • powrót znanych elementów – klimatu noir oraz muzyki
  • detektywistyczne aspekty serialu
  • rozwój postaci Jessiki
  • mocny plot twist

Minusy

  • dość otwarte i niekoniecznie satysfakcjonujące zakończenie serialu, a co dopiero uniwersum Marvela-Netflixa
  • niektóre wątki poboczne wydają się całkiem niepotrzebne – choćby związki Malcolma
  • odtwórczyni młodej Trish wypada nieprzekonywująco w swojej roli
  • nie jest w stanie dorównać pierwszemu sezonowi
  • nierówne tempo akcji

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Marvel's Jessica Jones

Serial luźno oparty o komiks wydany pod znakiem Marvela. Tytułowa bohaterka przeszła załamanie nerwowe po nieudanej akcji. Dziewczyna postanawia zerwać z łatką …


Aktualności