Recenzja do: Supergirl (2015 )
Recenzje

Przyznajmy szczerze, nikt nie ogląda seriali należących do Arrowverse dlatego, że są wybitne. Zdecydowana część widowni decyduje się na oglądanie tych produkcji ze względu na dużą ilość akcji, liczne easter eggi czy dla scen walki. „Supergirl” od dawna jest moim najmniej ulubionym serialem z tego uniwersum, jednak jak wiemy, co sezon bardzo dużo się zmienia. Czy trzeci sezon przygód kobiety ze stali wyszedł dobrze? Moim zdaniem nie i chętnie przedstawię swoje argumenty.

Pierwszy sezon „Supergirl”, realizowany przez CBS, wyglądał jak daleki kuzyn „Arrow” czy „The Flash”, a przez ekran można było wyraźnie odczuć niski budżet. Niemniej historia całkiem dobrze przyciągała do ekranu. Na uwagę przede wszystkim zasłużył wtedy odcinek z udziałem Flasha. Po przejęciu serii przez CW, drugi sezon okazał się być nieco lepszy od poprzedniego, wprowadzając nieco nowych postaci i miejsc. Co jednak można powiedzieć o najnowszych odcinkach? Według mnie nie zrobiono niczego, co mogłoby pomóc serialowi, a część odcinków działała na mnie usypiająco. 

Śmieszne minki i nic poza tym

Minusem tego serialu jest na pewno zasadniczo średnia gra aktorska. O ile aktorzy grający Winna czy Mon-Ela stanęli na wysokości zadania i sceny z nimi ogląda się z przyjemnością, tak nie można tego powiedzieć o reszcie aktorów. Niestety według mnie najgorzej wypada postać tytułowa i grająca ją Melissa Benoist. Jej dwie skrajne osobowości całkiem dobrze wypadały w poprzednich sezonach, jednak w najnowszych odcinkach czegoś zabrakło i aż dziw, że Lena Luthor jeszcze nie zorientowała się, kim tak naprawdę jest Supergirl. Największą wadą Benoist jednak moim zdaniem jest bardzo ograniczona mimika i słabe przekazywanie emocji. Kara Danvers w jej wykonaniu często wygląda jak obrażona trzynastolatka. 

Supergirl, sezon 3, recenzja

Kiepskiej grze aktorskiej nie pomógł również scenariusz. W trakcie trzeciego sezonu nagle zakończono bardzo nijaki związek Maggie i Alex. Nie byłoby to złym rozwiązaniem, gdyż większość scen z ich udziałem nie przynosiła niczego ożywczego do serialu, jednakże skończyło się to w taki sposób, że z produkcji odeszła postać Maggie, która była znacznie ciekawsza niż postać siostry Supergirl. Niestety zapowiada się na to, że nadchodzący sezon czwarty skupi się w jakimś stopniu na rozwijaniu postaci Alex i ukazaniu jej z perspektywy potencjalnej matki.

Dużo hałasu o nic

Zdaję sobie sprawę, że Supergirl jest kierowany do nieco innej grupy odbiorców niż „The Flash” czy „Arrow”. Problem jednak polega na tym, że twórcy poprzez próbę uczłowieczenia postaci Kary przesadzili pod względem niektórych emocji. Spora część początkowych odcinków jest przez to poświęcona na bezsensowne zawodzenie nad utratą Mon-Ela i wypłakiwanie się rękaw innym postaciom. Pokazuje to co prawda superbohaterkę z różnych perspektyw, jednak nie ogląda się tego zbyt przyjemnie, gdy serial zamienia się w młodzieżową dramę.

Supergirl i Alex, recenzja, Supergirl, sezon 3, recenzja

Początkowo dobrze zapowiadający się wątek Samanthy/Reign niestety nie przetrwał próby czasu. Wprowadzenie postaci było bardzo intensywne i dobrze zaplanowane, jednak scenarzyści zmarnowali potencjał postaci. O ile samo przetrzymywanie Sam przez Lenę było bardzo ciekawe, tak Reign tak naprawdę się nie wykazała jako złoczyńca, dając się bardzo szybko pokonać, chociażby przez dwa kawałki peleryny. 
Niewątpliwym plusem tego sezonu jest wątek J’onna. Marsjanin musi się zmierzyć z sytuacją bardzo trudną, kiedy to jest bliski stracenia ojca, niedługo po tym jak go odnalazł. Relacja J’onna i M’yrrna jest poprowadzona bardzo konsekwentnie, przez co mam wrażenie, że twórcy doskonale znają wpływ demencji na życie starszych osób.

Niewiele pożywki dla geeka

Arrowverse przyzwyczaił nas do zgrabnego wplatania easter eggów w fabułę. W obecnym roku najlepiej wychodziło to Legendom, które to nawet  nie omieszkały w trakcie sezonu doprowadzić do drobnego manifestu politycznego. „Supergirl” po prostu tego nie ma. Twórcy wydają się zapominać o istnieniu całego uniwersum DC Comics, nie wrzucając w całym sezonie właściwie żadnego nawiązania popkulturowego. Szkoda przede wszystkim całkiem dobrze wykreowanego wizerunku serialowego Supermana, którego próżno szukać na ekranie.

Czy może być gorzej?

Mon El, recenzja, Supergirl, sezon 3, recenzja

Trzeci sezon „Supergirl” oglądałem ziewając. Niestety najnowsze informacje na temat serialu nie wróżą niczego dobrego produkcji. Jeremy Jordan, David Harewood i Chris Wood (serialowi Winn, J’onn i Mon-El) prawdopodobnie nie wrócą zbyt szybko (o ile w ogóle) na plan, a trzeba przyznać, że byli jednymi z lepiej wykreowanych postaci. Czy nadchodzący sezon obroni się pod względem bohaterów i historii? Zobaczymy już jesienią.


 

Gra aktorska
3
Zdjęcia
5
Muzyka
4
Scenariusz
2
Niestety trzeci sezon mnie zawiódł. Co gorsza, kolejny może być jeszcze gorszy...
Ocena czytelników
7.5

Plusy

  • postać Mon-Ela,
  • wątek J'onna i jego ojca

Minusy

  • gra aktorska
  • słaby złoczyńca
  • dziecinny charakter

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Supergirl

Kuzynka Supermana, Kara, została wysłana na Ziemię z Kryptonu. W rodzinie zastępczej uczy się władać posiadanymi mocami, trzymając je jednocześnie w tajemnicy. …