Recenzja do: Stranger Things (2016 )
Recenzje

Są tylko jedne takie dzieciaki, które naprawdę potrafią wyłączyć logiczne myślenie, jednocześnie zachowując zimną krew i zagłuszyć instynkt przetrwania żądzą przygód, a wpakować się w tarapaty na miarę apokalipsy. Oczywiście mowa o czwórce z Hawkins (choć w zasadzie grupa mocno się rozrosła od pierwszego sezonu), która powróciła w najnowszym, emocjonującym do granic możliwości sezonie „Stranger Things”.

Kończy się szkoła, a czas znika

W Hawkins minęło na tyle dużo czasu, odkąd potwory zaglądały do okien, że wszyscy zdążyli się uspokoić i zapomnieć o kłopotach. Wszyscy bohaterowie w pełni korzystają z wakacji, beztrosko oddając się małomiasteczkowej rozrywce. Dustin wraca z obozu, podczas którego poznał dziewczynę idealną, w której istnienie nikt nie chce uwierzyć. El razem z Mikiem spędzają tak dużo czasu razem, że zaczyna to solidnie denerwować ich otoczenie, szczególnie podirytowany tym stanem okazuje się być nadopiekuńczy „tatusiek” – Jim Hooper. Lucas również przebywa ze swoją dziewczyną Max. Will czuje się najbardziej odosobniony z całej czwórki, nie mogąc pojąć jak bardzo dziewczyny zniszczyły ich idealną paczkę. Z kolei starsi uczniowie, którzy ukończyli już swoją edukację w liceum, znajdują prace dorywcze, aby w trakcie wakacji zarobić jak najwięcej na studia. Nie znaczy to jednak, że przez nowe obowiązki znikną z pola widzenia, o nie! Również oni mieli czynny udział w ratowaniu świata.

W Hawkins pojawia się również nowe centrum handlowe, które okazuje się być nie tylko katastrofą ekonomiczną dla śródmiejskich sklepików, ale również źródłem apokalipsy. Rosjanie chcą otworzyć pod nim nowy portal między światami, dzięki czemu Łowca Umysłów może odbudować swoją siłę i zaatakować ponownie.

Stranger Things, sezon 3, Netflix, Max, Eleven, Mike, Lucas

Pierwszą z rzeczy, która mnie wybitnie uderzyła w tym seriali i okazała się być naprawdę dezorientująca, jest to, że w zasadzie przez cały sezon naprawdę bardzo trudno wyczuć jest w jaki sposób płynie czas w tej historii. Kiedy kończy się jeden dzień i zaczyna kolejny. Gdyby nie zmiana strojów bohaterów oraz wzmianki o porach poprzednich wydarzeń, byłabym skłonna uwierzyć, że znajdujemy się cały czas po drugiej stronie, a czas został pochłonięty przez twórcę alternatywnej rzeczywistości.

Błagam, połączcie w końcu swoje siły

Jedną z prawdopodobnie najbardziej frustrujących rzeczy podczas całego sezonu jest obserwacja jako osoba trzecia poczynań wszystkich bohaterów niezależnie. Widzimy co dzieje się u Hoopera oraz Joyce, w jakie kłopoty wpakował się Dustin lub co takiego odkryła Nancy. I ta nieziemsko obezwładniająca bezradność, która spowodowana jest świadomością, że gdyby tylko jedni wiedzieli co dzieje się u drugich, to ich zadanie byłoby znacznie ułatwione. To sprawia, że nie da się z dystansem oglądać całego sezonu.

To uczucie ciągłego niepokoju i frustracji nie jest jedyną silną emocją podczas seansu. Twórcy nie stronią od zapalników wywołujących naprawdę skrajne reakcje u widza. Zakrawający o groteskę tragizm sytuacji to specjalność tego sezonu. Nie dość, że najbardziej dramatyczna walka odbywa się zaraz obok radosnego festynu w dniu uczczenia niepodległości Stanów Zjednoczonych, to jeszcze okazuje się, że pod tym małym i niepozornym miasteczkiem znajduje się tajna baza laboratoryjna Rosjan. Istny festiwal skrajności. Nie zabrakło śmiechu, ale również polały się łzy, które nie sposób było pohamować.

Nie da się ukryć, że braciom Duffer nie zabrakło kreatywności podczas tworzenia obrzydliwych scen. Są odcinki, których zdecydowanie nie polecam oglądać podczas jedzenia czegokolwiek. Choć poprzednie sezony nie były do końca family friendly ze względu na całkiem sporą ilość przemocy, była jednak ona równoważona dość mocną dawką „cukierkowej” otoczki, która mam wrażenie nie pozwalała na przełamanie pewnej granicy obrzydliwości. Tym razem została ona solidnie przekroczona. Na ekranie nie brakuje wybuchających szczurów, bliżej niezidentyfikowanych mazistych substancji pełzających i wydających okropne dźwięki oraz, co najważniejsze, samego odrodzonego ze złupionych ciał Łupieżcy Umysłów – króla ohydy.

Stranger Things, Sezon 3, Billy, Mind Flayer

Rozpłyńmy się w amerykańskich latach 80.

Mogę oficjalnie powiedzieć – zakochałam się w klimacie tego serialu. To co było wyraźnie ukazywane, ale jednak nieco dozowane przez poprzednie dwa sezony, zostało wręcz wylane wiadrami na widza w najnowszym sezonie. Witamy w latach 80. wyjętych wprost z amerykańskiego snu! Kiczowaty przepych, bogactwo kolorów, pełna baza kultowych słodyczy oraz przekąsek, a to wszystko okraszone jeszcze hucznym festynem z okazji dnia 4. lipca. Czy mogło być bardziej dobitnie?

Choć sama nie należę do pokolenia, które mogłoby pamiętać lata 80., szczególnie te amerykańskie, to przez cały odcinek czuję autentyczne i niejasne wrażenie jakbym wróciła do tych niepowtarzalnych czasów. Dopracowany w najmniejszych detalach klimat można chłonąć, a nawet utopić się w nim bez pamięci. Nie brakuje takich smaczków jak przykładowo wiszący na ścianie plakat pierwszej płyty Metalliki, która wydana została dwa lata przed czasem akcji sezonu oraz wielu innych mrugnięć okiem nie tylko do fanów muzyki tamtych lat, ale również amatorów nauki. Nie można nie wspomnieć o strojach bohaterów, które niejedna dziewczyna w tych czasach chętnie przyjęłaby do swojej szafy. Do tego soundtrack łapiący za serce dosłownie każdego, kto choć trochę kojarzy twórczość artystów tamtych lat.

Piękni jak z obrazka

Mimo młodego wieku i stosunkowo niedługiego stażu pracy młodzi aktorzy spisali się niesamowicie w budowaniu serialu od samego początku. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj Millie Bobby Brown. Charakter Eleven ewoluował z sezonu na sezon, przez co sama aktorka musiała dostosowywać się do tych zmian. Brown podeszła do tematu naprawdę profesjonalnie, dzięki czemu można było poczuć prawdziwą autentyczność w tym co robi. Również starsi artyści spisali się na medal. Osobiście jestem zachwycona odtworzeniem roli Joyce i Jima przez Winonę Rider oraz Davida Harboura. Ich występy, mimika, kreatywność w podejściu do bohatera i przede wszystkim bijąca z postaci szczerość łapały mnie za serce za każdym razem, gdy pojawiali się na ekranie. Z kolei Dacre Montgomery spisał się rewelacyjnie jako zabójczo przystojny, słodko-mroczny Billy. Jedyną osobą, do której mogłabym mieć większe uwagi jest odtwórczyni roli Nancy - Natalia Dyer. Wyjątkowo nie przypadła mi do gustu jej interpretacja postaci, moim zdaniem zagrała bardzo drętwo i bez wyrazu, przez co sama bohaterka straciła na wartości.

Stranger Things, sezon 3, Netflix, Jim, Joyce

Jest jeszcze jedna rzecz, na którą koniecznie muszę zwrócić uwagę poruszając temat bohaterów oraz ogólnej estetyki serialu. Dopiero w tym sezonie zwróciłam na to uwagę i niestety nie jestem w stanie przypomnieć sobie jak wyglądała ta kwestia w poprzednich sezonach, ale z całą pewnością podczas rewatchu zwrócę na to szczególną uwagę. Chodzi o grę światłem, którą widać szczególnie w momentach, kiedy postacie znajdują się w ciemniejszych pomieszczeniach. Dawno nie widziałam produkcji, w której to właśnie kolor oświetlenia i sposób w jaki pada ono na obiekty decyduje w tak znaczącym stopniu o uzyskanym efekcie wizualnym. Jestem zauroczona tym, jak bardzo dopracowano tutaj tę kwestię i zadbano, aby to właśnie światło grało równie ważną rolę w budowaniu świata przedstawionego co bohaterowie czy muzyka. 

Nie da się ukryć, że szał lat 80. powraca nie tylko w modzie oraz muzyce. Bracia Duffer idealnie wbili się ze swoją produkcją w ramy najnowszych trendów. Oglądając odczuwałam, że klimat ten swoją estetyką i dopracowaniem pasuje całkiem mocno „pod Instagrama”. Nie zrozumcie mnie źle, nie odbieram tego jako negatywną cechę, wręcz przeciwnie, możliwość umieszczenia niemal każdego zdjęcia na blogowej tablicy bez obaw jest nie lada wyczynem. Oznacza to, że nie tylko twórcom nie zabrakło solidnego researchu, ale również zadbali o najmniejsze detale, czyniąc produkcję wizualnie małym dziełem sztuki.

Serial dostępny na platfornie Netflix.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
10
Muzyka
9
Scenariusz
9
Dustin, Mike, Will i Lucas powracają w nowym pełnym emocji sezonie „Stranger Things”, który moim zdaniem można uznać za najlepszy popis twórców tego serialu. Przepełniony jest w każdej kwestii klimatem lat 80., a genialne rozwiązania fabularne cały czas podtrzymują najwyższy poziom rozrywki.
Ocena czytelników
9

Plusy

  • wartka akcja
  • bliższe spojrzenie na Łupieżcy Umysłów
  • świetna gra światłem
  • dopracowanie najmniejszych szczegółów wizualnych
  • na ogół naturalna gra aktorska oraz rozwój postaci

Minusy

  • postać Nancy oraz gra aktorska Natalii Dyer
  • zaniedbanie ukazania czynników określających porę dnia oraz upływający czas

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Stranger Things

Akcja serialu rozgrywa się w 1983 roku w stanie Indiana, USA. W spokojnej, podmiejskiej dzielnicy ginie chłopiec. Przyjaciele, rodzina i policja zaczynają poszukiwania, …


Aktualności