Recenzja do: 3% (2016 )
Recenzje

W świecie radykalnie podzielonym między bogatych i biednych władza wydaje się mieć zdolność do skorumpowania każdego. Brazylijscy twórcy po raz kolejny przenoszą nas do swojej przeraźliwej dystopii, gdzie tylko niewielki odsetek populacji ma możliwość przeżycia. Pytanie tylko czy najnowszy sezon przeszedłby jakikolwiek Proces?

Nowy „wspaniały” świat

Podoba mi się to, że twórcy bardzo sprawnie ciągną konwencję ze zmianą głównego tła dla serialowych wydarzeń. Podczas gdy pierwszy sezon opierał się przede wszystkim na Lądzie i zmaganiach 20-latków z Procesem, drugi niejako dał nam szerokie wyobrażenie tego, jak wygląda życie po udaniu się na Wyspę. Trzecia odsłona serii bez chwili zastanowienia wprowadza nas w rzeczywistość ludzi zamieszkujących Muszlę – alternatywę stworzoną przez Michele (Bianca Comparato) wskutek wydarzeń z finału poprzedniego sezonu. Nie skupiono się tu na samym starcie nowej społeczności, a zaprezentowano nam budynek, który powstał w ciągu poprzednich miesięcy, wbijając nas w środek akcji. Początkowo ciężko jednak mówić tej o akcji – przez ten rok nie wydarzyło się w zasadzie nic, co jest dość dziwne, patrząc na dynamiczny charakter poprzednich sezonów. 

Michele i Rafael - 3%

Brak charyzmy

Może nieco przesadziłem, w trakcie tego roku wydarzyła się jedna istotna rzecz – umarł Fernando (Michel Gomes), inwalida, który był jedną z ciekawszych postaci w serialu. I nie byłoby to niczym dziwnym, gdyby nie to, że wydarzyło się to poza ekranem, a jedyne, co pokazali nam twórcy, to mgliste i poucinane przebłyski sceny jego śmierci czy wózek inwalidzki, który na początku sezonu z niewiadomych przyczyn przedstawiono jako swego rodzaju obiekt kultu. 

Jest to jednak na tyle dziwne zagranie, że chodzi tu o postać niejako napędzającą akcję. Zamiast tego na ekranie pojawiła się masa bohaterów bez charyzmy i zupełnie nijakich, których nie jesteśmy w stanie nawet zapamiętać, gdyż brak im jakiejkolwiek wyrazistości. Jedyna nadzieja w postaciach Joany, Michele, Marco i Rafaela, i chociaż starają się, by zająć nas swoimi intrygami, nie za bardzo się to udaje.

Nie ma tu miejsca na logikę

Społeczność Muszli - 3%

To, co szczególnie boli w trzecim sezonie, to świadomość tego, że mieszkańcy Lądu nie nauczyli się niczego na temat tego świata przez ponad 100 lat. Zresztą tak jak scenarzyści tworzący ten serial, zdający się nie rozumieć własnego dzieła. Pierwszy sezon wyraźnie pokazywał nam, że nie każdemu można ufać w tej rzeczywistości, gdzie ludzie są pozbawieni podstawowych środków do życia. Najnowsze odcinki sugerują wszakże, że bohaterowie już dawno zapomnieli o jakiejkolwiek formie ograniczonego zaufania. Jako efekt takich działań otrzymujemy tu chociażby scenę z pierwszego odcinka, kiedy to Joana, członkini Celu, zostaje poprowadzona do głównego generatora po samym pojawieniu się w Muszli, bez chwili zastanowienia ze strony jej przewodnika. Kolejnych absurdów długo szukać nie trzeba: społeczeństwo przedstawione w serialu zdaje się mieć naprawdę rozwiniętą technologię czy medycynę, jednak nikt z nich nie wydaje się świadomy tego, że chociażby kilka osób nie powinno korzystać z tego samego noża do wycinania spod skóry swoich implantów. Dorzućmy jeszcze do tego fakt, że najważniejszy element Muszli – kolektor na wodę – obsługiwany jest przy użyciu korby pomimo obecności w serialu dronów i innych cudów techniki. 

Powtórki z rozrywki

Tak, to prawda, trzecia seria pokazuje nam Muszlę, stworzoną przez Michele jako alternatywa dla tych, którzy nie znaleźli się w gronie 3% populacji, która zdołała przetrwać Proces. Mimo tego od pierwszego odcinka natrafiamy na odgrzewane kotlety. Wszystko jest dobrze aż do pierwszego kryzysu (bo kto przecież spodziewałby się burzy piaskowej na pustyni). Michele bardzo szybko dochodzi do wniosku, że Muszla jest w stanie się odbudować, jeżeli zajmie się tym odpowiednio mała grupa ludzi, więc bez wahania podejmuje się przeprowadzenia selekcji wewnątrz tej społeczności. Przez takie decyzje Joana natychmiastowo nazywa ją Nowym Ezequielem. Ciężko tu jednakże o „nowość” – scenarzyści cały czas wałkują w najnowszych odcinkach to, co znamy z poprzednich odsłon. Znowu mamy potajemny spisek i grupę sabotażystów, ponownie pokazany jest opór względem systemu, po raz kolejny dochodzi do wybuchów gniewu w przypadku niezaliczenia zadania. Sama selekcja wewnątrz Muszli jest przewidywalna i nudna, jakby Michele była tak bystra, jak przysłowiowa woda w „Muszli” klozetowej. 

Joana na pustyni - 3%

Pomimo że poprzednie dwa sezony oglądałem z niemałym zainteresowaniem i podobało mi się to, że mieliśmy możliwość zobaczenia czegoś z innego regionu świata, wolałbym, by serial nie doczekał się kolejnej odsłony. Trzecia seria zepsuła moim zdaniem potencjał poprzednich, a kontynuacja prawdopodobnie tylko zaszkodzi. Myślę, że ludzie, którym podobała się gra aktorska Bianki Comparato czy Rodolfo Valente, mogą mieć jedynie pretensje do twórców za to, co zrobiono z ich ulubionymi bohaterami. 

Gra aktorska
5
Zdjęcia
6
Muzyka
4
Scenariusz
2
Trzecia odsłona nie przypadła mi do gustu, pełna jest powtórzeń i błędów logicznych. Ciężko też jakkolwiek przyzwyczaić się do nowych postaci, które wciśnięto na siłę by zapełnić jakoś przestrzeń wewnątrz Muszli.
Ocena czytelników
6.5

Plusy

  • schludne przestrzenie

Minusy

  • brak logiki,
  • powtórki,
  • niewyraziste postaci

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.