Recenzja do: The Kominsky Method (2018 )
Recenzje

Pierwszy sezon produkcji Chucka Lorre’a został bardzo dobrze przyjęty przez publiczność Netflixa. Lorre stworzył serial, który – aż chciałoby się powiedzieć – był powiewem świeżości o starości. W sezonie drugim niezastąpieni Sandy Kominsky (Michael Douglas) i Norman Newlander (Alan Arkin), postawieni są przed nowymi wyzwaniami i sytuacjami, w których pierwszą rzeczą do zrobienia będzie telefon do przyjaciela. Duet po raz kolejny sprawdza się rewelacyjnie. Pomiędzy aktorami doskonale wyczuwalna jest ta słynna chemia, która napędza ich dialogi i sprawia, że są one niesamowicie realistyczne. Lorre napisał scenariusz, który nie dość, że jest zabawny, to jeszcze naturalny i życiowy. “Bawi i uczy” – tak to szło?

O tym, co nas trzyma za nogawkę spodni i nie pozwala ruszyć dalej

 

Jeśli chcielibyśmy rozrysować sobie fabułę „The Kominsky Method”, to poprzedni sezon dostałby ciemnofioletową strzałkę z napisem PRZESZŁOŚĆ. Widzowie spotykają głównych bohaterów w momencie, kiedy jednemu z nich umiera wieloletnia partnerka życiowa. Norman uczy się żyć bez ukochanej żony, ale jednocześnie nie potrafi funkcjonować bez rozmów z nią i bez niej samej, co skutkuje wyimaginowanymi, aby nie powiedzieć, urojonymi, sesjami dyskusji pomiędzy małżonkami. Do worka smutków swoje trzy grosze dorzuca postać córki pary – Pheobe – która boryka się z problemem uzależnienia. Nie potrafiąca samodzielnie i odpowiedzialnie funkcjonować, dziewczyna staje się kolejnym czynnikiem, który zatrzymuje Normana w miejscu. Sam Kominsky również nie rusza się zbyt daleko poza strefę własnego ja.

The Kominsky Method, Netflix

 

Mówi się trudno i płynie się dalej

 

Teraz to wszystko należy podkreślić grubą kreską, napisać „SEZON 2” i dorysować zieloną strzałkę ze słowem PRZYSZŁOŚĆ. Fabuła w najnowszych odcinkach zmienia się w taką, która w końcu patrzy w przód. Droga Newlandera krzyżuje się z jego sympatią sprzed blisko pięćdziesięciu lat (w tej roli przeurocza Jane Seymour). Mężczyzna staje przed serią pytań m.in. o to, czy jest gotów wejść w nową relację, czy w ogóle ma prawo to robić? Do rewolucji w życiu Normana dochodzi jeszcze kolejna próba wyjścia na prostą Pheobe. Grana przez Lisę Edelstein postać za wszelką cenę stara się udowodnić ojcu, że tym razem się jej uda, że zerwie z nałogiem i wynagrodzi mu te wszystkie krzywdy, jakie wyrządziła. I spośród ogromu pytań i wątpliwości zajmujących jego głowę, gdzieś tam w końcu pojawia się światełko nadziei. Zmiany zachodzą również w życiu Sandy’ego. Na zajęciach aktorskich udaje mu się przełamać bariery spowodowane traumą u jednej z uczestniczek kursu, dzięki czemu aspirująca aktorka może stać się jeszcze lepszą w swoim fachu. Sandy poznaje również partnera swojej córki (tutaj do obsady dołączył znany m.in. z roli dr. Sama Owensa w „Stranger Things” Paul Reiser), który jak się okazuje, bliższy wiekiem jest do starego Kominsky’ego, niż do Mindy (Sarah Baker). Wybranek dziewczyny okazuje się mieć już różnego rodzaju problemy zdrowotne, plus nachodzą go myśli o tym, co tak naprawdę osiągnął w swoim życiu – albo raczej czy osiągnął cokolwiek? W przypadku Sandy’ego, jak i wspomnianego wyżej wybranka Mindy, przyszłość jest jeszcze niepewna. I chociaż znajduje się jeszcze za szarą mgłą, to wiemy, że tam jest.

 

Alan Arkin na prowadzeniu

 

W przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, tym razem to Norman, nie Sandy, gra pierwsze skrzypce. Uszczypliwe komentarze bohatera odnośnie otaczającego go świata i sensu jego egzystencji, były moją ulubioną częścią scenariusza. Oczywiście momentami nachodziły one na granicę moralności i przyzwoitości (np. przemyślenia Normana o możliwości stania się osobą uzależnioną od opium, byle tylko mieć jakiś cel w życiu), jednak podane były w tak bezpretensjonalny sposób, że ciężko by było doszukiwać się w nich jakiegoś problemu. Duet aktorski Arkina i Douglasa jest czymś absolutnie rewelacyjnym i życzę wszystkim serialowym i filmowym twórcom, aby w ich ręce trafiali tak wspaniali aktorzy, jakimi są Alan Arkin i Michael Douglas. Mając takie nazwiska na liście obecności nie sposób nie zrobić czegoś fantastycznego. Po pierwszym sezonie chyba nikogo nie zdziwił Złoty Glob, którego posiadaczem został Douglas. Bardzo mocno trzymam kciuki, że w niedalekiej przyszłości odtwórca roli Normana również zostanie za nią nagrodzony.

The Kominsky Method, Netflix

 

Na zawsze i na wieczność

 

Tym, co od pierwszego odcinka serii niezmiennie wzrusza mnie najbardziej, jest przyjaźń Sandy’ego i Normana. Każdy mały zwyczaj, każdy obiad w tej samej restauracji z tą samą obsługą kelnerską i napojami, każdy jeden telefon z prośbą o poradę. I chociaż wydawać by się mogło, że to wszystko jest bardzo schematyczne, bo ileż można telefonować do jednej osoby, to nie musicie się obawiać, to gra, słowo daję. Rozmowy telefoniczne, zwłaszcza prowadzone ze strony Normana, który chyba za każdym razem się przedstawia, nawet jeśli to on ten telefon wykonuje, są wybitne. Potrafią być tak samo śmieszne, jak poważne i pokazujące bliskość, która jest pomiędzy przyjaciółmi. Sobie i wam życzę takiej przyjaźni, jak ta łącząca naszych dziadków.

 

Co mnie cieszy mniej i bardziej

 

„The Kominsky Method” to przeplatająca wesołość i smutek opowiastka o tym, jak życie może wyglądać na starość, jeśli udało ci się wdrapać na jakiś wyższy szczebel zawodowy, masz najlepszego kumpla pod słońcem i córkę, która woli starszych. W drugim sezonie bardzo cieszy mnie fakt, że twórcy zdecydowali się wejść trochę głębiej w historię bohaterów drugoplanowych, zwłaszcza uczestników zajęć aktorskich, chociaż nie ukrywam, radowałabym się jeszcze bardziej, gdyby samego tematu aktorstwa było tu trochę więcej. Falę radości przyniosłoby mi również rozbudowanie postaci Mindy, która niby jest z nami od samego początku, jednak po dwóch sezonach nadal niewiele o niej wiemy. Moim małym marzeniem byłoby też zwiększenie roli Emily Osment, która pojawia się tutaj jako Theresa – jedna ze studentek Sandy’ego. Od czasów Disney’owskich produkcji aktorka nie zagrała żadnej bardziej znaczącej roli, a talentu absolutnie nie można jej odmówić.

Serial dostępny na platformie Netflix.

Gra aktorska
9
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
8
Śmiech przez łezki, ale w bardzo wyważony sposób. Mam nadzieję, że w przyszłości twórcy rozwiną wątki postaci pobocznych, bo jakkolwiek uwielbiam główny duet, to chciałabym poznać lepiej pozostałych bohaterów.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • komentarze Normana
  • duet Norman x Sandy
  • scenariusz
  • dialogi
  • scena z łamaniem traumy podczas zajęć aktorskich

Minusy

  • nadal nie rozwinięty wątek Mindy oraz studentów aktorstwa
  • niekiedy powtarzające się żarty
  • brak zaskoczenia

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.