Recenzja do: Grey's Anatomy (2005 )
Recenzje

Za nami finał 15. już sezonu medycznej dramy „Grey's Anatomy”. Shonda przyzwyczaiła nas, widzów, że lekarzy z jednego z miejscowych szpitali może spotkać dosłownie wszystko – szalony strzelec, porażenie prądem, katastrofy lotnicze, kraksy samochodowe, utonięcia, bomby – do wyboru, do koloru. Nie inaczej było i w tym sezonie – dość wspomnieć huragan i mgłę – choć trzeba przyznać, że tegoroczny finał był jednym z najłagodniejszych, bo nikt nie umarł. Chyba ;)

Można kpić, można się śmiać z tasiemcowatości, wpadek scenarzystów i ich sklerozy, można i wkurzać, że fajne seriale są kasowane, a takie „Grey's Anatomy” wciąż dostaje nowe sezony (w zeszłym roku ogłoszono, że 16. sezon ma być ostatnim; w tym roku sezon 15. nie tylko dostał dodatkowe odcinki, ale też i kolejny, 17. sezon). Shonda Rhimes nigdy nie ukrywała, że jej ambicją jest pobić kultowy „ER” („Ostry dyżur”), liczący sobie 15. sezonów i 334 odcinki – no cóż, nie tylko udało jej się pobić ów rekord, ale także przejąć tytuł najdłużej emitowanego serialu medycznego w telewizji amerykańskiej. I choć do pobicia rekordu brytyjskiego serialu „Casualty” (33. sezony, 1127 odcinków) jeszcze „troszkę” jej zostało, to Shonda wiele razy pokazała, że stać ją na wiele – także jeśli chodzi o kreatywność i wymyślanie najróżniejszych scenariuszy – więc nie zdziwię się, gdy za dwa lata usłyszymy, że Greysi dostali kolejne i kolejne sezony.

Love in an elevator

Sezon 15. szumnie zapowiadano, że będzie sezonem miłości. Poturbowana życiowo Meredith, wciąż cierpiąca po stracie swego McDreamy'ego [ach <3], kończy swą żałobę i rusza dalej, otwarta na nowe znajomości i to, co życie ma jeszcze do zaoferowania. Pocałunek Andrew DeLuki, nieoczekiwany i niespodziewany, staje się pewnego rodzaju wyzwalaczem emocji, które do tej pory były przez Mer tłumione czy po roznieceniu wygaszane (tak, Riggs, o tobie mówię!). I oto nadchodzi nowy sezon, który już na początku daje nam sceny miłosne nie z jednym, nawet nie dwoma, ale trzema bohaterami (Andrew, Link, Jackson, a wszystkiemu przypatrywał się Tom). Mało tego – mamy znaną z wcześniejszych sezonów sytuację, gdy o Mer stara się dwóch mężczyzn, Mer umawia się z jeszcze zupełnie innym, by w finale powiedzieć jednemu z nich „kocham cię”.

Crazy little thing called love

Poprzedni sezon zakończył się ślubem Jo i Alexa, a także pocałunkiem Andrew DeLuki i Meredith Grey – pocałunkiem o tyleż zaskakującym, co zupełnie niespodziewanym, biorąc pod uwagę wcześniejszą gorącą i namiętną relację z byłą (?) dziewczyną DeLuki, Sam Bello, a także późniejszą depresję Andrew po deportacji Sam. Choć należę do osób, które niemal wszędzie węszą miłostki, tak tutaj byłam tą sceną całkowicie zaskoczona. Ale w sumie często tak bywa, że dwoje ludzi po różnych zawirowaniach losu są w tym samym miejscu i czasie, by się odnaleźć. Tylko czy nie mógł to być nieodżałowany McKidney, czyli dr Nick Marsh?

Albo Will Thorpe, który jeszcze w 12. sezonie powiedział Mer, że będzie na nią czekał, bo jest tego warta, i tak bidok wciąż na nią czeka; całkiem możliwe, że leży gdzieś (w jakiejś szopie, hehe) i usycha z tęsknoty.

All for love

W tym sezonie pojawiło się dwóch nowych lekarzy – Atticus Lincoln, zwany Linkiem, i Nico Kim, którzy momentalnie podbili serca zarówno lekarzy w Grey-Sloan, jak i widowni. O ile na początku niezbyt podobało mi się nachalne parowanie Linka z Mer i kreowanie go na dość płaskiego, lekko zadufanego w sobie gościa, o tyle z odcinka na odcinek postać ta zaczęła ewoluować w naprawdę fajnym kierunku. Delikatność, z jaką odnosi się zwłaszcza do Amelii, podbiła moje fangirlowe serduszko i sprawiła, że mocno trzymam kciuki za Amelinków.

Sezon 15. zapamiętam przede wszystkim z powodu marudzącej Maggie. Sceny z finału, gdy Maggie suszy głowę Jacksonowi za to, że jest bogaty (jakby to była w jakikolwiek sposób jego wina), że nie zna życia, bo nie wie, co to letnia praca i kredyty studenckie – Jackson chyba musi bardzo ją kochać, że nie zostawił tej jęczybuły w samym środku tych dzikich ostępów. Serio – koleś powinien dostać nagrodę za cierpliwość, ale i poważnie się nad sobą zastanowić, bo podobne wymówki serwowała mu swego czasu April (na znak protestu przynosząc sobie potem jedzenie z domu i jedząc bodajże klopsy przez cały tydzień). A skoro już wspomniałam April... to tak, bardzo jej, a także Arizony, brakowało w tym sezonie. Skoro Teddy wróciła, to kto wie, może i one wrócą?

I wanna know what love is

Scenarzyści Greysów przyzwyczaili nas, widzów, że zawsze odważnie i chętnie mówią o aktualnych bolączkach, a jako popularny serial bardzo poważnie i na serio traktują swą misję dydaktyczną, nie bojąc się poruszyć takich gorących i kontrowersyjnych tematów, jak: komentowanie bieżącej polityki Trumpa, gender, coming outy, gwałt oraz wiktymizacja kobiet czy choroby psychiczne. Jednym z najmocniejszych i najbardziej przejmujących odcinków w tym sezonie był ten poświęcony zgwałconej kobiecie, niemal dosłownie cytujący zarówno oskarżenia wobec kobiet („bo wypiłaś za dużo, za bardzo się uśmiechałaś, ubrałaś nie tak” i tak dalej), jak i reakcje kobiet („moja wina, mogłam się nie uśmiechać, pójść inną drogą, zostać w domu”).

I – jak już wcześniej wspomniałam – wiele można zarzucić Greysom, można być zmęczonym kolejnymi nieszczęściami, spadającymi na to nieszczęsne Seattle (ja w skrytości ducha czekam na ufo :D) i tych biednych lekarzy, ciągle doświadczanych przez los, ale raz na parę odcinków serwują nam prawdziwą perełkę, a my w okamgnieniu zapominamy wszystkie nasze pretensje i narzekania, i znów dajemy się oczarować McMagii.

Serial dostępny na kanale Fox.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
8
Muzyka
9
Scenariusz
8
15 sezonów to nie lada wyczyn; wiadomo, że spadki jakości są rzeczą oczywistą i zdarzają się nawet najlepszym, ale nie da się ukryć, że sezon 15. był o wiele lepszy niż poprzedni. Owszem, klimatu z pierwszych sezonów raczej nie da się odtworzyć, ale choć jesteśmy zmęczeni i znudzeni, to i tak czekamy z utęsknieniem na jesień, w międzyczasie robiąc sobie kolejną powtórkę wszystkich sezonów. Bo... to jest właśnie McMagia.
Ocena czytelników
8.5

Plusy

  • poruszanie ważnych tematów
  • nowi bohaterowie
  • fajne nawiązania do poprzednich sezonów (LVAD, „Chasing cars”, migawki z Derekiem, Sloanem, Ellis Grey, Lexie)
  • muzyka
  • więcej humoru, znanego z poprzednich sezonów
  • zakochana Mer

Minusy

  • Owen i jego męczące dramy
  • Maggie
  • brak Arizony

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Grey's Anatomy

Dramat obyczajowy opowiadający historię Meredith Grey, córki wybitnej lekarki, od początku jej stażu chirurgicznego w szpitalu Seattle Grace. Serial śledzi życie …