Recenzja do: Grey's Anatomy (2005 )
Recenzje

Shonda Rhimes budzi respekt i jednocześnie sieje postrach. Podobno jeśli wejdzie się z nią w konflikt, szybko kończy się swoją przygodę z serialem. Dla swoich widzów jest równie łaskawa: przyzwyczajamy się do swojego ulubionego bohatera, a raz-dwa Rhimes się go pozbywa i to w taki sposób, o jakim nawet nie myślałeś. Czy w obliczu tego wszystkiego czternasty sezon czymś mnie zaskoczył?

Nie wiem, czy po czternastu sezonach Shonda jest w stanie widzów czymś zaskoczyć. To znaczy: bohaterowie przez te wszystkie sezony przeżyli tyle, że na tym etapie naprawdę gorzej być nie może. Katastrofy lotnicze, wybuchy bomb, strzelaniny, porody, romanse, trudne operacje i rodzinne kłopoty – to wszystko jakby już było i tego pola do popisu, który miałby wywołać w nas  jakieś zaskoczenie, jest o wiele mniej.

Analogicznie więc pojawiła mi się gdzieś w głowie myśl, że: „hej, tak to mogłoby się skończyć”. Co prawda, kolejne sezony pewnie będę z równym zaangażowaniem śledzić, bądźmy jednak szczerzy – „Grey’s Anatomy” czasy swojej świetności ma już za sobą, a męczenie tych bohaterów i tym samym widzów to już nie jest takie super, jak mogłoby się wydawać. Kto by jednak myślał o rezygnacji z serialu, który mimo trzynastu lat na ekranie wciąż przynosi takie zyski?

Zaczęło się tak...

Pierwsze odcinki sezonu skupiały się na postaci siostry doktora Hunta, doktor Megan Hunt, która wróciła do kraju po latach przetrzymywania na terenie Iraku. Choć jej pojawienie się przyczyniło się trochę do zamieszania w życiu innych bohaterów, może przez aktorkę wcielającą się w jej rolę (Abigail Spencer), nie dało się jej nie polubić. Mimo całej otoczki, jaką wprowadziła, problemów które jej przybycie wywołało, kobieta stanowiła również ciekawy przypadek medyczny i można było pomyśleć, że wreszcie w serialu z powrotem będzie więcej  leczenia i medycyny. Taki sam nacisk kładziony był na związki między doktorami, a w pewnym momencie aż roiło się od trójkątów i romansów, zupełnie dla mnie niedorzecznych. 

Problemy miłosne kładły się cieniem na całym sezonie i  choć oczywiście rozumiem, że nie samą medycyną człowiek żyje, a lekarz ma wszak życie poza szpitalem, trochę mnie to już zaczęło męczyć. Najbardziej chyba nie podobało mi się usilnie budowane napięcie pomiędzy doktor Pierce a Averym, którzy tak bardzo do siebie nie pasują, że to czasami bolało (przynajmniej w moim odczuciu). Oberwała  jak zwykle Meredith, której na razie oszczędzono chociaż problemów miłosnych – przynajmniej w teorii. Riggs odszedł do Megan, Jo dostała szansę naprawienia swojego związku z Alexem (mimo że poznaliśmy jej byłego męża, który dostał to, na co zasłużył), a April Kepner…

 

Zniszczona postać?

Doktor April Kepner nigdy nie miała w moim sercu jakiegoś wysokiego miejsca. Kojarzona jako osoba wierząca, w tym sezonie przeżywa zwątpienie; tak samo jak kilkanaście sezonów wcześniej Cristina szukała swojego powołania do bycia doktorem w piciu, wędkowaniu z McDreamym, tak i Kepner w końcu odbija. Pije, chodzi z kroplówkami po szpitalu, imprezuje, śpi ze stażystami. Za sprawą trudnego przypadku medycznego nie wie, czy to, co robi, ma sens; nie znajduje wsparcia w swoich przyjaciołach, dla których wcześniej to ona była zawsze oazą spokoju i kimś, kto dawał oparcie. To mnie trochę raziło – została zawieszona, zepchnięta na margines. To wszystko oczywiście miało widzów przygotować na jej rychłe odejście. Wydaje mi się jednak, że można było zrobić to lepiej.

Pożegnań już czas

Jak wspomniałam we wstępie, jeśli zadrze się z Shondą, trzeba liczyć się z rychłym odejściem z serialu. Chociaż obie aktorki, Sarah Drew i Jessica Capshaw zapewniały, że za ich odejściem nie ciągną się żadne niedomówienia, a jedynie chodzi o to, że obie pragną nowych wyzwań, trudno nie pomyśleć, że coś może być na rzeczy. Po seansie ostatniego odcinka sezonu mogę jednak z czystym sercem przyznać, że chociaż nie jestem pogodzona z ich odejściem – doktor Arizona była przecież takim dobrym duszkiem całego serialu – ich historie zostały zakończone godnie. Każda z nich osiągnęła – na swój własny sposób – jakieś szczęśliwe zakończenie, choć różne od tego, którego byśmy  pragnęli.

Cała ta czternasta seria przywodziła na myśl trochę te pierwsze sezony. Chociaż wiadomo, że do poprzedniej formy im daleko i raczej już takiego sukcesu nie osiągną, to znaczy nie przyciągną nowych widzów, a jedynie zatrzymają przy sobie tych stałych, nie było tak źle. To znaczy: dużo skupialiśmy się na emocjach bohaterów, którzy mimo że są lekarzami, to jednak wciąż są ludźmi z codziennymi problemami. Pojawił się mąż Jo, którego dosięgnęła sprawiedliwość, była afera z fundacją Harpera Avery’ego, tak bardzo aktualna z tym, co dzieje się w show-biznesie (mam tu na myśli akcję #MeToo, która i w „Grey’s Anatomy” dostała swoje kilka minut), aż w końcu i zakończenie – takie bittersweet, z jednej strony pokrzepiające a z drugiej mówiące: „hej, widzu, to koniec pewnej ery”.

 

Takie też odnoszę wrażenie. Pewna era się skończyła, kolejni bohaterowie odeszli, inni dostali jakieś nowe historie, które mogą się dla nich dobrze kiedyś skończyć, jeżeli Shonda nie będzie miała akurat kaprysu, żeby może jednak to zmienić. Jedyne, czego bym sobie życzyła – a mogę to powiedzieć bo wiadomo, że scenarzystka zrobi zupełnie na odwrót – oszczędźże ich, pani; daj im pożyć i pocieszyć się tym szczęściem. Zasłużyli.


(Mam na myśli i Owena i Meredith, ale nie będę zdradzać tym, którzy jeszcze nie widzieli finału, bądź w ogóle „Grey’s Anatomy” jeszcze nie oglądali).

Gra aktorska
9
Zdjęcia
9
Muzyka
10
Scenariusz
8
Chociaż Grey's Anatomy czasy świetności ma już za sobą, przywiązanie sprawia, że wciąż śledzę losy moich ulubionych bohaterów. Co miało się im przydarzyć, już im się przydarzyło, oby kolejny sezon był dla nich łaskawy.
Ocena czytelników
8.5

Plusy

  • muzyka
  • obsada aktorska
  • scenografia

Minusy

  • uprzykrzanie życia bohaterom
  • odejście kolejnych aktorek

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Grey's Anatomy

Dramat obyczajowy opowiadający historię Meredith Grey, córki wybitnej lekarki, od początku jej stażu chirurgicznego w szpitalu Seattle Grace. Serial śledzi życie …