Recenzja do: Couples Therapy (2019 )
Recenzje

Showtime wypuścił naprawdę interesujący dokument, którego w zasadzie można byłoby słuchać w formie podcastu. Oglądając cotygodniowe spotkania Orny Gurnalik z czterema parami, umysł otwiera się na kwestie w związkach, które dotąd nawet nie przyszłyby do głowy.

Dziwaczna profesja

Wchodząc do gabinetu Orny ma się od samego początku wrażenie, że mimo zamkniętej przestrzeni jej przytulny klimat nie przytłacza. To dobry znak, bo w zasadzie wszystkie z dziewięciu odcinków widz w głównej mierze spędzi razem z bohaterami w tym pokoju lub w poczekalni. Jedynymi momentami, kiedy wychodzimy z miejsca, w którym króluje psychoanalityk Gurnalik, są króciutkie przerywniki ukazujące zakochanych spacerujących po ulicach Nowego Jorku, życie codzienne obserwowanych par oraz wizyty terapeutki u konsultantki, Virginii Goldner. To naprawdę fascynujące, jak bardzo udało się nadać logicznego ciągu oraz dynamiki serialowi, w którym w zasadzie nie ma żadnego ruchu i jedyne, co odgrywa rolę, to słowa. Podejrzewam, że udało się to uzyskać dzięki skrupulatnemu doborowi par o problemach pozornie zbliżonych do siebie, a jednak różniących się diametralnie temperamentem i skalą. Przechodzimy bowiem proces od pierwszego spotkania, przez ciągłą walkę o dotarcie do siebie nawzajem, aż po ewentualny koniec przygody z gabinetem Guralnik.

Jak wspomniała sama terapeutka, jej praca jest dziwaczna, kuriozalna. Niełatwo być jedynie epizodem w życiu par, które przychodzą na spotkania raz w tygodniu i w międzyczasie w zasadzie o nich zapominają. Jak się okazuje te właśnie osoby są w zasadzie centrum świata Orny, bo wokół nich kręcą się kolejne dni kobiety i to oni, razem ze swoimi problemami, nieustannie zaprzątają jej umysł. Kiedy odchodzą, ich miejsce zajmują nowi, ale naprawdę ciężko przestać myśleć o poprzednikach.

Wypędzenie demona stereotypów

Co ciekawe, sama oglądając rozmowy par czułam się jakbym patrzyła w lustro, odnajdując rzeczy, które mnie z nimi łączą. Dzięki temu została stworzona swego rodzaju emocjonalna nić, a tym samym narodziła się ciekawość dalszych ich losów. Mam wrażenie, że główną intencją tego serialu mogło być zdjęcie zdemonizowanego obrazu terapii dla par i ukazanie jej prawdziwego oblicza. To dość oczywiste, że niewiele osób jest gotowych wpuścić kogoś z zewnątrz do swojego związku, kto dodatkowo będzie chciał dawać rady lub wyciągać jakieś niewygodne fakty z życia. Ten obraz jest jednak bardzo stereotypowy, tak samo jak fakt, że do terapeuty udaje się, dopiero kiedy coś jest nie tak i związek się rozpada.

Wizyty z kamerą w gabinecie Orny Guralnik uzmysławiają, że sposób rozmowy między partnerami, który ona próbuje wprowadzić, jest na tak niesamowicie dogłębnym poziomie, że wielu parom przeprowadzenie takiego dialogu nawet nie przyszłoby do głowy. Skupianie się na odczuciach i emocjach w danym momencie życia, myślach osoby i konfrontowaniu ich z rzeczywistością – te rozważania bywają naprawdę ponad podstawowym zaspokojeniem potrzeby rozmowy, a jednak zbliżają zaskakująco bardzo, co widać w każdym kolejnym odcinku. Przepracowanie niektórych wydarzeń pozwala również poznać się indywidualnie i nakreślić cechy, nad którymi warto popracować. Właśnie to, że każdej parze przydałoby się kilka sesji terapeutycznych niezależnie od etapu związku, uzmysławia wejście za zamknięte drzwi Orny Gurnalik.  

Miód dla uszu

Powiem szczerze, że nie wiem czy w kwestii tej produkcji mogę mówić o grze aktorskiej. Na ekranie w zasadzie widzieliśmy pracę codzienną Orny Guralnik, która, z tego co mi wiadomo, z aktorstwem wiele wspólnego nie ma, a jej naturalność w fotelu terapeuty wynika prawdopodobnie z obycia oraz pewności swojego fachu. Niesamowicie przyjemnie jest zatopić się w jej miękki głos oraz dialogi z kolejnymi parami. Kwestia dźwięku jest dopieszczona w każdym calu, co tylko potwierdza moją wspomnianą wcześniej myśl, że serial, po naprawdę minimalnych modyfikacjach, mógłby stać się interesującym podcastem. Niestety wizualnie nie mamy już tak bogatych odczuć. Chociaż gabinet Guralnik jest przytulny i nie przygniata emocjonalnie, to widz ma jednak potrzebę co jakiś czas wyjść z niego na dłużej, nie tylko na krótkie przechadzki po ulicach Nowego Jorku.

Muszę przyznać, że ten zamknięty świat przedstawiony w pierwszych odcinkach nieco mnie przestraszył i oglądanie nie sprawiało mi przyjemności. Niejeden raz zerkałam na pasek zwiastujący zakończenie epizodu. Dopiero z czasem mój umysł przyzwyczaił się do tego nieskupiania się zbytnio na kwestiach wizualnych, ale całkowitym oddaniu się merytoryce. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę oraz sposób na czerpanie radości z seansu „Couples Therapy”.

Serial nie jest dostępny w Polsce.

Gra aktorska
7
Zdjęcia
6
Muzyka
9
Scenariusz
6
Choć przez pierwsze odcinki ciężko przyzwyczaić do specyficznego, mało dynamicznego sposobu prowadzenia historii, z czasem zyskuję się większą tolerancję dla zamkniętego świata serialu. Choć wizualna strona produkcji nie jest na najwyższym poziomie, twórcy dołożyli wszelkich starań, aby dopracować ścieżkę dźwiękową oraz narrację.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • poruszenie zdemonizowanego tematu terapii dla par
  • dopracowana perfekcyjnie ścieżka dźwiękowa
  • bijąca z ekranu naturalność

Minusy

  • nieustanne przebywanie w zamkniętej przestrzeni

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Couples Therapy

Show ukazujące pracę światowej klasy terapeutki dr. Orny Guralnik, która spotyka się z parami i zagłębia się w ich, często bardzo skomplikowane i toksyczne, związki.