Recenzja do: Ramy (2019 )
Recenzje

Kolejne dramedy o samotnych zmaganiach millenialsa z życiem, związkami i karierą. Ten tytuł, chociaż wydźwiękiem przypomina inne produkcje tego typu, jak „Atlanta”, „Masters of None” czy (z bólem przyznaję) „Girls”, oferuje jednak zupełnie coś innego. Czasami trafnie, czasami nie.

„RAMY” to autorski serial Ramy’ego Youssefa, który ma być po części przedstawieniem jego historii jako syna egipskich imigrantów, ale w większości pozostaje fikcją. Głównym elementem przyciągającym do oglądania jest bliższe spojrzenie na życie muzułmańskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych. Jest to temat kontrowersyjny z samego założenia, biorąc pod uwagę wydarzenia z kilku ostatnich lat i całą sytuację polityczną. Sam Youssef postawił przed sobą trudne zadanie, żeby jak najlepiej przedstawić problem, ale też realia życia i zmagania jego społeczności.

Jak wierzyć, żeby dobrze wierzyć?

Ramy to dwudziestokilkuletni syn egipskich imigrantów, który zamieszkuje New Jersey. Jego rodzice są głęboko wierzącymi muzułmanami i sam Ramy, chociaż łamie zasady Koranu, też uważa się za będącego w wierze. Razem z nimi mieszka również siostra Ramy’ego – Dena, która nie waha się wytykać błędy i podwójne standardy, jakie narzuca im ich własna społeczność. Jednak absolutnie nie jest to historia młodego człowieka starającego się odejść od konserwatywnych zachowań rodziców w stosunku do religii albo chcącego udowodnić, że w żaden sposób nie określa go wiara. Wręcz przeciwnie, Ramy chce trwać w swojej religii, co więcej, szuka sposobów, żeby być lepszym muzułmaninem niż dotychczas. Chociaż łamie niektóre zasady, jak seks przedmałżeński czy niedokładność przy modlitwie, to nadal regularnie uczęszcza do meczetu, nie pije alkoholu i unika narkotyków.

Przez wszystkie odcinki widzimy wiele różnych podejść do wiary, tego jak bohaterowie interpretują Koran i które zasady świadomie łamią, pozostając przy tym zwyczajnie ludzcy. Cały wachlarz postaci, jakie dostajemy i niektórych absurdalnych sytuacji w żaden sposób nie nastawia negatywnie do wiary, wręcz przeciwnie. Chociaż jest to historia skupiona na Ramym, to pojedyncze epizody zostają też poświęcone osobom mu najbliższym. Nawet jeśli każdy odcinek ma w sobie coś wyjątkowego i niosącego powody do późniejszych rozmyślań, to muszę przyznać, że części o siostrze i mamie Ramy’ego kupiły mnie najbardziej.

ramy, hulu, sezon 1, recenzja,

Mamy też niesamowicie kontrowersyjny odcinek z powrotem do przeszłości, a dokładniej do 11 września 2001 roku, kiedy widzimy zamach z perspektywy rodzin muzułmańskich. Moment, kiedy nastoletni Ramy słyszy pytanie: „Czy ty też jesteś terrorystą?” od własnych przyjaciół, łamie serce po raz pierwszy, a po raz kolejny, kiedy sam Ramy zaczyna się zastanawiać nad tym, czy rzeczywiście jest terrorystą. Nie jest to jednak odcinek doskonały i sam serial dwukrotnie skupia się na wątku, który nie do końca leży zarówno w wydźwięku produkcji, jak i po prostu w dobrym guście. Mianowicie mamy temat masturbacji 12-latków, a potem usprawiedliwianie stosunku z nieletnią. Dlaczego twórcy postanowili tak skupić się na seksualności nieletnich? Nie mam pojęcia, ale zostawiło to po sobie bardzo nieprzyjemne uczucie.

Wywoływanie podwójnych standardów

„RAMY” to serial świetnie zagrany, nakręcony, a do tego napisany w tak przemyślany sposób, żeby zadowolić zarówno osoby, które o religii muzułmańskiej nie wiedzą nic, jak i tych, który wiedzą trochę więcej. Youssef z humorem podchodzi do dziwactw swojego społeczeństwa, ale też nadaje znaczenia niektórym tradycjom, które mogłyby być dla nas niezrozumiałe, jak sens uczestniczenia w Ramadanie. Jednocześnie nie narzuca nam myślenia typowego dla większości seriali, które poruszają dosyć problematyczne tematy. Dlatego też postacie nie są stworzone po to, żeby się z nimi identyfikować albo żeby doszukiwać się w nich dowodów na to, że osoby tego konkretnego wyznania zupełnie się od wszystkich nie różnią. Wręcz przeciwnie, Ramy niejednokrotnie podkreśla i pokazuje, jak każda pojedyncza osoba jest inna i wyjątkowa, i że nie da się znaleźć kogoś, kto powiela nasze poglądy w stu procentach.

Nawet jeśli sam Ramy jest w stanie udźwignąć na barkach cały serial, bo jest to postać zarówno wielowymiarowa, jak i zabawna oraz po prostu interesująca, to całość siada w momencie, kiedy skupia się na życiu miłosnym głównego bohatera. Niby miała to być ważna część produkcji, a samo podejście Ramy’ego widoczne już w pierwszym odcinku obiecywało coś ciekawego, to jednak w którymś momencie stało się tylko irytującym elementem odstającym od układanki. Ramy spotyka się tylko z dziewczynami, które nie są muzułmankami, ma ku temu swoje wyjątkowo irytujące powody, które pokazują, jak wielkim problemem są podwójne standardy. Nagle stwierdza, że chciałby się ustatkować z jakąś muzułmańską dziewczyną, dopóki jego własne uprzedzenia nie wchodzą mu w drogę. Na początku był to wątek, który zapowiadał się naprawdę dobrze, zarówno z męskiej jak i damskiej perspektywy, ale potem gdzieś to uleciało.

ramy, sezon 1, hulu, ramy youssef, recenzja

Drugim problemem jest też niezdecydowanie twórców, kiedy mocne przesłanie jest już przegięciem, a kiedy tylko zabawą z widzem. Tworzy to nie tyle chaos w produkcji, co momenty, które najzwyczajniej w świecie źle się ogląda; nasuwa się przy tym pytanie, dlaczego ktoś chciałby sobie strzelić tak w kolano.

Pozytywów jest znacznie więcej niż powodów, żeby nie oglądać tej produkcji. Chociaż Ramy Youssef jeszcze musi udowodnić, czy jego serial można nazwać „Atlantą” z muzułmańskiej perspektywy, to idzie w dobrym kierunku. „RAMY” to świetne połączenie absurdalnej komedii i wymagającego przemyśleń dramatu, a sam główny bohater przekonuje do siebie w znacznej części nie swoimi głupimi decyzjami, ale dobrym sercem. Produkcję można wciągnąć na raz, zarywając nockę i absolutnie niczego nie żałować.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
7
"RAMY" to autorski serial Ramy'ego Youssefa, który zabiera nas w sam środek kultury muzułmanów żyjących w Stanach Zjednoczonych. Poza kilkoma drobnymi potknięciami jest to serial, który z przyjemnością można obejrzeć na raz, ale też wynieść z niego coś pożytecznego.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • gra aktorska
  • wykreowane postacie
  • balans między humorem a dramatem
  • wyjątkowa tematyka

Minusy

  • wątki seksualności nieletnich
  • niektóre momenty przekraczają granicę dobrego gustu
  • przesłanie nie zawsze trafia w sedno

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.