1
Recenzja do: Ragnarök (2020 )
Recenzje

Nowa norweska produkcja od Netflixa zapowiadała się na ciekawy dramat młodzieżowy z elementami mitologii nordyckiej i pięknymi widokami na fjordy. W obsadzie mogliśmy zobaczyć kilka znanych twarzy z hitu jakim był pierwszy „SKAM”, co na pewno zachęciło sporo widzów do oglądania. Jednak chyba nie warto się tak poświęcać dla tej produkcji.

„Ragnarok” to historia dwóch braci i ich matki, którzy po latach wracają do małego miasteczka, gdzie się wychowywali przed śmiercią ich ojca. Magne i Laurits różnią się od siebie w każdym aspekcie, a ich relacja zarówno z matką, jak i ze sobą nawzajem jest bardziej skomplikowana, niż dają po sobie pokazać. Po przyjeździe do Eddy zostają wrzuceni w środek szkolnego życia, gdzie wszyscy się już znają. Laurits bez problemu znajduje sobie przyjaciół, jednak Magne zdaje się móc dogadać tylko z samotną aktywistką i buntowniczką – Isolde. Magne i Laurits nie wiedzą jednak, że wrócili do miasta, w którym rządzą mitologiczne olbrzymy. Rodzina olbrzymów ma w swojej garści prawie całe społeczeństwo, biorąc pod uwagę, że głowa rodziny – Vidar jest właścicielem największej fabryki, a jego żona – Ran pracuje jako dyrektorka jedynej szkole w Edde.

Aktorzy nawet nie mieli pola do popisu

Dostajemy cały wachlarz postaci, które, chociaż zróżnicowane, to są napisane w tak dziwny sposób, że nie do końca wiadomo, o co im chodzi. Magne może być najbardziej osobliwym protagonistą, jakiego dane mi było oglądać. Przez większość odcinków tylko reaguje dwoma różnymi minami na to, co ludzie do niego mówią, sam jest bardzo oszczędny w słowach. Chodzi z miejsca na miejsce, ma jakieś przebłyski wspomnień jako Thor, trochę chce pomóc, trochę chce mieć święty spokój. Laurits głównie czerpie radość z robienia Magne na złość, ale tak wiecie, z braterskiej miłości. Ich matka, której nawet imienia nie miałam zamiaru zapamiętać, oficjalnie wygrała plebiscyt najgorszego rodzica 2020 roku, a mamy w tym serialu rodziców olbrzymów, którzy biją swoje dzieci, jak są nieposłuszne. Do tego wszystkiego dorzucili jeszcze Gry, dziewczynę, która generalnie charakteru nie ma, a jej cechami szczególnymi jest to, że zakochał się w niej zarówno Magne, jak i olbrzym – Fjor. Jeśli fani „SKAM” chcieli zobaczyć Magnusa (David Stakston) i Chrisa (Herman Tømmeraas) rywalizującego o jedną dziewczynę, to jest to właśnie ten moment. Jedyną wartościową postacią jest chyba Isolde, która podczas jednego odcinka dostała już lepszy rozwój i historię niż ci wszyscy dziwni bohaterowie prze cały sezon.

ragnarok, netflix, serial, recenzja

Ogólnie nie powinniśmy się spodziewać, że będzie to niewiadomo jak ambitny serial z dobrze zaplanowaną fabułą i wielowymiarowymi postaciami. Nie powinniśmy, ale jednak trochę miałam nadzieję na coś lepszego niż bezmyślna rozrywka. Wyszło nawet gorzej, aspekt rozrywki zniknął i zostało tylko zażenowanie. Ogólnie bardzo szanuję zarówno fanficitio,n jak i twórców tego gatunku, jednak sprawa ma się trochę inaczej, kiedy ten napisany już tekst chcemy przenieść na ekran. Adam Price napisał kiedyś takiego właśnie fanfica, w którym spełnił wszystkie swoje marzenia o życiu wśród nordyckich bogów. W tym opowiadaniu wcielił się w dziewczynę o imieniu Gry (taki typ fanfiction nazywamy self-insertem, bo twórca dodaje do fabuły siebie samego), która mimo bycia całkowicie przeciętną i niewyróżniającą się niczym jest pożądana zarówno przez samego boga piorunów, jak i olbrzyma. Oczywiście jest to alternatywne uniwersum i wszystko dzieje się w czasach obecnych, dlatego też ten Thor i Loki wyglądają jak nastoletnie kopie ich odpowiedników ze świata Marvela. Bo nie ma się co oszukiwać, jest to bardziej fanfic „Thora” z Chrisem Hemsworthem niż mitologii nordyckiej. Spójrzcie na samego Lauritsa, młody Tom Hiddleston jak nic.

Nie dowiecie się niczego nowego o mitologii nordyckiej

Sam pomysł na produkcję był całkiem dobry, mitologia nordycka to ciekawy i modny temat, zwłaszcza jeśli wrzucimy w fabułę Thora i Lokiego. Do tego serial kręci się również wokół ochrony środowiska, co aktualnie jest tematyką bardzo nośną i trzeba się cieszyć, że twórcy chcieli przedyskutować te kwestie wśród młodzieży, która jest targetem tej produkcji. Jednak wszystko wypada bardzo słabo, szczególnie te nawiązania do mitologii, które wyglądają bardziej jakby ktoś powtarzał to samo, co było już powiedziane w filmach Marvela. Magne, jako najprawdziwszy Thor, odkrywa niezdrowy pociąg do młotków i miodu. Nie dowiadujemy się absolutnie niczego nowego w tej tematyce, co jest w pewnym sensie przykre, bo jest tyle niepopularnych historii w tej mitologii, że można by serial bazować wyłącznie na tym. Ochrona środowiska, chociaż w centrum fabuły, to też została potraktowana bardzo pobieżnie i rzucając znanymi frazesami. Magne jednocześnie psioczy o zanieczyszczonym powietrzu i wyrzuca pełen worek jedzenia, bo jeśli nie chcesz, żeby twój rodzic za bardzo pogrążył się w depresji, to trzeba mu wyrzucić jedzenie.

ragnarok, recenzja, netflix

Fabuła, jeśli na siłę nie chce być przewidywalna, to po prostu jest dziwna i niepokojąca. Tylko nie w ten sposób, który w jakiś sposób sprawia, że to, co oglądamy, jest intrygujące. Zwyczajnie dziwna i nie na miejscu, zmusza widza do zastanowienia się, czy z Adamem Pricem jest na pewno wszystko w porządku. Niby mamy tematykę mitologicznego końca świata i to ma nastąpić w Edde, co Magne powinien powstrzymać, a jakoś średnio jest to istotne. Poza staruszką z supermarketu nie widać, żeby ktoś się tym przejmował. Olbrzymy niby się szykują na ten koniec świata, a jakoś też ich to za bardzo nie obchodzi. Rozterki miłosne również wkraczają na jakiś poziom żenady, który sprawia, że trudno jest kogokolwiek w tej historii polubić. Poza Isolde, ona jest cudowna.

Z pozytywnych aspektów to chociaż widoki są zachwycające. Szczerze można podziwiać większość kadrów obejmujących Edde lub fjordy. Jeśli ktoś marzy o wyjeździe do Norwegii, to można się nakręcać tym serialem. Soundtrack też jest całkiem w porządku, trochę hitów pomieszanych z mocniejszymi brzmieniami – tworzy to całkiem dobry klimat.

Czy warto sobie zawracać głowę tym serialem? Jest mnóstwo produkcji młodzieżowych, które nie grzeszą jakością, ale mają w sobie jakieś aspekty, które widza po prostu wciągają, jak nieprzewidywalny romans czy świetnie napisany bohater, dla którego możemy znieść całe idiotyzmy. Tutaj nawet tego nie ma, można na siłę doszukiwać się u Fjora jakiegoś redemption arc albo kibicować Lauritsowi, żeby wreszcie dowiedział się, że jest olbrzymem, bo jego matka zdradziła ojca Magne z Vidarem. To nie jest nawet żaden spoiler, jestem pewna, że to właśnie wydarzy się w drugim sezonie, bo jest to najbardziej przewidywalne rozwiązanie. 

Serial dostępny na platformie Netflix.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
2
„Ragnarok” to serial bez wyrazu, powtarzający te same frazesy o ochronie środowiska, które są powtarzane codziennie. Bohaterowie są tak dziwni, że aż niesympatyczni, a sama fabuła tandetna i jakby przekopiowana z marvelowskiego „Thora”.
Ocena czytelników
3

Plusy

  • postać Isolde
  • widoki na fjordy
  • soundtrack

Minusy

  • wszystkie inne postacie
  • wtórność
  • sprzeczności
  • żenujące kopiowanie z filmu Marvela
  • dziwny klimat bez żadnej podstawy
  • nuda

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • MichPG
    MichPG

    Ja ten serial oceniam bardzo pozytywnie. Nudy zdecydowanie nie doświadczyłem.

Powiązane

Aktualności