Recenzja do: Project Blue Book (2019 )
Recenzje

Niezależnie od tego, czy kosmici rzeczywiście istnieją, z pewnością można powiedzieć, że wywarli ogromny wpływ na naszą planetę. Nie jest to zmiana widziana okiem kamery, koncentrująca się na wiekopomnym lądowaniu latającego spodka na trawniku Białego Domu, czy też uprowadzenia w ciemną noc na zupełnym odludziu. Obcy wpłynęli na nasze społeczeństwo w znacznie większym stopniu, dokonując inwazji na popkulturę, dzięki czemu od kilkudziesięciu lat nie tylko utrzymują przyczółek w świadomości widzów, ale ich ekspansja w ostatnich latach znacznie przybrała na sile. Problem w tym, że świat rozrywki nie do końca wie, jak sobie z tym poradzić, błądząc po omacku wokół tych samych elementów składowych całego gatunku sci-fi, pomijając te naprawdę ambitne, zapewne w obawie przed porażką.

Project Blue Book, sezon 1, odcinek 1, History, premiera, recenzja

Foliowe czapeczki

„Project Blue Book” od samego początku kampanii reklamowej starał się dotrzeć do widzów jako serial oparty na faktach. Podstawą fabuły rzeczywiście są prawdziwe wydarzenia, ale już pierwsze sekundy produkcji dają nam do zrozumienia, że jest to mocno fabularyzowane, na potrzeby dramaturgii. Sam trzon serialu, czyli tytułowy projekt sił powietrznych Stanów Zjednoczonych, rzeczywiście istniał i niektóre jego dokumenty zostały kilka lat temu opublikowane. Nie liczcie na jakieś spektakularne dowody potwierdzające istnienie kosmitów, jeśli takie rzeczywiście gdzieś istnieją, nigdy ich nie zobaczymy. Pokazano zatem tylko te uznane za bezpieczne. Nawet to wystarczyło jako paliwo dla różnego rodzaju poszukiwaczy spisków, na co najmniej kilkadziesiąt kolejnych lat. Dlaczego? W dokumentach tych wielokrotnie podkreślano, że nie wiadomo co jest przyczyną wielu konkretnych wydarzeń. Dla wspomnianych poszukiwaczy spisków było to niczym innym jak przyznaniem, że to byli obcy. Rzadko, ale da się, odszukać pośród nich racjonalistów, którzy nie stawiają wyroku, nie znając wszystkich faktów, a jednym z nich jest Robert Zemeckis, człowiek stojący za takim hitem jak „Back to the Future”, a który od kilkudziesięciu lat oswaja widzów z gatunkiem sci-fi.

Project Blue Book, sezon 1, odcinek 1, History, premiera, recenzja

Sceptyk

Drugim istotnym, jeśli nie najistotniejszym, elementem serialu jest postać dr. Allena Hyneka, astrofizyka istniejącego w naszej rzeczywistości. Przez wiele lat swojej naukowej pracy Hynek starał się przybliżyć ludziom sprawę UFO, ale co ciekawe, nigdy nie został zdyskredytowany przez agencje rządowe, wręcz przeciwnie, pracował aż przy trzech projektach wojskowych, zajmujących się fenomenem niezidentyfikowanych obiektów latających. Nie ma w tym nic dziwnego, zważywszy, że doktor od zawsze był sceptykiem i próbował znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla każdego konkretnego przypadku, co było bardzo na rękę rządowi, chcącemu utrzymać wrażenia kontrolowania sytuacji. „Project Blue Book” przybliża okres współpracy Hyneka z wojskiem, w czasach kiedy odnotowywano tysiące zgłoszeń o tajemniczych spodkach, albo gościach z gwiazd. W oczach wysokich rangą wojskowych doktor był idealnym kandydatem do obalenia raz na zawsze teorii o istnieniu kosmitów. Tutaj wkracza zatem wspomniane fabularyzowanie na potrzeby dramaturgii serialu, co jest zrozumiałe, przecież nie chcemy oglądać kolejnego dokumentu. Hynek dostaje zatem swoje pierwsze zlecenie i już od samego początku dochodzenia do prawdy, natrafia na niewytłumaczalne rzeczy. Pracując dla wojska, przy projekcie mającym na celu badanie zjawiska UFO, nie jest to zaskoczeniem, przecież Hynek miał dostęp do wielu akt, których nam nie będzie dane nigdy zobaczyć. Pomimo tego nadal twardo wierzył, że istnieje logiczne wytłumaczenie.

Project Blue Book, sezon 1, odcinek 1, History, premiera, recenzja

Sztuczność

Problemy z „Project Blue Book” zaczynają się już od pierwszych minut i w zasadzie już wtedy można z łatwością przewidzieć dalszy bieg, nie tylko fabuły, ale także klimatu i narracji dla całej produkcji. Już na pierwszy rzut oka widać, że twórcy postanowili nawiązać do „The X-Files”, co wychodzi im nawet całkiem zgrabnie, ale przez to cały serial staje się mdły i nie można od niego oczekiwać niczego nowego, skoro jest niczym innym jak odgrzewanym kotletem. Kadry, muzyka, nawet warunki pogodowe, czyli wiecznie zachmurzone niebo i deszcze, z których słynie północ USA, nawet główni bohaterowie to niemal kopie Muldera i Scully. Jeden z nich uważa się, z początku, za wszechwiedzącego w swojej dziedzinie sceptyka, drugi zaś stawia na twarde dowody, co nie przeszkadza mu w fantazjowaniu o ewentualnym plot twiście w całej tej historii z UFO. Aiden Gillen, znany ze swojej roli w serialu „Game of Thrones”, okazał się mocno przereklamowanym artystą, do tego z bardzo kiepskim warsztatem. Gdy tylko jego postać pojawia się na ekranie, od razu czujemy od niego fałsz. Niemal gołym okiem widać, że aktor tylko odgrywa swoją rolę, nie wciela się w nią, ani na minutę nie jest dr. Hynekem. Trudno o nawiązanie z takim bohaterem bliższych relacji, przez co nie emocjonują nas jego przygody, nie trzymamy kciuków za powodzenie jego dochodzenia, siedzimy tylko jako niemi obserwatorzy, niewzruszeni na to, co dzieje się w serialu.

Project Blue Book, sezon 1, odcinek 1, History, premiera, recenzja

Potwarz

Zarzutów w stronę „Project Blue Book” mogłoby być bardzo dużo, ale największym problemem jest to, że w zasadzie niemal wszystkie sprowadzają się do tego, że serial ten jest zwykłym naśladowcą przygód wspomnianego Muldera i Scully. Różnica pomiędzy „Project Blue Book” a „The X-Files” polega na tym, że ten drugi naprawdę trzymał w napięciu, potrafił przyprawić o koszmary nocne i był czymś nowatorskim. Pierwszy niestety nie potrafi nawet stworzyć klimatu grozy czy niebezpieczeństwa. Niepokój, który od zawsze towarzyszy opowieściom o kosmitach, jest tutaj znikomy, tak samo jak próba jakiegokolwiek budowania narracji dla dalszej części historii. Irracjonalizm towarzyszący głównym bohaterom jest wręcz bolesny do oglądania, ale szczytem jest scena, w której Hynek jedzie swoim autem przez las i nagle za nim pojawia się czarny pojazd. To, co się dalej stało, jest niczym innym, jak obrazą intelektu widza i pójściem na największe serialowe skróty od bardzo dawna. Scena ta nie była niczym innym jak przedstawieniem niemocy twórców w pisaniu scenariusza, przez co naprawdę może widzom odejść ochota na dalszy seans. Jeśli dalsza część serialu będzie wyglądać w podobny sposób, to wydaje mi się, że „Project Blue Book” może doczekać się bardzo szybkiej kasacji.

Project Blue Book, sezon 1, odcinek 1, History, premiera, recenzja

Easter Egg

Przez wszystko to, o czym wspomniałem wyżej, „Project Blue Book” śmiało można sklasyfikować jako mało emocjonującą, nudną i powolną rozrywkę dla zagorzałych fanów gatunku sci-fi. Fabuła jest straszliwie źle rozpisana, po prostu zniechęca do jakiegokolwiek zaangażowania się w to, co się ogląda. W momencie, w którym na ekranie pojawia się nowa postać, jest ona zwykle tak przezroczysta, że niemal od ręki możemy stwierdzić, po której stronie stoi, a w serialu jest ich wbrew pozorom kilka. Jedynym istotnym atutem pierwszego odcinka jest niesamowicie dobrze dobrany easter egg, skierowany niestety wyłącznie dla ludzi interesujących się tematyka UFO, ale spójrzmy prawdzie w oczy, kto inny sięgnie po ten serial, jeśli nie tacy ludzie właśnie. Warto zwrócić uwagę na oznaczenia hangaru, do którego przybywa Hynek, aby obejrzeć samolot. Nawiązuje to w bardzo bezpośredni sposób do jednej z największych tajemnic Strefy 51. Niestety, nawet tak dobry easter egg, nie jest w stanie uratować serialu, który jest ogromnym rozczarowaniem tego roku.

Gra aktorska
4
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
4
Pierwszy odcinek „Project Blue Book” jest marną podróbką „The X-Files”, nie oferującą nawet ułamka emocji, których mogliśmy doświadczyć w kultowym serialu sprzed lat. Nowość od History jest nudna, powolna, nieangażująca i pełna niewyobrażalnie wielkich głupot scenariuszowych.
Ocena czytelników
5

Plusy

  • ładne scenografie
  • klimat lat 50.
  • easter egg ze Strefy 51

Minusy

  • gra aktorska
  • brak jakichkolwiek emocji
  • scenariusz wielokrotnie idzie na skróty
  • fatalnie napisani bohaterowie

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Project Blue Book

W latach 50. na terenie Stanów Zjednoczonych w lawinowym tempie zaczęły pojawiać się doniesienia o dziwnych światłach na niebie. Od samego początku podchodzono …