Recenzja do: Freud (2020 )
Recenzje

Ponoć matce Zygmunta Freuda jakaś wieśniaczka przepowiedziała, że jej syn będzie wielkim człowiekiem. Tak rzeczywiście się stało. Choć Freud nie był filozofem, to jego idee zostały na stałe zaszczepione w światopogląd współczesnych mu ludzi i kolejnych pokoleń. Podjęcie się zadania nakręcenia serialu o tak ważnej postaci, zawsze jest zadaniem karkołomnym. Ze względu na własne zainteresowania, z ogromną przyjemnością i ciekawością sięgnęłam po austriacką produkcję Netflixa, żeby sprawdzić, jak to się udało.

Od razu zacznę od tego, że serial bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. W pierwszych opisach „Freuda” mogliśmy dowiedzieć się, że będzie to produkcja o młodym lekarzu, który próbuje zaistnieć w XIX-wiecznym Wiedniu, poprzez pomoc policji w rozwiązywaniu krwawych i mrocznych zagadek kryminalnych. Brzmiało to dość naiwnie i nie obiecywało niczego szczególnego. Jednak od pierwszych chwil wyraźne stało się to, że owe mroczne zagadki kryminalne są zaledwie pretekstem, do opowiedzenia o głównych koncepcjach jego pracy. Wystarczy spojrzeć na tytuły odcinków, żeby się przekonać, że serial bardziej koncentruje się na przekazaniu myśli młodego adepta sztuki lekarskiej, niż jego poczynaniach śledczych.

 

Freud Netflix

 

Wiedeń końca XIX wieku

 

Przełom XIX i XX wieku był okresem szczególnym. Europa doznawała wielu przemian w różnych aspektach życia. Okres zwany bell epoque to czas rozkwitu techniki, postępu w życiu społecznym i kulturalnym oraz spokoju między wojnami. Jednocześnie zakończenie wieku XIX przesycone było dekadencją i pesymistyczną wizją końca wieku (Fin de siècle). Wszystkie te nastroje odnajdziemy we „Freudzie”. Wiedeń jawi się jako piękne miasto, pełne cudów architektury i sztuki. Jednocześnie jego mieszkańcy są okaleczeni wewnętrznie i zewnętrznie niedawno zakończoną wojną. Niosą w sobie rany, które co rusz otwierają się na nowo. Wśród elit unosi się duch nihilizmu i dekadencji. Wyczuwa się jednak potrzebę zmian, powiewu świeżość nowej epoki. Takim nośnikiem przemian ma być właśnie młody, walczący o swoją pozycję żydowski lekarz – Zygmunt Freud.

 

Freud Netflix

 

Psychoanaliza

 

Jak zaznaczyłam na wstępie, pod warstewką historii kryminalnych, serial kryje w sobie przede wszystkim odniesienia do koncepcji Zygmunta Freuda. Jest to ogromną zaletą, ale także wadą produkcji. Ktoś, kto nie zna choć pokrótce prac Freuda, nie będzie w stanie dostrzec nic więcej poza zwykłą, nieco wydumaną historią. Nawet dość powierzchowna wiedza na ten temat (zdobywana na studiach humanistycznych) może okazać się niewystarczająca do pełnego odbioru.

 

Najbardziej wyrazistymi odniesieniami do teorii Freuda są zakamarki ludzkiej świadomości, odwzorowane pod postacią budynku. Freud mówi, że jest domem, a jego świadomość to zaledwie światło oświetlające jego część. Wszystko inne jest okryte mrokiem – to nieświadomość. Poruszanie się po strukturach świadomości to liczne wejścia i zejścia po schodach oraz wkraczanie do ukrytych pomieszczeń, korytarzy, otwieranie drzwi. Bohaterowie poruszają się po zakamarkach własnego umysłu i czasem trafiają w nowe, nieznane im rejony, a my wraz z nimi. Ładnie uwypuklony został również kompleks Edypa – jedno z centralnych pojęć w naukach Freuda.

 

Co rusz spotykamy się także z pojęciami funkcjonującymi ówcześnie w języku medycznym, takimi jak histeria, hipnoza czy nerwica. W serialu zabrakło mi nieco „edukacyjnej pogadanki”, która przybliżyłaby widzowi ich znaczenie. Tym mniej zrozumiałe mogą wydawać się odniesienia do mechanizmów obronnych czy elementów terapii psychoanalitycznej.

 

Aspektem, który bardzo mi się spodobał, były wyśpiewywane przez bohaterów utwory muzyczne. Odzwierciedlały one ich uczucia, pragnienia i niepokoje. Zważywszy na to, że Freud uważał, że kultura jest sublimacją naszych popędów, piosenki te pasowały do tematyki serialu jak ulał.

 

Zatrzymując się przy aspektach muzycznych, na pochwałę zasługuje cała ta strona produkcji. Muzyka jest niezwykle klimatyczna, powtarzające się motywy wzmagają gęsią skórkę, bo zapowiadają odsłonięcie czegoś ukrytego i mrocznego.

 

„Freud” a inne seriale

 

W wielu aspektach „Freud” przypominał mi inne, lubiane przeze mnie seriale. Pierwsze moje skojarzenie dotyczyły „The Knick”. Punktem stycznym była sylwetka genialnego lekarza, stąpającego po cienkiej granicy między geniuszem a zatraceniem. Dr Thackery i Freud nurzają się w kokainowym nałogu, jednocześnie tworząc swoje największe dzieła. Podobnie też obie historie zostały sfilmowane. Praca kamery nie jest statyczna, ujęcia są kręcone „z ręki”, wiele jest przybliżeń twarzy i detali. Dynamika obrazu odzwierciedla procesy wewnętrzne bohaterów. Jednocześnie symbolizm i piękno detali budzą skojarzenia z „Hannibalem”. Oba seriale są utrzymane w ciemnej tonacji, są wysmakowane estetycznie i przywiązują dużą uwagę do detali.

 

freud Netflix

 

Odkrywanie siebie

 

Każdy z nas ma jakieś demony, każdą epokę toczą jej własne problemy. Niezależnie od czasu i miejsca, w którym się urodziliśmy, przeżywamy traumy i bolesne doświadczenia zmieniające nas na zawsze. Serial pokazuje, że jest droga prowadząca do uwolnienia. Konfrontacja z sobą samym może być najtrudniejszą walką, jakiej kiedykolwiek się podejmiemy. Chodzenie po zakamarkach własnego umysłu może być bolesne, ale i uwalniające. Choć psychoanaliza nie jest obecnie wiodącą szkołą psychoterapii, to wato choćby za pośrednictwem serialu przypomnieć sobie jej podstawy.

 

Freud Netflix

 

Biografia, czy nie?

 

Oczywiście serialu „Freud” nie należy traktować jako biografii. Pojawiające się w nim postaci są luźno powiązane z prawdziwymi osobami, a rzeczywiste losy Zygmunta Freuda różnią się też w wielu aspektach, od tych ukazanych w omawianej produkcji. Jest to pewna wariacja, zabawa z postmodernistyczną konwencją, łącząca w sobie elementy wielu gatunków. Dla wielu propozycja ta może okazać się trudna, ponieważ akcja toczy się niespiesznie i trudno początkowo przekonać się do takiego budowania historii. Pierwsze odcinki mogą wydawać się nużące i niezrozumiałe.

 

Serial może spodobać się osobom o humanistycznych zainteresowaniach, zwłaszcza tym znającym postawy filozofii Freuda. Przyda się jednak duża doza otwartości i dogłębnego potraktowania tematu. Mnie „Freud” zahipnotyzował na długo i chętnie obejrzałabym kontynuację.

 

Gra aktorska
8
Zdjęcia
9
Muzyka
9
Scenariusz
7
Postmodernistyczna opowieść o początkach pracy jednego z najwybitniejszych myślicieli - Zygmunta Freuda. Niestandardowe przedstawienie jego losów, mieszające realizm końca XIX wieku i przedziwny kryminał rozgrywający się w głębi umysłu młodego lekarza.
Ocena czytelników
8

Plusy

  • mieszanie gatunków
  • odwzorowanie epoki
  • muzyka
  • zdjęcia
  • niestandardowa biografia

Minusy

  • za mało wyjaśnień dotyczących terminologii i symboliki
  • powolność akcji

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.