Recenzja do: Hunters (2020 )
Recenzje

Al Pacino po latach słabych wyborów i wielu próbach powrotu na salony hollywoodzkiego świata w końcu dostał swoje kolejne pięć minut. I to dosłownie, bo mniej więcej tyle czasu zagościł na ekranie nowego filmu Quentina Tarantino. Mimo krótkiego czasu ekranowego była to świetna kreacja zapadająca w pamięć w bardzo udanej produkcji, a takowych ostatnimi czasy aktor nie miał zbyt wiele. Jednak o prawdziwym powrocie możemy mówić w przypadku Irlandczyka i genialnej roli Jimmy’ego Hoffy, która została doceniona nominacją do Oscara. Teraz mamy okazję zobaczyć Ala Pacino na srebrnym ekranie w nowym serialu stacji Amazon Prime Video – „Hunters”. Czy to kolejna świetna rola wielkiego aktora, a może następny błąd i właśnie jesteśmy świadkami tego, jak wdepnął w 10-odcinkowe bagno?

Krwawa zemsta 

Zaczynamy opowieść w 1977 roku, kiedy dochodzi do tragicznego wydarzenia. Babcia głównego bohatera, Jonaha Heidelbauma (Logan Lerman), zostaje zamordowana przez nieznanego sprawcę. Nie mogąc liczyć na skuteczność policji, zrozpaczony wnuczek zaczyna szukać mordercy na własną rękę. W nieoczekiwanym momencie pomoże mu żydowski bogacz Meyer Offerman (Al Pacino), który prowadzi podwójne życie. Okazuje się on liderem tajemniczej grupy Łowców, którzy tropią ukrywających się Nazistów na terenach USA. Ci natomiast mają swoje cele, a ich marzeniem jest stworzenie IV Rzeszy. Jak można się domyślić, nie będą to pojedyncze jednostki, a całkiem spora grupa zwyrodnialców, więc czeka nas doprawdy krwawa walka. Już w pierwszym epizodzie padają trupy, a to dopiero przedsmak nadchodzących zdarzeń i brutalnych potyczek. Skojarzenia z „Inglourious Basterds” („Bękartami Wojny”) Quentina Tarantino przychodzą od razu na myśl, jednak dla twórców ten film stanowi tylko inspirację, pomysł wyjściowy. To produkcja bardziej współczesna, a umiejscowienie akcji w latach 70. nie przeszkadza temu, aby można było ją przenieść do zupełnie innego roku. Oczywiście, trzeba mieć świadomość, że nie otrzymamy tutaj stuprocentowej, historycznej prawdy. To fikcja opowiadająca o zemście i antysemityzmie. 

„Inglourious Basterds” według Jordana Peele’a

Istotna jest również wiedza, kto stoi za sterami „Hunters”. Otóż – producentem wykonawczym jest sam Jordan Peele, czyli twórca oscarowego „Get Out” („Uciekaj!”), niedocenionego przez Akademię, ale równie wybitnego „Us” („To My”) czy serialu komediowego „Key & Peele”. Patrząc na te tytuły możemy śmiało postawić tezę, że nie będzie to czystko gatunkowa produkcja, a już na pewno nie można jej traktować zupełnie serio.Twórcy serwują nam całą moc retrospekcji, które w dość dosadny i miejscami kreatywny sposób obrazują nam złych niemieckich oficerów, którzy bawią się ludzkim życiem. Sekwencja, w której więźniowie biorą udział w rozgrywce szachowej i wykonują ruchy oficerów, decydujących o manewrach na wielkim polu, robi wrażenie. Naziści wykonują to tylko dla zabawy i czerpią niezdrową satysfakcję, że ich niewolnicy zabijają się nawzajem. Jest to srogo przesadzone i dosyć komiksowe, ale dzięki temu motywacje ocalałych jednostek w latach 70. stają się bardziej uargumentowane. I tak – scenariusz jest totalnie pretekstowy, lecz nie można odmówić bohaterom tego, że ich czyny są nieracjonalne. Zarówno Al Pacino, jak i nowy członek grupy mają prawo do tego, aby nienawidzić wojennych oprawców. I jak to możliwe, że nie ponieśli kary za wszystkie zbrodnie i brak człowieczeństwa? 

Łowcy inni niż wszyscy

„Hunters” wstępnie nie prezentuje ciężko traumatycznego podejścia wysuniętego na pierwszy plan. Jarzmo wojny i makabrycznych czynów ma za zadanie nadać rytm historii oraz ciąg przyczynowo-skutkowy. Początek jest niemalże kolorowy i postawiony w duży nawias rzeczywistości. Poza tematem przewodnim jatka bardzo kojarzy się z filmami Tarantino, z kolei prezentacja Łowców odnosi się już do filmów Roberta Rodrigueza. Ekipa naszych mścicieli to wachlarz różnorodnych osobowości. I każdy z nich wprowadza do serialu różne tony gatunkowości. Meyer Offerman to typowy lider, stanowczy, czasem bezwględny, ale również opiekuńczy. Starsze małżeństwo potrafi doprowadzić do łez i strzela ładunkiem emocjonalnym, szczególnie pod koniec produkcji. Siostra Harriet to osoba pełna sprzeczności, udaje twardą i cyniczną, a potrafi z siebie wykrzesać ciepłe słowa wsparcia. Mamy jeszcze czarnoskórą dziewczynę z ogromnym afro oraz Azjatę – wojownika, oszczędnego w mówieniu, ale potrafiącego spuścić niezły łomot. Jednak wisienką na torcie jest mój ulubieniec, który dodaje produkcji dużo komediowych akcentów. Mowa o niespełnionym aktorze, Lonnym Flashu, w którego brawurowo wciela się Josh Radnor, czyli Ted Mosby z serialu „How I Met Your Mother” („Jak poznałem waszą matkę”). Taki miks charakterów sprawia, że nie wiemy, czego się po nich spodziewać. A pomysły mają naprawdę nietuzinkowe.

Łowcy torturują, przesłuchują, strzelają i knują intrygi. Młody adept czuje się początkowo w tym towarzystwie zupełnie obco, ale jego rozterki czy przemiana są bardzo dobrze zarysowane. Wśród tej abstrakcyjnej otoczki produkcji typowo rozrywkowej uświadczymy sporo przemocy oraz dramatów. I niestety, czasem „Hunters” gubi tempo, a różnorodność gatunkowa w pewnych momentach jest zbyt widoczna. Nie pomaga metraż, to prawie 12-godzinna opowieść, która wydaje się przeciągnięta, a niektóre wątki zbyt wyeksponowane. Poza vendettą naszej ferajny mamy wojenne retrospekcje, śledztwo pani policjant i przypatrywanie się planom Nazistów. Nieco tego za dużo. 

Najlepszą zemstą jest życie

„Hunters” nie przebiera w środkach. Niemcy są źli, Żydzi pragną zemsty. Wpleciony w to wątek religii wydaje się ważnym apsektem, bo czy niewystarczającą zemstą jest po prostu… życie? Co jakiś czas ta kwestia okazuje się poruszana przez naszych bohaterów i nie jestem do końca pewny, czy to potrzebne. Przyznam, że spodziewałem się o wiele bardziej rozrywkowej produkcji i chyba wolałbym, aby bardziej przypominała filmy Tarantino I Rodrigueza. Jednakże nie mogę powiedzieć, że te emocjonalne momenty i sprawy moralności nie działają dobrze. Czuję lekki dysonsan między tymi elementami, niemniej jednak to kolejna dobra produkcja Amazon Prime Video. Może nie tak wybitna jak „Undone” czy nie tak zwariowana jak „The Boys”, ale z całą pewnością będę czekał na 2. sezon. Tym bardziej, że finał był fascynujący, oferujący wiele zaskoczeń, zarówno dotyczący głównych postaci, jak i tych, które dopiero mogą się pojawić.

Gra aktorska
8
Zdjęcia
7
Muzyka
7
Scenariusz
6
„Hunters” od Amazon Prime Video to miks gatunkowy. Twórcy łączą estetykę znaną z filmów Quentina Tarantino czy Roberta Rodrigueza z kwestią żydowską i moralnością. Serial potrafi wzruszyć, rozbawić czy nawet zasiać ziarno dramatyzmu. Ciekawa rzecz z fenomenalnym Alem Pacino.
Ocena czytelników
7

Plusy

  • Ciekawy miks gatunkowy
  • Al Pacino i reszta obsady
  • ładunek emocjonalny...

Minusy

  • ....który nie do końca jest tak bardzo potrzebny
  • Gubienie tempa
  • zbyt długi metraż

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Aktualności