Recenzja do: Flack (2019 )
Recenzje

Ktoś miał dobry pomysł, by zrobić wyjątkowy serial. Niestety, nie potrafił tego dalej pociągnąć. Produkcja, która mogła stać się hitem, bardzo szybko odejdzie w zapomnienie.

flack, anna paquin, recenzja serialu

Nie przepadałam za Anną Paquin, ale gdy zobaczyłam zwiastun „Flack” stwierdziłam, że mimo mojej niechęci do aktorki wcielającej się w główną rolę, warto zapoznać się z tą produkcją. Zapowiedź obiecywała pełną skandali opowieść o kobiecie zajmującej się wizerunkiem medialnym znanych osób – a raczej sprzątaniem po nich bałaganu, którego narobili. Z grubsza właśnie to przedstawia pilot „Flack”, tyle tylko, że zwiastun prezentował znacznie lepszą dynamikę niż rzeczywisty odcinek serialu. Dlaczego? Cóż, z prostej przyczyny: pilot tej produkcji nie ma ani krztyny dynamiki.

Dialogi zjadł pies scenarzysty

Przeczytałam na Rotten Tomatoes komentarz jednego z krytyków, według którego  scenariusz do „Flack” zapewne napisany był przy użyciu wyłącznie emotikonek. To bardzo trafna uwaga, zważywszy na to, że dialogi w tym serialu są bardzo nijakie, jak gdyby w ogóle nie zostały napisane. Rozmowy pomiędzy bohaterami polegają na tym, że postacie albo silą się na żarty sytuacyjne, albo na wymienianie mądro brzmiących zdań, które tak naprawdę nic nie znaczą.

To sprawia, że bohaterowie „Flack” są w większości nijacy, bo jacy mają być, skoro tak naprawdę nic nie mówią? Posiadają jakieś tam cechy, ale głównie oparte na prostych przekazach, takich jak: wredna szefowa albo stażystka, która robi kawę.

flack, anna paquin, recenzja serialu

Jedyną jakkolwiek interesującą postacią jest główna bohaterka. Chociaż może lepiej brzmiałoby określenie: mogłaby być interesująca, gdyby została odpowiednio napisana. Mimo wszystko na tle reszty serialu Ruby wypada niezwykle ciekawie. Przynajmniej ma coś w sobie, przynajmniej widzimy, że za fasadą uśmiechniętej twarzy coś się kryje (nawet jest taka scena, w której wiecznie szczerząca zęby Ruby wchodzi do windy i dopiero wtedy, gdy jest sama, pozwala sobie na ściągnięcie wesołej maski oraz na mały smutek, po czym wraca do radosnego „ja”, kiedy wysiada na odpowiednim piętrze).

Bezapelacyjnie Ruby zawdzięcza wszystko wcielającej się w nią Annie Paquin. Naprawdę widać, że aktorka robi, co może, by wyciągnąć cokolwiek z tej postaci. Przyznam, że zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie, bo do tej pory nie byłam fanką warsztatu Paquin. Natomiast we „Flack” widać, że kobieta ma talent. Wielka więc szkoda, że rozwinęła się dopiero w tak okropnej produkcji.

Przepraszam, czy to rok 2004?

Smutno robi się także na myśl o tym, że „Flack” mógłby być świetnym serialem. Widzę ogromny potencjał w fabule, problemy klientów Ruby wyglądają na ciekawe. Niestety, scenarzystom zabrakło pomysłów na to, jak rozwiązać te wątki i dlatego wychodzi bardzo miałko.

flack, anna paquin, recenzja serialu

Sprawy nie polepsza warstwa techniczna. Nie wiem, co się stało z dźwiękiem, ale chyba ktoś albo nie dał na to zbyt dużych pieniędzy, albo nie do końca wiedział, co robi. Dialogi dograne są fatalnie, wybijają się dość mocno ponad tło. Muzyka zdecydowanie nie pasuje do danych scen. Jednak  najbardziej bolało mnie to, jak przedstawiała się kwestia montażu. Czasem poszczególne ujęcia do siebie po prostu nie pasują.

Nie życzę „Flack” sukcesów, nie mam nawet zamiaru dalej oglądać tego serialu. Szkoda. Po prostu – szkoda, bo to miało potencjał.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
2
Muzyka
2
Scenariusz
3
Trochę zabawne, że gra aktorska Anny Paquin spodobała mi się dopiero w tak słabej produkcji. Jeśli jesteście fanami tej aktorki, obejrzyjcie ten serial. Jeśli nie, szkoda czasu.
Ocena czytelników
4

Plusy

  • Anna Paquin
  • ktoś miał dobry pomysł na serial, ale nie wyszło

Minusy

  • okropne dialogi
  • słabe udźwiękowienie
  • rozwiązywanie spraw bez pomysłu

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Flack

Robyn to zdolna pracownica amerykańskiego RP, która aktualnie pracuje w Londynie. Niemal cały swój czas poświęca na oczyszczanie bałaganów swoich samolubnych klientów, …