Recenzja do: Burden of Truth (2018 )
Recenzje

Pilot serialu ma za zadanie przyciągnąć widza i jednocześnie sprawdzić, czy dany serial spodoba się publiczności. Niestety, pilot „Burden of Truth” nie przekonał mnie do obejrzenia całości. Serial zaczyna się jak „typowa opowieść o powrocie do rodzinnego miasta”, jednak mimo dość intrygującego motywu, jaki tu mamy, pierwszy odcinek ani trochę mnie nie wciągnął. Nie mogę przy tym powiedzieć, że jest to serial zły. Bo często mamy też do czynienia z produkcjami tak złymi, że aż dobrymi, czyli oglądamy je nawet dla śmiechu, czy też stają się „guilty pleasure”. W tym przypadku mamy do czynienia z czymś mocno przeciętnym, żeby nie powiedzieć, że momentami nudnym.

Serial opowiada o młodej prawniczce, Joannie Hanley, która powraca do swojego rodzinnego miasta, by pracować w kancelarii prawniczej ojca. W mieście zaczyna panować tajemnicza choroba, która dotyka tylko młode dziewczyny ze starej szkoły Joanny. Podejrzenie pada na toksyczne odpady składowane w pobliżu szkoły, a główna bohaterka reprezentuje firmę składujące owe trujące zanieczyszczenia. Próbuje przekonać rodziców, aby poszli na ugodę i tym samym zamilkli za określoną sumę pieniędzy. Nie wszystkim się to jednak podoba.

Nawet zły bohater może być lubiany, ale…

Nie mam nic przeciwko, jeśli główny bohater wcale nie jest tym „dobrym”. Wręcz przeciwnie, nierzadko jest to bardzo ciekawy zabieg, który sprawia, że paradoksalnie kibicujemy protagoniście. Niestety, nie jest tak w przypadku Joanny. Prezentuje ona moim zdaniem najgorszą możliwą do zagrania postać – czyli kogoś, kto „wykonuje swoje obowiązki” i tak tłumaczy swoje działania. Nawet, jeśli nie są do końca moralne, nawet jeśli każdy wie, że stoi za nimi interes. Jednocześnie w przypadku głównej bohaterki nie ma jakiegoś interesującego punktu zaczepienia. Jej przeszłość jest dość banalna, podejście do całej sprawy – bardzo typowe, ogólne nastawienie do otoczenia… Nie dziwię się, że społeczność ją nie do końca toleruje. Z całą pewnością nie polubiłam głównej bohaterki, która nawet nie buntuje się przeciwko woli klienta i nie zaczyna się zastanawiać, czy faktycznie może to mieszkańcy miasta mają rację?

Czy fabuła to wszystko?

Osobiście jestem zdania, że fabuła w całym serialu, zwłaszcza o tematyce prawniczej, powinna być najistotniejsza. Jeśli ona nie wciągnie widza, to raczej trudno się spodziewać, że ktoś będzie oczekiwał na kolejny odcinek z zapartym tchem. W przypadku „Burden of Truth” opis fabuły może wydawać się interesujący, ale problem polega na poprowadzeniu całości. W pierwszym odcinku oczekiwałabym zawiązania intrygi, punktu kulminacyjnego, ale też i interesującego cliffhangera. Niestety, z całości interesujący zdaje się tylko początek, dalej sprawa tajemniczej choroby dziewczyn jest na poboczu, za to mamy rozterki Joanny, naszej głównej bohaterki. Myślę, że nastąpiło tu złe rozłożenie proporcji. Mamy w końcu cały sezon na poznanie i polubienie protagonisty, na to, aby poznać dokładnie jego historię, natomiast nigdy w przypadku serialu prawniczego nie powinno być tak, że sprawa jest na uboczu, załatwiana szybko, po cichu. A paradoksem jest to, że akcja pilota rozwija się bardzo, bardzo powoli. Kiedy człowiek chce się dowiedzieć czegoś więcej, poznać nowe tropy, ślady, to tego nie dostaje, co jest wręcz frustrujące. 

Gra aktorska również nie przypadła mi do gustu, zwłaszcza głównej bohaterki, która moim zdaniem nie umie odgrywać emocji. Jeśli ktoś tu wypada dobrze, to chyba tylko Anwen O’Driscoll, grająca jedną z poszkodowanych dziewczyn. Tej bohaterce akurat nawet wypada współczuć. 

Podsumowując, „Burden of Truth” nie przekonało mnie do dalszego oglądania serialu. Pilot powinien wciągać, a zamiast tego wieje nudą. Jednocześnie jestem zdania, że tak naprawdę aby ocenić, czy dany serial mi się spodoba, czy też nie, potrzebuję minimum trzech odcinków. Jeśli jednak po tym serial dalej będzie nudny, akcja będzie mozolna, nie zobaczymy żadnej intrygi – jestem skłonna go porzucić. Jednocześnie jest to za mało, abym mogła określić go jako „zły” lub „słaby”. Jest po prostu bardzo przeciętny. Być może to jeden z tych seriali, w których akcja rozwija się powoli, by nas później pozytywnie zaskoczyć. Niestety, moim zdaniem pilot nie spełnił swojego zadania. 

Gra aktorska
4
Zdjęcia
7
Muzyka
6
Scenariusz
5
Niestety, pilot serialu „Burden of Truth” nie wciąga. Brakuje charyzmatycznych postaci czy też odpowiedniego punktu kulminacyjnego, który pozwoliłby zaciekawić widza. W dodatku gra aktorska głównych bohaterów jest wręcz drewniana.
Ocena czytelników
5

Plusy

  • ładne zdjęcia
  • gra aktorska młodszych bohaterów
  • ciekawy wątek, mający potencjał

Minusy

  • główna bohaterka jest nijaka
  • akcja toczy się dość wolno, nie potrafi wciągnąć widza
  • gra aktorska głównych bohaterów pozostawia wiele do życzenia

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.