Recenzja do: Abby's (2019 )
Recenzje

Na początek chciałam przeprosić wszystkie sitcomy, które do tej pory nazwałam nieśmiesznymi. Wraz z premierą „Abby's” 29 marca na kanale NBC odkryłam nową, kompletnie niepotrzebną produkcję, przy której tamte wydają się przezabawne, a która tak jak bez większego echa się pojawiła, tak niezauważona zniknie, zarówno z anteny, jak i umysłów widzów. Ale po kolei...

Parada schematów

recenzja, abby's, natalie morales, abby, serialomaniak, pilot

Pierwszy odcinek „Abby's” rozpoczyna się w ulokowanym w ogrodzie barze głównej bohaterki – tytułowej Abby – gdzie ta rozmawia z jednym ze swoich stałych klientów. Wyobraźcie sobie typowego 40-kilkulatka kawalera i będziecie mieć jego idealny obraz. Zaraz potem dosiada się równie typowa soccer mama, a razem z nią do rozmowy dołącza otyły śmieszek. W miksie brakuje jeszcze tylko chłopczycy i „tego nowego” bohatera, który sprowadzi problemy do spokojnego życia Abby. Nie martwcie się – i oni zaraz potem dołączają do tej schematycznej gromady. I nie byłoby w tym nic złego; ja rozumiem, że sitcomy mają pewne typowe dla siebie elementy i może to być jak najbardziej w porządku, jeśli reszta serialu w jakiś sposób pokazuje coś nowego bądź w oryginalny sposób bawi się schematami. W pilocie jednak niczego takiego nie było. Każdy żart, każde zagranie i każdy wątek przewałkowane były w telewizji miliony razy, na dodatek jest to humor do granic możliwości prosty i bezpieczny. Nie oferuje kompletnie nic, co mogłoby przy ekranie utrzymać dłużej niż pięć minut. Jedyna forma śmiechu, jaką można po „Abby's” oczekiwać, to ten sztucznie wygenerowany.

 

Śmiech z puszki

serialomaniak, recenzja, pilot, abby's

Tym, co uderzyło mnie w „Abby's” najbardziej, był syntetyczny śmiech, a raczej jego nadużycie. To, że stałym elementem sitcomów jest śmiech z puszki, wiemy chyba wszyscy i chyba zdążyliśmy się do niego przyzwyczaić. Osobiście prawie nigdy nie zwracam na niego uwagi. W „Abby's” jednak nie dało się go zignorować, gdyż rozbrzmiewał co drugie słowo. Pojawiał się nawet nie tyle po każdej wypowiedzi bohatera, co ją przerywał! Jeśli jakiś z wyświechtanych żartów miał szansę mnie rozbawić, to sztuczny śmiech skutecznie pozbawiał go tej możliwości, bo rozpraszał i irytował. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś podczas montażu zasnął, za długo wciskając jeden guzik, czy może chciał zatuszować mdłe dialogi i zachęcić widzów do śmiechu nawet przed puentą żartu; w każdym razie efekt z pewnością był odwrotny do zamierzonego.

serialomaniak, recenzja, pilot, abby's

Tak naprawdę niewiele więcej można o pilocie „Abby's” powiedzieć. Ciekawej muzyki nie było, zdjęcia zwyczajne, a i gra aktorska niespecjalnie imponująca, nawet jak na sitcom. Pierwszy odcinek był w każdym calu nudny, przewidywalny i ogólnie rzecz biorąc słaby. Nic w nim nie działało, nic w nim ze sobą nie grało. Wydaje mi się, że nawet najwięksi fani oglądania dokładnie tych samych seriali, z inaczej nazywającymi się bohaterami, nowością od NBC będą zawiedzeni.

Jeśli pilot „Abby's” spodobał się komuś, to błagam – napisz mi w komentarzu dlaczego. Co takiego cię w nim urzekło? Może ja po prostu czegoś tu nie załapałam, może oczekiwanie choć grama oryginalności od nowo powstających sitcomów to za dużo?

Obecnie serial nie jest dostępny w Polsce.

Gra aktorska
5
Zdjęcia
5
Muzyka
5
Scenariusz
2
Może 15 lat temu ta produkcja byłaby w stanie się utrzymać i zebrać grono fanów, ale jeśli kolejne odcinki „Abby's” znacznie poziomu nie podniosą, w co szczerze wątpię, to nie wróżę jej owocnej przyszłości. Pilot uważam za całkowite marnotrawstwo czasu – do reszty serialu skutecznie mnie zniechęcił. Jest wiele zdecydowanie lepszych sitcomów, a temu niestety nie warto poświęcać uwagi.
Ocena czytelników
3

Plusy

  • nieszkodliwy odcinek

Minusy

  • nadmiar śmiechu z puszki
  • nieśmiesznie i powtarzalne żarty
  • brak oryginalności

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.